Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
O finansowych przewagach samodzielnego planowania urlopu napisano wiele, także w "Pieniądzach Ekstra". Zasada jest jedna: trzeba być elastycznym i nie przywiązywać się mocno do danej lokalizacji lub terminu urlopu. A filozofia? Banalna - wystarczy znaleźć tani bilet, poszukać w internecie taniego hotelu lub apartamentu i gotowe. Ale wciąż jest wiele miejsc, gdzie bardziej opłaca się wybrać biuro podróży. Gdzie? Najprostsza odpowiedź - wszędzie, gdzie nie latają tanie linie.

Ta sama zasada działa w drugą stronę - wszędzie, gdzie dolecimy za 300-400 zł, nie opłaca się korzystać z usług biura. - Biura podróży oddają takie rynki jak Malta, Majorka, Kreta, Cypr czy Sycylia i nie oferują tam superwarunków, bo przeciętny polski turysta bez problemu znajdzie sposób, by dostać się tam za kilkaset złotych - tłumaczy Marcin Nowak z bloga Gdziewyjechac.pl . - Są też takie kraje jak Egipt, Tunezja czy kurorty na południu Turcji, gdzie można upolować wycieczkę nawet do 1 tys. zł za tygodniowy pobyt. Nie ma możliwości, by planując wszystko samodzielnie, spędzić urlop taniej - dodaje Nowak.

Biura podróży wiedzą, że w każdym sezonie sprzedadzą maksymalnie dużo miejsc w najbardziej popularnych destynacjach. Dlatego wykupują miejsca hotelowe hurtowo i z dużym wyprzedzeniem, dzięki czemu dostają atrakcyjne ceny.

- Dysproporcje cenowe, wynikające z rabatów udzielonych touroperatorom przez hotele, są ogromne. Może się o tym przekonać każdy, kto wyjeżdżając z biurem podróży, chciałby wykupić dodatkowy nocleg w hotelu, by uniknąć koczowania na lotnisku w oczekiwaniu na lot powrotny. Zdarza się, że choć kupujemy wycieczkę za 2,5 tys. zł za siedem dni, to jeden nocleg w tym samym hotelu kosztuje nawet 400 zł za dobę - mówi Kamil Lodziński z serwisu Fly4free.pl .

Przy kalkulacji ekonomicznej kluczowa jest jeszcze zasada, że im dalej się wybieramy, tym mniej opłacalne jest korzystanie z biura podróży. - Przebicie w przypadku miejsc egzotycznych może wynieść nawet 100 proc. Kluczowym elementem samodzielnego planowania w egzotycznym miejscu jest znalezienie taniego czarteru. Jak ich szukać? Do niedawna sprawdzała się reguła czekania z zakupem do ostatniego momentu.

- Sytuacja zmieniła się od zeszłego roku, gdy biura podróży zaczęły czarterować dreamlinery. - Co jakiś czas pojawiają się świetne oferty, np. bezpośrednie loty do RPA, Bangkoku, Wietnamu czy na Sri Lankę za 2 tys. zł na zimę. To złamanie zasady czekania na ostatnią chwilę - dodaje.

Gdzie jest taniej z biurem podróży?

Madera

Portugalska wyspa na Atlantyku słynie z bujnej roślinności, pięknych krajobrazów i słonecznego klimatu. I jest miejscem, dokąd przez cały rok bardziej opłaca się jechać z biurem podróży. W marcu udało nam się upolować wycieczkę last minute za 1,1 tys. zł od osoby na tydzień z pełnym wyżywieniem, a nawet w czerwcu nie ma większego problemu z upolowaniem w last minute wycieczki za 800 zł na tydzień.

W tym samym okresie przy pomyślnych wiatrach za sam bilet trzeba było zapłacić ponad połowę tej kwoty: tanie loty linią EasyJet z Londynu lub Lizbony do Funchal można było znaleźć za ok. 400 zł, ale trzeba jeszcze tam dolecieć z Polski. Przed tym sezonem sytuacja jest podobna - w biurach podróży można znaleźć wycieczki za 1,9 tys. zł zatydzień na lipiec, a ceny biletów lotniczych w tanich liniach zaczynają się od 1,1 tys. - 1,2 tys. zł.

