Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Pan Piotr marzył o oldskulowym samochodzie terenowym. Dodatkowo miał być pakowny - obowiązkowo miał mieć ogromny bagażnik - aby wraz z całą rodziną mógł pojechać nim na wakacje. Upatrzył sobie auto marki Hyundai Terracan. Kiedy nadarzyła się okazja do wymiany samochodu, takich modeli już nie produkowano. Zdecydował się na używane, wtedy czteroletnie, auto. Znalazł taki samochód na portalu aukcyjnym. Pojechał do Białegostoku i kupił bez namysłu.

Za auto marzeń zapłacił 52 tys. zł. Nie musiał brać pożyczki w banku, bo dostał nieco ponad 25 tys. zł odszkodowania za poprzednie auto - renault scenic - które utopiło się w garażu. Resztę dołożył z własnych oszczędności. Ale to scenariusz idealny.

Sprzedać stare i dołożyć? Mało realne

To najtańszy sposób na zakup auta. Jeśli nie chcemy kupić najnowszego range rovera za 250 tys. zł, tylko tańsze, używane auto za 20-30 tys., wystarczy odkładać co miesiąc wyliczoną kwotę (około 1000 zł) i wstrzymać się z zakupem dwa czy trzy lata. Ale to tylko teoria. Takich ciułaczy jak pan Piotr jest niewielu. Wciąż mało kto regularnie oszczędza i ma komfort posiadania poduszki finansowej.

Dlatego jeśli już chcesz wziąć pożyczkę na samochód, poświęć chwilę i znajdź najkorzystniejszą ofertę.

Jeżeli marzy ci się nowy samochód, masz dużo więcej opcji niż pan Piotr, który celował w konkretny model terenówki.

Co masz do wyboru? Tradycyjny kredyt z banku lub kredyt prosto od dilera samochodowego, kredyt 50 na 50 (połowa teraz, połowa potem) albo... kredyt z ratą balonową. Wyjaśniamy po kolei, co kryje się pod tymi nazwami.

Kredyt z banku

Specjalne kredyty na zakup samochodu, zazwyczaj nie starszego niż 10 lat, oferuje zaledwie kilka tradycyjnych banków: mBank, BGŻ BNP Paribas, Santander, Credit Agricole i Getin Noble Bank.

Średnie oprocentowanie takiej pożyczki to maksymalnie 7 proc.

Prowizje wahają się od 1 proc. do nawet... 15 proc. Wyśledziliśmy, że takiej prowizji może od nas zażądać Getin Bank. I to mimo że bank zachęca nawet prowizją 0 proc. Najczęściej banki każą płacić klientom 4-5 proc. opłaty za uruchomienie kredytu. Nie dajmy się więc zwieść rankingom tworzonym przez porównywarki internetowe, gdyż mogą tam być podane minimalne stawki.

Dlatego rzeczywista roczna stopa oprocentowania (RRSO), która uwzględnia nie tylko odsetki, ale też prowizję i inne dodatkowe koszty, waha się w zależności od oferty od 6 do 18 proc.

W przypadku kredytu samochodowego na 50 tys. zaciągniętego na sześć lat miesięczna rata wyniesie więc średnio 800-1000 zł.

Podobne warunki kredytu otrzymamy w tzw. bankach samochodowych (w Polsce działa m.in. Toyota Bank i Volkswagen Bank) lub u dilerów konkretnych marek aut, którzy współpracują z instytucjami finansowymi i oferują preferencyjne stawki.

Teoretycznie w bankach samochodowych możesz też wziąć kredyt na używany samochód, a nawet auto innej marki. Czyli np. w Toyota Banku kupić używanego fiata. Ale taka pożyczka będzie nieopłacalna. Nic dziwnego: Toyota Bank ma przede wszystkim udzielać kredytów na zakup toyot.

Pamiętaj też, aby sprawdzić, czy w chwili, kiedy chcesz wziąć kredyt, bank nie ma przypadkiem specjalnych ofert dla poszczególnych marek. Takie promocje raz na jakiś czas dla wybranych marek oferuje np. bank BGŻ BNP Paribas.

Tam jednak najczęściej dużo bardziej opłacalne od zwykłych kredytów są inne formy finansowania, np. kredyt 50/50, czyli spłata zaciągniętego kredytu w dwóch ratach.

