Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Pani Maria nawet nie wiedziała, że ma jakiś dług.

- Dowiedziałam się o tym w połowie czerwca 2014 r. od Rafała Łyszczka, komornika przy Sądzie Rejonowym w Bielsku-Białej. Poinformował mnie, że wszczął postępowanie egzekucyjne - opowiada emerytka.

Kilka miesięcy wcześniej jakiś nieznany jej wierzyciel złożył przeciwko niej pozew do tak zwanego e-sądu (w trybie elektronicznego postępowania upominawczego). Procedura EPU jest przewidziana dla prostych spraw, które nie wymagają przeprowadzania postępowania dowodowego. Polega na wydaniu sądowego nakazu zapłaty.

W kwietniu 2014 r. e-sąd wydał nakaz zapłaty. Pani Maria nie miała o tym pojęcia, bo leżała w szpitalu. A ponieważ nie wiedziała, to nie złożyła sprzeciwu. Procedura przed e-sądem wygląda tak: każdy, kto z nakazem zapłaty się nie zgadza, składa sprzeciw i jeśli e-sąd go uwzględni, sprawa przechodzi do "normalnego" sądu. Ponieważ chora starsza pani nie zareagowała, lubelski e-sąd nadał nakazowi klauzulę wykonalności i sprawa trafiła do komornika. Miał on wyegzekwować od emerytki ponad 1 tys. zł.

Wyrok wyrokiem...

Pani Maria od razu skierowała do komornika wniosek o zawieszenie postępowania egzekucyjnego. - Do Sądu Rejonowego w Lublinie zwróciłam się o przywrócenie terminu do wniesienia sprzeciwu od nakazu zapłaty, a w Sądzie Okręgowym w Lublinie złożyłam zażalenie na postanowienie o nadaniu nakazowi klauzuli wykonalności - opowiada starsza pani.

Ale niewiele to dało. Komornik postępowania nie zawiesił. Pani Maria walczyła dalej. W lipcu 2014 r. napisała skargę na działanie komornika. Wreszcie Sąd Rejonowy w Bytomiu wstrzymał postępowanie komornicze. Mimo wyroku sądu komornik zabierał pani Marii aż 25 proc. zajętej emerytury, która wynosi 1250 zł. Do września wyegzekwował całą kwotę długu - ponad 1,1 tys. zł.

- Zawieszenie postępowania komorniczego nie oznacza wcale automatycznego wstrzymania potrąceń - wyjaśnia Monika Janus, rzeczniczka Krajowej Rady Komorniczej. - O ich zaprzestanie trzeba wystąpić do sądu.

Po pół roku kobieta otrzymała postanowienie e-sądu w Lublinie, z którego się dowiedziała, o jaki dług chodzi. I o jakiego wierzyciela. Pozwał ją o 532 zł easyDEBT Niestandaryzowany Sekurytyzacyjny Fundusz Inwestycyjny Zamknięty z siedzibą w Warszawie, czyli firma skupująca masowo długi. A od kogo to zobowiązanie emerytki kupił? Od firmy Energetyczne Centrum SA.

Pani Maria przypomniała sobie, co się wydarzyło w maju 2012 r. Wtedy w jej domu pojawił się przedstawiciel radomskiej spółki Energetyczne Centrum SA z propozycją podpisania nowej umowy zakupu energii elektrycznej w związku z wycofaniem się ze śląskiego rynku dotychczasowego dostawcy - firmy Vattenfall.

- Na moje pytanie, czy Centrum jest prawnym następcą Vattenfalla, odpowiedział twierdząco. Podpisałam - opowiada starsza pani. - Ale potem się okazało, że zostałam oszukana. Od razu wysłałam do nich oświadczenie o odstąpieniu od umowy. Odpisali, że je uznają, ale żądają 500 zł za zerwanie umowy. Zaprotestowałam. Tak powstał mój "dług" - opowiada emerytka.

