Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Ryszard Dubiański w połowie stycznia wybrał się do lubińskiego sklepu sieci Auchan, by kupić LED-ową żarówkę za 44 zł. Chciał jednak sprawdzić, czy działa i się nie przegrzewa. Mężczyzna - jak twierdzi - otrzymał zgodę od jednej z pracownic na podłączenie żarówki do specjalnej listwy. Rozerwał plastikowe zgrzewane opakowanie, w którym była żarówka, i podłączył. Po 20 minutach stwierdził, że żarówka jest zbyt nagrzana, a to częsta przyczyna szybkiego psucia się tego typu produktów - zrezygnował więc z zakupu.

Przy wyjściu ze sklepu zatrzymał go ochroniarz: "Towar został uszkodzony i musi go pan kupić". Klient: "Absolutnie nie kupię, wzywam policję". Mundurowi spisali protokół, a do Dubiańskiego po kilku tygodniach przyszedł wyrok nakazowy za umyślne uszkodzenie opakowania. Miał zapłacić 44 zł za żarówkę, 100 zł grzywny i 80 zł kosztów postępowania. Odwołał się.

Historia lubi się powtarzać

Sprawę jako pierwsza opisała "Gazeta Wrocławska". Problem zafrapował nas z dwóch powodów.

To nie pierwszy przypadek, gdy pracownicy sieci Auchan żądają od klientów zapłaty za otwarcie opakowania. Półtora roku temu opisywaliśmy historię pana Sławomira, który w sklepie w podczęstochowskiej gminie Poczesna chciał sprawdzić działanie latarki w breloku do kluczy.

Blister przeciął nożyczkami. Latarka świeciła słabo, więc jej nie kupił. Pan Sławomir również został zatrzymany już po przejściu przez kasy. Ochroniarze rzucali wyzwiskami ("Włosy farbuje tylko pedał!"), tarasowali klientowi drogę, doszło do szarpaniny.

Pan Sławomir wezwał policję i złożył zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Sieć - ustami rzeczniczki prasowej Doroty Patejko - przeprosiła za zachowanie ochroniarzy i wysłała ich na dodatkowe szkolenie.

- Ale mnie osobiście nie przeprosili! Zamiast zadzwonić, powiedzieć: "Panie Sławku, załatwmy to jak ludzie, niech pan zajrzy do nas, zrobi zakupy za kilkanaście złotych na nasz koszt i po sprawie", to woleli czekać na sprawę w sądzie - opowiada dziś, wciąż oburzony, pan Sławomir.

Sprawa zakończyła się dla niego i pozytywnie, i negatywnie. Pozytywnie, bo policja nie dopatrzyła się złamania prawa w kwestii otwarcia przez niego opakowania z brelokiem. Negatywnie, bo zaskoczyły go wyroki sądów dwóch instancji. Złożył prywatny akt oskarżenia o naruszenie nietykalności cielesnej przez ochroniarzy. Prokuratur stwierdził, że bez wątpienia do takiego naruszenia doszło, ale sąd umorzył sprawę. W II instancji sprawę także umorzono. - Sąd przeanalizował nagranie z monitoringu. Widać na nim, jak zdenerwowany coś mówię i gestykuluje, potem ochroniarze łapią mnie za ręce. Sąd uznał, że skoro wykonałem w ich stronę jakiś ruch - to była gestykulacja, nie atak - to mieli prawo mnie złapać - opowiada nasz czytelnik. Choć za rozerwane opakowanie z brelokiem płacić nie musiał, to na koszty sądowe i adwokata wydał w sumie ponad 500 zł.

Wolno czy nie wolno?

A Ryszard Dubiański i żarówka? Dorota Patejko z sieci Auchan wyjaśnia, że wystarczyłoby, gdyby mężczyzna poszukał kogoś z obsługi sklepu: - Każdy zapakowany produkt klient może sprawdzić, ale powinien o to poprosić pracownika działu. Jeśli w takiej sytuacji produkt zostanie otwarty, klient i tak może zrezygnować z jego zakupu. Z drugiej strony, jeśli produkt jest oryginalnie zapakowany, to należy przyjąć, że dostawca czy producent gwarantuje, że ten produkt jest sprawny.

Czy klient faktycznie uzyskał zgodę sprzedawcy? Tego pewnie się nie dowiemy, bo w tym przypadku słowo jest przeciwko słowu.

Czy ta zgoda faktycznie jest jednak potrzebna?

Agnieszka Majchrzak z biura prasowego Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów cytuje art. 546 kodeksu cywilnego. Zgodnie z nim podczas zakupów w sklepie stacjonarnym klient powinien mieć zapewnione odpowiednie warunki techniczno-organizacyjne - pozwalające na wybór towaru oraz sprawdzenie jego jakości, kompletności i działania. W tym celu może żądać np. włączenia urządzenia przez sprzedawcę.

Przytacza też analogię do zakupów w internecie - tu klient może w domu rozpakować towar i sprawdzić, czy i jak działa. I mimo to może ten towar zwrócić. - Generalnie konsument, który kupuje w sieci, ma mieć możliwość takiego sprawdzenia rzeczy, jakie miałby w sklepie stacjonarnym. Czyli skoro może w domu sprawdzić towar kupiony w internecie, powinien mieć także możliwość sprawdzenia go w sklepie - mówi Majchrzak.

Na ten sam przepis powołuje się Andrzej Bućko, wiceprezes warszawskiego oddziału Federacji Konsumentów. I zaznacza, że klient ma prawo sprawdzić towar w sklepie, ale powinien to zrobić po konsultacji z pracownikiem tego sklepu. Wtedy pracownik albo sam otworzy blister z żarówką, albo wskaże egzemplarz testowy, który można sprawdzić w listwie. - Trzeba pamiętać, że to wciąż towar należący do sklepu. Nie wyobrażam sobie, że mam stragan z jabłkami i co chwilę ktoś podchodzi, bierze kęs jabłka i tłumaczy, że zanim je kupi, chce sprawdzić, czy nie są za kwaśne - porównuje Bućko.

Nie podoba mu się jednak to, że sklep chce zapłaty za całkowitą wartość żarówki i jednocześnie tę żarówkę zatrzymuje: - Przecież sklep może sprzedać ją po obniżonej cenie lub zagospodarować w jeszcze inny sposób. Widzę tu zarabianie przez sklep na odszkodowaniu, które w polskim prawie nie może mieć miejsca - mówi Bućko.

Pierwsza rozprawa Auchan kontra Ryszard Dubiański zaplanowana jest na 28 kwietnia.

Chcesz porozmawiać z autorem, poinformować go o czymś? Napisz: ekipasamcika@wyborcza.biz



Jak mądrze inwestować? Jak oszczędzać, by rzeczywiście zyskiwać? Jak nie dać się oszukać bankom i pośrednikom? Odpowiedzi szukaj w każdy czwartek, w nowym magazynie o codziennych finansach "Pieniądze Ekstra ". W tym numerze:
Zamawianie jedzenia on-line. Polacy coraz częściej z niego korzystają
Prowizje kredytowe pod lupą UOKiK?
Czy ubezpieczyciel ochroni przed skutkami zalaniem mieszkania?
Polisa rentowa zamiast polisy od Aegona. Czy zamiana się opłaca?
Ile powinny kosztować nasze dane i czy warto je sprzedawać?
Doradcy to "wilki w owczej skórze"? [listy od czytelników]



Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.