Podobnie jak przy zwykłych kredytach gotówkowych bank, zanim udzieli ci pożyczki, policzy twoją zdolność kredytową i sprawdzi cię w Biurze Informacji Kredytowej. Jeśli twoje comiesięczne wpływy na konto będą zbyt niskie lub inne zobowiązania kredytowe zbyt wysokie, to kredytu na samochód możesz nie dostać.


Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć powiększenie

Uważaj na auto z zastawem

Te pożyczki działają jak zwykłe kredyty gotówkowe, tylko ich zabezpieczeniem jest samochód, który kupujemy. Dzięki temu pożyczka powinna być tańsza, bo bank mniej ryzykuje: jeśli nie będziemy spłacać zobowiązania - przejmuje samochód.

Uważaj też na używane auta z zastawem rejestrowym. Samochód z drugiej ręki może należeć do banku. Dzieje się tak wtedy, kiedy poprzedni właściciel wziął pożyczkę, której zabezpieczeniem było auto. Jak to sprawdzić? Taka informacja może być usunięta z dokumentów, ale aby sprawdzić, czy bank nie zabierze nam samochodu, jeśli poprzedni właściciel nie spłaci kredytu, możemy się zgłosić do Centralnej Informacji o Zastawach Rejestrowych.

Wszystkie banki do tych kredytów wciskają nam ubezpieczenia na życie, z których odszkodowanie w razie śmierci kredytobiorcy posłuży do spłaty kredytu. Ale to tylko teoria. W rzeczywistości taka polisa to dodatkowa prowizja banku. Te ubezpieczenia rzadko kiedy działają, bo bankowi nie zależy na tym, żeby ubezpieczyciel wypłacił odszkodowanie, bo bank pobiera wysoką prowizję od sprzedaży i gra w tej samej drużynie co ubezpieczyciel. A jednocześnie to nie my jesteśmy stroną umowy, tylko bank i tylko on może wystąpić po wypłatę odszkodowania.

Dlatego decydując się na kredyt samochodowy, zapytaj o możliwość pożyczki bez ubezpieczenia. Będzie taniej, a tak samo bezpiecznie. Jeśli chcesz się ubezpieczyć, wykup osobno polisę.

Uwaga! Kredyty na samochód są korzystne przede wszystkim wtedy, kiedy kupujesz nowe auto. Kiedy samochód jest starszy, zwykle oprocentowanie pożyczki jest wyższe.

Używane na kartę kredytową

Zwykle banki udzielają kredytów samochodowych na zakup auta nie starszego niż 10 lat. Ale oferty na zakup samochodu są najkorzystniejsze, jeśli chcemy kupić nowe auto. W przypadku starszych modeli przed zaciągnięciem kredytu samochodowego sprawdź oferty zwykłych kredytów gotówkowych.

W takiej sytuacji najlepszym rozwiązaniem byłoby jednak sfinansowanie zakupu kredytem odnawialnym w koncie lub limitem karty kredytowej. Najlepiej, jeśli mamy już taki limit lub kartę, żebyśmy nie musieli płacić za uruchomienie produktu kredytowego.

Kredyt balonowy i jeździsz nowymi autami

Ale wiele osób nie chce już kupować samochodów na długie lata. Nowe auta szybko tracą na wartości (ok. 20 proc. w pierwszym roku), a używane po kilku dodatkowych latach użytkowania (zwłaszcza mniej popularne modele) trudno w ogóle sprzedać. Dlatego dla nich wygodnym rozwiązaniem może być tzw. kredyt z ratą balonową.

Zaciągając taką pożyczkę, de facto przez trzy-cztery lata płacimy miesięczną opłatę za korzystanie z nowego samochodu. Samochód nie jest naszą własnością, a co najwyżej na koniec możemy go odkupić od banku.

Tzw. kredyty balonowe, najprościej mówiąc, umożliwiają wymianę kredytowanego samochodu po trzech-czterech latach na nowy. Oferuje je w Polsce kilka banków samochodowych.

Jak to działa? Potrzebna jest wpłata własna na początek, najczęściej wystarczy jedna dziesiąta wartości samochodu. Kolejne kilkadziesiąt procent wartości samochodu bank rozkłada na dogodne miesięczne raty. Trzecia część kredytu to jedna duża rata balonowa wynosząca od kilkunastu procent do połowy wartości samochodu.