Umorzenie i kolejny pozew

Na początku grudnia 2014 r. pani Maria otrzymała postanowienie lubelskiego e-sądu o uchyleniu postanowienia o nadaniu klauzuli wykonalności nakazowi zapłaty. Od razu poinformowała o tym komornika.

- Dzień przed Wigilią otrzymałam postanowienie komornika o umorzeniu postępowania egzekucyjnego i wreszcie w połowie stycznia 2015 r. wyegzekwowane pieniądze do mnie wróciły. Miałam świadomość, że moja walka z Funduszem, nabywcą rzekomych wierzytelności, jeszcze się nie zakończyła - dodaje pani Maria.

Nie myliła się.

5 lutego 2015 r. do bytomskiego sądu wpłynął pozew przeciwko pani Marii o zapłatę owych 532 zł. W imieniu Funduszu wystąpił radca prawny z wrocławskiej kancelarii GetBack. Pani Maria odpowiedziała na pozew i czekała na rozprawę. Jednak 29 kwietnia w sądzie nikt z Wrocławia się nie pojawił. Na kolejne posiedzenia przedstawiciele kancelarii też nie przyjeżdżali. Sąd musiał przesuwać rozprawy.

- A wrocławscy prawnicy wzięli się do windykacji - opowiada pani Maria.

"Zlicytujemy wszystko"

27 kwietnia br. emerytka wyjęła ze skrzynki pocztowej pismo z GetBack informujące o możliwości wszczęcia egzekucji z ruchomości należących do pani Marii. "Egzekutorem" miał być znów komornik... Rafał Łyszczek z Bielska-Białej. Emerytka osłupiała. O co tu chodzi? Czy to jakaś nowa egzekucja? Dlaczego informują o niej prawnicy, a nie komornik? Postanowiliśmy go o to zapytać.

- Nie prowadzę żadnego postępowania egzekucyjnego wobec pani Marii - powiedział zdumiony Łyszczek. - Pismo, które dostała emerytka, nie zostało ze mną uzgodnione.

Komornik zapewnia, że już z tą kancelarią nie współpracuje.

Zapytaliśmy o to samo mec. Mariusza Brysika, szefa GetBack. - Przeciwko pani Marii nie jest prowadzone postępowanie egzekucyjne. Zostało ono umorzone po uchyleniu postanowienia o nadaniu klauzuli wykonalności - zapewnia prawnik. - Pismo wysłano w wyniku błędu informatycznego.

Potem mecenas wysłał list z przeprosinami do starszej pani, a zaraz potem kolejne wezwanie do zapłaty, w którym prawnicy z Wrocławia straszą ją wpisaniem do Krajowego Rejestru Długów.

Znów interweniowaliśmy w kancelarii prawnej. Odpowiedzieli SMS-em: "GetBack bardzo przeprasza za wysyłkę listu, do której nie powinno dojść. Firma jest w trakcie wyjaśniania tej sprawy".

- Całe szczęście 9 czerwca br. Sąd Rejonowy w Bytomiu odrzucił pozew wierzyciela - funduszu easyDEBT - mówi pani Maria. Boi się jednak, że kancelaria GetBack złoży apelację od wyroku i nadal będzie windykowała nieistniejącą należność.

Chcesz porozmawiać z autorem, poinformować go o czymś? Napisz: ekipasamcika@wyborcza.biz



Jak mądrze inwestować? Jak oszczędzać, by rzeczywiście zyskiwać? Jak nie dać się oszukać bankom i pośrednikom? Odpowiedzi szukaj w każdy czwartek, w nowym magazynie o codziennych finansach "Pieniądze Ekstra ". W tym numerze:

 Jak bankructwo Grecji wpłynie na portfele Polaków?

Najczęstsze problemy ze sprzętem elektronicznym... Oczami serwisanta

Prześwietlamy oferty: Wonga daje zniżki za wiedzę?

Bankowy Tytuł Egzekucyjny przestaje obowiązywać. Co to znaczy dla klientów?




Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.