Chorwacja

To jedna z najpopularniejszych destynacji typu "zrób to sam" polskich turystów - w zeszłym roku w Chorwacji wypoczywało 635 tys. Polaków. Kuszą nas przede wszystkim klimat i... niskie ceny. Ale wliczając koszty dojazdu, wyjazd na własną rękę nie wydaje się już taki tani. Przykładowo: z Warszawy do Makarskiej jest 1,5 tys. km. Uśredniając cenę paliwa do poziomu 5,50 zł za litr, za samą podróż w obie strony zapłacimy ok. 1,2 tys. zł. Co jest kwotą do przełknięcia, jeśli jedziemy np. w czwórkę jednym autem i się dzielimy, ale już gdy wybieramy się na rodzinny wyjazd, robi się mniej opłacalne. A do tego trzeba przecież doliczyć winiety i opłaty za przejazd autostradami: w Czechach 50-62 zł (w zależności od miejsca zakupu), w Austrii 8,70 euro, 15 euro w Słowenii. A jeśli jedziemy na dłużej niż 10 dni, zapłacimy jeszcze więcej. Do tego trzeba doliczyć ponad 100 zł w jedną stronę opłaty na bramkach za przejazd 400 km z Zagrzebia do Makarskiej. I pewnie, można szukać lokalnych dróg i próbować zaoszczędzić, ale to tylko wydłuży podróż, która trwa dobre 15-16 godzin. W sumie więc sama podróż może nas kosztować do 1,7 tys. zł.

Na tanie loty też trudno liczyć - ceny przelotów do Zadaru czy Splitu na sierpień tanimi liniami zaczynają się od 700 zł za osobę i nie są bezpośrednie, a same czartery to koszt ok. 1 tys. zł.

Tunezja i Maroko

Po marcowym zamachu terrorystycznym Tunezja mocno straciła na popularności - według niedawnego raportu Polskiego Związku Organizatorów Turystyki liczba rezerwacji na ten sezon zmalała o 29,4 proc. w porównaniu z ubiegłym rokiem. Nie pomaga zmasowana kampania reklamowa ani zapewnienia biur podróży, że na miejscu jest bezpiecznie. Wpłynęło to na ceny - do końca czerwca tygodniowy pobyt all inclusive można znaleźć za 1 tys. - 1,1 tys. zł, choć w szczycie sezonu ceny rosną nawet do poziomu 2 tys. zł za tydzień.

Podobny spadek popularności notuje też Maroko. Tutaj ceny tygodniowych all inclusive na koniec czerwca wahają się na poziomie 1,2 tys. - 1,6 tys. zł, a w lipcu kilkaset zł drożej. Jednak nawet wtedy bardziej opłaca się wykupić wycieczkę i mieć bazę noclegową do zwiedzania. W przypadku tego kraju musimy jednak pamiętać, że jeśli jesteśmy nastawieni na zwiedzanie atrakcji turystycznych, to są między nimi dość duże odległości.

Ile w takim razie kosztuje samodzielny wyjazd? Najtańszy jest przelot - kombinując tanimi liniami (z przesiadką w Madrycie lub Barcelonie), można znaleźć bilet za 550-600 zł plus ewentualny nocleg, bo loty nie zawsze są ze sobą dobrze skomunikowane. Najtańsze, ale też bardzo niskiej jakości noclegi w Maroku można znaleźć za 40-50 zł od osoby, ale standardowa średnia cena za dwuosobowy pokój z łazienką to ok. 130 zł za dobę. Do tego przejazdy - Paweł Osmólski z bloga podróżniczego Osmol.pl , który zwiedził dużą część Maroka, wydał na nie w czasie swojej wyprawy ok. 200 zł. Plus ok. 150 zł na bilety wstępu do atrakcji turystycznych. Drogie są też wycieczki zorganizowane, np. dwudniowa wyprawa z Marrakeszu na pustynię kosztuje ok. 100 euro. A do kosztów wyprawy trzeba dorzucić pieniądze dla przewodników, którzy mniej lub bardziej agresywnie przez cały pobyt będą się starali sprzedawać swoje usługi. I w wielu przypadkach, nie mając wyboru (w Maroku system informacji turystycznej jest bardzo ubogi), będziemy zmuszeni z nich skorzystać. Podsumowując: całkowity koszt dwutygodniowego wyjazdu mocno przekroczy 2 tys. zł.

