Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Chcesz szybko schudnąć trzy, pięć lub dziesięć kilogramów? To proste! - zapewniają firmy sprzedające magiczne tabletki odchudzające, dostarczające plany dietetyczne czy gotowe posiłki pod wskazany adres. Jedni eksperymentują z jagodami acai, które w magiczny sposób pomogą w mig zrzucić 20 kg, inni testują - co zakrawa już na skrajną głupotę - tasiemca.

Tak naprawdę działa tylko twarda farmakologia (na receptę), ale połączona z dietą.

Skuteczne są też ćwiczenia. Tu również podstawą jest dobrze dobrana dieta. - To 70 proc. naszego sukcesu. Posiłki powinny być dopasowane do osobowości, a co najważniejsze - regularne. Uzupełnieniem jest aktywność fizyczna, czyli 30 proc. sukcesu. Aktywność fizyczna powinna być regularna - najlepiej co drugi dzień - mówi "Wyborczej" Michał Kurpet, instruktor zumby.

A z badań Eurobarometru wynika, że tylko 28 proc. Polaków ćwiczy regularnie. Z tego jedna trzecia w domu, jedna trzecia na zewnątrz, a... 9 proc. w klubach fitness . Reszta odpowiada że np. w szkołach albo... nie wiem.

To się zmienia. Dziesięć lat temu w całej Polsce było tylko ok. 700 siłowni i klubów fitness. Dziś prawie tyle jest w samej Warszawie. Pod koniec ubiegłego roku działało w naszym kraju 2,5 tys. klubów fitness, do których było zapisanych ponad 2,7 mln Polaków. Tak wynika z raportu firmy doradczej Deloitte i organizacji EuropeActive.

Instruktorzy fitnessu - jak Ewa Chodakowska czy Anna Lewandowska - stali się celebrytami. Profil na Facebooku tej pierwszej polubiło 1,5 mln osób. W jej klubie fitness - Studio BeActive (znajduje się w samym środku warszawskiej dzielnicy białych kołnierzyków zwanej obrazowo Mordorem) - miesięczny karnet kosztuje 200--400 zł. To grubo ponad rynkową średnią. Chętne za 1 tys. zł mogą też skorzystać z programu trzymiesięcznej metamorfozy. W cenie są codzienne zajęcia grupowe, analizy składu ciała przed rozpoczęciem owej metamorfozy i po jej zakończeniu, konsultacja dietetyczna oraz... darmowy parking.

Najtańszy fitness w Europie?

Polacy płacą za karnet średnio 120 zł miesięcznie. To najmniej spośród wszystkich badanych przez Deloitte krajów. A jeszcze dwa lata temu za taki miesięczny karnet płaciliśmy średnio 140 zł. Ceny karnetów spadają, bo zbija je karta MultiSport oferowana przez Benefit Systems.

Firmę założył w Polsce Amerykanin James Van Bergh, który na początku lat 90. ubiegłego wieku przybył do Polski jako konsultant. Pomysł jest prosty. Usługa nastawiona jest na firmy, które wykupują karty swoim pracownikom (pracownicy pokrywają część kosztów). Kluby fitness dostają prowizję za każdą wizytę osoby z kartą. Benefit zarabia więc głównie na tych, którzy płacą za karty, ale... z nich nie korzystają. Ci, którzy rzeczywiście regularnie ćwiczą - psują im biznes.

Kiedy firma rozpoczynała działalność w 2004 r., kartę honorowało tylko kilka klubów w Warszawie.

Dziś jest to lider rynku.

W ubiegłym roku przychody ze sprzedaży Benefitu wyniosły 452,3 mln zł - o 18 proc. więcej niż rok wcześniej. Zysk brutto - 106,9 mln zł, czyli o ponad jedną czwartą więcej.

Klubowicze mają do wyboru 4 tys. obiektów sportowych w ok. 650 miastach Polski. Pod koniec ubiegłego roku karty MultiSport miało 527 tys. osób. To o 16,3 proc. więcej niż rok wcześniej.

Karty sportowe są trzecim najpopularniejszym przyznawanym benefitem - zgodnie z raportem Sedlak & Sedlak przyznawane są 42,7 proc. pracowników.

Czy karta się opłaca?

To najtańsza opcja dostępu do siłowni i klubów fitness. Ale tylko dla etatowców. Ci mogą mieć taką kartę już za 30-90 zł miesięcznie. Stawka zależy od firmy i od wysokości pensji. Jeśli ktoś zarabia więcej - cena za kartę rośnie. Dlaczego? Bo stać go na więcej.

Jeśli chcemy zapłacić sami - pracujemy np. na umowie cywilnoprawnej - miesięczny koszt wynosi ok. 180 zł. Taniej wyjdzie, jeśli poprosimy naszego kolegę etatowca o zakup karty dla osoby towarzyszącej. Wtedy miesięczny koszt to mniej więcej 130 zł.


Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć powiększenie

Wady?

Niektóre kluby fitness wymagają od użytkowników kart MultiSport dopłacania do udziału w zajęciach. Dotyczy to zwłaszcza zajęć z instruktorem. Tak jest np. w szkole tańca Egurrola. Ile? Dopłata do zajęć 60- i 75-minutowych wynosi 15 zł, natomiast do zajęć 90-minutowych - 20 zł.

MultiSport ma konkurencję. To np. karta OK System. Aby ją wykupić, nie trzeba być zatrudnionym na etacie. Można to zrobić jako osoba indywidualna. Ceny są jednak o wiele wyższe: od 140 do 200 zł miesięcznie. Firma ma podpisane umowy z mniej więcej 4,1 tys. obiektów sportowych w większych miastach. W odróżnieniu od firm świadczących podobne usługi na rynku OK System nie oferuje kart magnetycznych. Do obiektów wchodzi się przy użyciu terminalu (przykładasz palec i system cię rozpoznaje) lub systemu SMS (wysyłasz wiadomość, wpisując wyłącznie numer usługi, z której chcesz skorzystać, i dostajesz SMS-a zwrotnego, którego pokazujesz pracownikowi klubu fitness).

Na rynku jest też karta FitProfit, która oferuje usługi w ponad 2,6 tys. placówek. Ile kosztuje? W zależności od firmy ok. 100 zł miesięcznie. Posiadacze kart FitProfit nie muszą dopłacać do niektórych zajęć, ale za to istnieją ograniczenia czasowe w korzystaniu z klubów fitness. Jakie? Użytkownik może np. skorzystać z jednego wejścia dziennie. FitProfit należy jednak do grupy... Benefit Systems.

Karty to dobra oferta dla osób, które lubią mieszać wiele form aktywności fizycznej (joga, basen, siłownia). Dla Polaków najważniejszym motywem wyboru klubu nie jest jednak cena, tylko bliskość miejsca zamieszkania (62 proc.), położenie na trasie praca - dom (51 proc.) oraz akceptacja kart sportowych (41 proc.). Tak wynika z badania TNS Polska przeprowadzonego na zlecenie Benefit Systems w 2013 r.

Gigantów u nas nie ma. Jeszcze

Nasze kluby fitness są jednak bardzo specyficzne. W Polsce nie ma firm gigantów, które sterują rynkiem w innych europejskich krajach czy w USA.

Polacy mają też dużo mniej miejsca do ćwiczeń. Na przykład w Niemczech kluby fitness to zazwyczaj kilkaset metrów kwadratowych powierzchni. U nas to często nie więcej niż kilkadziesiąt metrów.

Inaczej też niż na Zachodzie, w Polsce takie miejsca są często zlokalizowane przy basenach czy szkołach tańca.

Rynek jest również mocno rozdrobniony, co mocno ułatwiło Benefit Systems ekspansję. Firma boi się konkurencji na większą skalę, więc... sama inwestuje w kluby fitness. Obecnie grupa Benefit Systems ma akcje i udziały w spółkach posiadających 47 klubów, np. Calypso Fitness (23 kluby), Fabryka Formy (10) czy Zdrofit (9). Do końca przyszłego roku chce mieć 70 takich placówek.

Branża boi się jej monopolu. Część klubów z zasady nie akceptuje karty MultiSport. Tak jest np. w popularnej sieci McFit, która niedawno weszła do Polski. Inne, jak niektóre warszawskie szkoły jogi, zrezygnowały ze współpracy.

Jest o co walczyć. Im szybciej nasza gospodarka będzie się rozwijać, tym szybciej coraz więcej osób będzie spędzać wieczory w klubach fitness.

Według Deloitte istnieje wyraźny związek między poziomem PKB a wzrostem liczby członków klubów fitness. Dlatego eksperci prognozują, że rynek takich usług w Europie najszybciej będzie się rozwijał u nas i w Turcji.

Wraz z rozwojem gospodarczym Polski zmieni się jednak coś jeszcze. Kluby fitness muszą się przygotować na seniorów. Podobnie jak już teraz się to dzieje w Europie Zachodniej, będą oni coraz częstszymi bywalcami siłowni. Wskutek rozwoju medycyny ludzie dłużej pozostają aktywni. Ma to też związek z podnoszeniem wieku emerytalnego. Skoro Polacy mają dłużej pracować, to prawdopodobnie będą chcieli bardziej dbać o swoje zdrowie i pozostać w pełni sił.

Na BIQdata.pl zobacz jakie sporty najczęściej wybierają Polacy w różnych województwach.

CZEGO KLUBOM ROBIĆ NIE WOLNO
Nieuczciwymi praktykami klubów fitness zajmuje się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Co jest zakazane według Urzędu?

