Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Są banki, które notorycznie dają klientom smartfony albo tablety za uruchomienie konta, wzięcie karty kredytowej czy założenie lokaty, przeważnie połączonej z jakimś planem systematycznego inwestowania. Ba, zdarzyło się kiedyś towarzystwo funduszy inwestycyjnych, które oferowało klientom w prezencie... Audi. Nie, nie resorówkę. I w zamian oczekiwało naprawdę dużej inwestycji. Akcja promocyjna, którą dziś opiszę, może nie jest aż tak hojna, ale też ma związek z kołami. Otóż BOŚ Bank wystartował z ofertą, w której za założenie konta bankowego klient może otrzymać... rower. Albo bardzo dużą zniżkę na rower. Albo jakiś inny sprzęt sportowy.

O co chodzi? Już wyjaśniam. Nietypową nagrodą za założenie konta w BOŚ Banku jest bon o wartości 600 zł do wykorzystania aż do 2017 r. w sklepach sieci Decathlon. Rower jest marketingową "personifikacją" nagrody, ale bon jest ważny na cały asortyment Decathlonu i nie trzeba go wykorzystywać za jednym razem.

Akcja wygląda tak szczodrze, że aż podejrzanie, biorąc pod uwagę, że organizuje ją bank, a nie Polska Akcja Humanitarna. No i rzeczywiście - są haczyki.

Pierwszy to oczywista oczywistość: w promocji może wziąć udział tylko ten, kto nie miał do tej pory konta w BOŚ Banku. Dlaczego dotychczasowi klienci banku nie powinni być zachęcani do uprawiania sportu, a nowi - tak? Założę się, że dałoby się zorganizować tę promocję w taki sposób, żeby i dotychczasowym klientom coś skapnęło, choćby bon o nieco mniejszej wartości.

Drugie obostrzenie jest takie, że trzeba podpisać zobowiązanie do posiadania konta przez aż cztery lata. Rozumiem, że bank dając 600 zł, oczekuje lojalności, ale takie długie kontrakty z bankami to ryzyko. Jaką mam gwarancję, że bank nie wprowadzi jakichś dodatkowych opłat za konto? Albo że na rynku nie pojawi się jakiś zjawiskowy rachunek, który chciałbym mieć, a nie mogę, bo jestem "uwięziony"?

Telefony od marketera odebrać musisz...

Punkt trzeci na liście zastrzeżeń to obowiązkowa zgoda na marketing drogą e-mailową oraz telefoniczną. Niestety, jeżdżąc rowerem kupionym częściowo za bankową kasę, musimy odbierać "te" telefony. To tak jak w reklamie ING dotyczącej oszczędzania: dlaczego Zbyszek nosi ten śmieszny sweterek w renifery? Bo musi. Teściowa mu zafundowała kurs nurkowania.

Punkt czwarty to warunki bezpłatności konta. Standardowy rachunek "EKOkonto bez kosztów" cechuje się tym, że jego prowadzenie jest bezwarunkowo darmowe, zaś karta jest gratis lub też za 5 zł miesięcznie - zależy to od częstości jej użytkowania przez klienta. Jeśli zapłacę plastikiem za zakupy więcej niż 300 zł w każdym miesiącu, plastik jest gratis. W przypadku "EKOkonta bez kosztów" z bonem rowerowym sprawa jest już grubsza, bo bank wymaga 900 zł obrotów na karcie. Kara za niewypełnienie tego bardzo wyśrubowanego warunku też jest drakońska - aż 10 zł abonamentowej opłaty za kartę. Ta promocja jest więc nie tylko dla osób, które bardzo aktywnie pedałują, biegają, pływają lub grają w tenisa, ale też jednocześnie bardzo często chodzą na zakupy.

W gruncie rzeczy wolę, gdy bank daje klientom prezenty poprawiające im jakość życia niż gotówkę do ręki, która rozejdzie się na nie-wiadomo-co. Warto tylko gruntownie zastanowić się, czy dać się namówić na udział w promocji, bo to jest jednak cyrograf na cztery lata podpisany z bankiem, który w dodatku będzie dość surowo karał za niewywiązanie się z bardzo wysokich limitów obrotów kartami.

Żałuję, że warunki są tak drakońskie, choć pewnie przy niższych wartość bonu nie byłaby tak interesująca. No i szkoda, że pomysł nie jest dostępny dla dotychczasowych klientów, choćby w zamian za niższą wartość bonu, obowiązek płacenia kartą 1000 zł miesięcznie (zamiast 300 zł) i za podniesienie "kary" za brak minimalnych obrotów z 5 zł do 10 zł. Bank pokazałby, że szanuje wszystkich klientów.

Chcesz porozmawiać z autorem, poinformować go o czymś? Napisz: ekipasamcika@wyborcza.biz



Jak mądrze inwestować? Jak oszczędzać, by rzeczywiście zyskiwać? Jak nie dać się oszukać bankom i pośrednikom? Odpowiedzi szukaj w każdy czwartek, w nowym magazynie o codziennych finansach "Pieniądze Ekstra ". W tym numerze:

 Wakacje z biurem podróży czy na własną rękę?

 Czy nasze pieniądze w bankach są bezpieczne?

 Darmowe bankomaty za granicą. Na co uważać?

Bank bez loginów i haseł. Przyszłość bankowości?

Kiedy klient chce się dogadać z bankiem, a bank... zamyka się w sobie




Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.