Południowa Turcja

W tureckich kurortach nie powinno być problemu ze znalezieniem taniego noclegu: w najpopularniejszych serwisach rezerwacyjnych spokojnie znajdziemy położone przy plaży hotele w Alanyi czy Antalyi z dwuosobowymi pokojami za 100-120 zł lub nawet tańsze, prywatne kwatery. Barierą nie do przejścia jest jednak tani transport - jeśli nie uda nam się znaleźć taniego czarteru (a prawdziwe okazje za 300-400 zł są zwykle ogłaszane przez biura podróży tuż przed wylotem), jesteśmy skazani na regularnych przewoźników. A tu ceny są z kosmosu: ceny połączeń z Warszawy do Stambułu (jedyne regularne połączenie Polski z Turcją) na lipiec i sierpień zaczynają się od 1,1 tys. zł, a przelot ze Stambułu na południe Turcji to koszt rzędu dodatkowych 500 zł.

Niewiele zaoszczędzimy, lecąc z Berlina, np. tanimi liniami Pegasus, gdzie ceny przelotów z Berlina do Bodrum czy Alanyi to koszt rzędu 300-400 euro. Tymczasem w biurach podróży bez problemu można znaleźć tygodniowe last minute na drugą połowę czerwca w cenie poniżej 1 tys. zł od osoby. W lipcu i sierpniu ceny rosną, jednak wciąż bez większych problemów można znaleźć wyjazdy all inclusive poniżej 2 tys. zł.

Greckie wyspy

Znacznie korzystniej niż samodzielnie składany urlop może wyjść tu opcja wycieczki z biurem podróży.

- Wszystko zależy od tego, kiedy się tam jedzie i kiedy kupuje wycieczkę. Kretę i Rodos w maju i na początku czerwca można samodzielnie sobie "ułożyć" za 500 zł od osoby, w tej cenie są koszty apartamentu na tydzień i bilet lotniczy z Berlina - radzi Krzysztof Tuz z bloga Wakacjeipodroze.com i dodaje. - Jeśli kupimy odpowiednio wcześniej bilety lotnicze i zamówimy noclegi, żadne biuro nie będzie w stanie konkurować z naszą samodzielnie zaplanowaną wyprawą.

Jeśli przegapiliśmy tańsze bilety i hotele? W tym roku wyjazdy last minute na koniec czerwca to koszt 1,2 tys. - 1,4 tys. zł. A jeśli dziś chcielibyśmy zaplanować nasz wyjazd samodzielnie, to koszt czarteru wyniesie nas ok. 500-800 zł, a hotel ze śniadaniem ok. 800 zł na tydzień za dwie osoby.

- Ze słabym hotelem może nam wyjść trochę taniej, ale musimy wydać więcej na jedzenie. Dodatkowo z biurem podróży mamy zapewniony transfer do hotelu, co w wielu przypadkach (niedogodne pory lotu) ma duże znaczenie - mówi Witold Sobek z bloga Wypadnaweekend.blogspot.com .

Chcesz porozmawiać z autorem, poinformować go o czymś? Napisz: ekipasamcika@wyborcza.biz



Jak mądrze inwestować? Jak oszczędzać, by rzeczywiście zyskiwać? Jak nie dać się oszukać bankom i pośrednikom? Odpowiedzi szukaj w każdy czwartek, w nowym magazynie o codziennych finansach "Pieniądze Ekstra ". W tym numerze:

 Czy nasze pieniądze w bankach są bezpieczne?

 Darmowe bankomaty za granicą. Na co uważać?

Bank bez loginów i haseł. Przyszłość bankowości?

Załóż konto weź rower. A co musisz dać w zamian?

Kiedy klient chce się dogadać z bankiem, a bank... zamyka się w sobie






Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.