Zalety? Bardzo niska miesięczna rata. W porównaniu z kredytem klasycznym jest niższa o mniej więcej 40 proc.

Przykład? Toyota Bank oferuje kredyt balonowy z oprocentowaniem na poziomie 5,99 proc. i 1 proc. prowizji. To lepsze parametry niż przy tradycyjnym kredycie. Przy 50 tys. zł kredytu rata wynosi 950 zł przez trzy lata (czyli przez te trzy lata spłacimy w sumie 34,2 tys. zł). To miesięczny koszt porównywalny do zwykłego kredytu na 60 tys. zł, spłacanego przez sześć lat. Czyli przy takiej samej wysokości raty okres kredytowania jest dwa razy krótszy.

Po tym czasie zostaje nam do spłaty 24 tys. zł raty balonowej. Ale tej raty balonowej nie trzeba spłacać, a miesięczną ratę można potraktować jako abonament za korzystanie z auta. Można zwrócić auto i np. podpisać umowę na kolejny kredyt balonowy. Wtedy możemy wymienić nasz kilkuletni samochód na nowy. To bardzo ważne, że diler gwarantuje odkupienie auta po cenie rynkowej, aby klient nie musiał już nic dopłacać, i co ważne - martwić się o sprzedaż samochodu na rynku wtórnym.

Dwie pozostałe opcje pozwalają na zatrzymanie samochodu. Można albo jednorazowo spłacić pozostałą część pożyczki, albo spłacić w ratach ostatnią część kredytu. Jeśli ratę balonową spłacisz w całości, za auto zapłacisz w sumie 68,2 tys. zł. Czyli to, że nie wyłożyłeś gotówki, tylko wziąłeś kredyt balonowy, będzie cię kosztowało 8,2 tys. zł.

Jeśli jednak chcesz rozłożyć na raty swoją ratę balonową, musisz liczyć się z tym, że będziesz musiał ponieść koszty kolejnej pożyczki.

Kredyt 50/50

To nie koniec opcji kredytowania. Jeśli masz trochę gotówki, rozważ kredyt 50/50 oferowany przede wszystkim przez banki samochodowe. Polega to na tym, że na początek płacisz połowę wartości auta, a na koniec - po kilku latach - drugą połowę. Taki kredyt nie jest w ogóle oprocentowany, bankowi płaci się jedynie prowizję i jednorazowo opłaca polisę na życie (zabezpieczenie pożyczki).

Tak jest w RCI Banque, który współpracuje z dilerem Renault. Tam za taki kredyt zapłacisz 1,5 tys. zł prowizji. Jeśli chcesz kupić auto za 60 tys. zł, najpierw płacisz 30 tys. zł i po roku kolejne 30 tys. zł. Będziesz musiał też zapłacić za ubezpieczenie nieco ponad 500 zł.

A jeśli się okaże, że jednak nie masz pieniędzy, aby spłacić te kolejne 30 tys. zł? Wtedy kredyt automatycznie rozkłada się na miesięczne raty malejące na kolejny okres. W każdej chwili można jednak spłacić całość bez opłat.

Jednak taki kredyt można wziąć od razu w takim wariancie. Np. Volkswagen Bank ma pożyczkę 50/50, w której na początek wpłacamy połowę wartości samochodu (30 tys.), a połowa jest rozłożona na miesięczne raty na trzy lata. Oprocentowanie takiego kredytu wynosi 0 proc., prowizja to 5 proc., ale do tego dochodzą różne ubezpieczenia (1535 zł) i komunikacyjne - OC/AC (1590 zł). W tym przypadku rata wynosi 966 zł, ale spłacana tylko przez trzy lata.

Chcesz porozmawiać z autorem, poinformować go o czymś? Napisz: ekipasamcika@wyborcza.biz



Jak mądrze inwestować? Jak oszczędzać, by rzeczywiście zyskiwać? Jak nie dać się oszukać bankom i pośrednikom? Odpowiedzi szukaj w każdy czwartek, w nowym magazynie o codziennych finansach "Pieniądze Ekstra ". W tym numerze:

Abonament medyczny dla dzieci. Za co płacimy?

Jak naciągają i oszukują seniorów

Konsolidujesz kredyty? Uważaj by dodatkowo się nie zadłużyć

Trudne wypowiedzenie umowy z NC+




Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.