1) Zmiana miejsca prowadzenia zajęć czy cennika

Za takie praktyki Urząd ukarał Szkołę Mistrzów Tańca z Olsztyna, która zastrzegła sobie w regulaminie możliwość zmiany miejsca odbywania się zajęć. Z kolei Studio Tańca "Bailamos" z Bydgoszczy twierdziło, że zmiany cennika i regulaminu lub skreślanie uczestników z listy nie muszą być z nimi uzgadniane. A jeszcze niedawno w regulaminie sieci klubów Pure Health and Fitness (obecnie Pure Jatomi) widniał zapis o możliwości podnoszenia cen bez uzgodnienia z klientami. "Zgodnie z prawem jednostronne wprowadzanie zmian do umowy jest niedopuszczalne. W przypadku zmiany warunków świadczenia usług konsument powinien mieć zagwarantowane prawo odstąpienia od umowy bez ponoszenia dodatkowych kosztów z tego tytułu" - podkreśla Urząd.

2) Utrudnianie odstąpienia od umowy lub złożenie reklamacji na nienależycie wykonywaną usługę

Wspomniana wcześniej sieć klubów Pure Health and Fitness (obecnie Pure Jatomi) dostała ponad 184 tys. zł kary za brak umożliwienia rezygnacji klienta z karnetu, chyba że ten udowodniłby przedsiębiorcy rażące naruszenie umowy. Z tym jednak i tak nie było łatwo. Konsument miał o nim powiadomić klub listem poleconym, poczekać 21 dni na reakcję i... zapłacić karę umowną.

3) Niezgodne z prawem uchylanie się od odpowiedzialności za bezpieczeństwo konsumentów oraz rzeczy pozostawione w szatniach

Zgodnie z prawem przedsiębiorca odpowiada za bezpieczeństwo konsumenta oraz za powierzone przez niego rzeczy. Kolejny raz za nieprzestrzeganie tych zasad została upomniana przez UOKiK sieć klubów Pure Health and Fitness.

4) Niezwracanie pieniędzy za niewykorzystane zajęcia

Niektóre kluby fitness próbują zastrzec sobie w regulaminach prawo do niezwracania pieniędzy za niezrealizowane usługi. O co chodzi? Na przykład o niewykorzystane lekcje tańca czy wcześniejsze opuszczenie parku wodnego lub stoku narciarskiego. Ta sama szkoła tańca z Bydgoszczy, która chciała bez zgody klienta zmieniać cennik, została również zmuszona przez UOKiK do usunięcia z regulaminu zapisu o tym, że zajęcia muszą zostać opłacone z góry, bez możliwości zwrotu.

Zgodnie z prawem firma może bowiem zatrzymać jedynie kwotę pokrywającą faktycznie poniesione koszty wynikające np. z rezerwacji sali.

NIE TAK ŁATWO ZREZYGNOWAĆ Z FITNESSU
Nasz czytelnik kupił karnet do Holmes Place. Kwota niebagatelna - ponad 300 zł za miesiąc. Po trzech miesiącach chciał zrezygnować. Klub odmówił, tłumacząc, że za rozwiązanie umowy trzeba zapłacić 1 tys. zł. Wspomnianego punktu w regulaminie ani w umowie pracownik siłowni nie potrafił jednak wskazać. Czytelnik musiał skorzystać z pomocy prawników. Dopiero wtedy mógł wypisać się bez konsekwencji.

Rynkowy standard wypowiedzenia umowy w klubie fitness to trzy miesiące. Jedne z najbardziej rygorystycznych zasad w tej dziedzinie ma sieć siłowni Pure Jatomi. Trudno tam się wycofać i rozwiązać umowę, jeśli wykupimy karnet roczny. Wtedy za wcześniejsze zerwanie umowy klient płaci karę.

Warto też po złożeniu wypowiedzenia sprawdzić, czy zostało ono przyjęte. Czasem mimo że tego nie chcemy, umowa przedłuża się np. na kolejny rok.

Chcesz porozmawiać z autorem, poinformować go o czymś? Napisz: ekipasamcika@wyborcza.biz



Zobacz też:

Jak mądrze inwestować? Jak oszczędzać, by rzeczywiście zyskiwać? Jak nie dać się oszukać bankom i pośrednikom? Odpowiedzi szukaj w każdy czwartek, w nowym magazynie o codziennych finansach "Pieniądze Ekstra ". W tym numerze:
Dlaczego szkoły jogi nie chcą "benefitu"
Aplikacje bankowe na telefon mają się coraz lepiej
Jak można stracić, kupując mieszkanie z kredytem
Jak sprzedawcy wrabiają w polisy i jak tego uniknąć?
Przelew "dla Kuby" nie trafi do odbiorcy. Absurd przeciwdziałania "praniu pieniędzy"



Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.