Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Pan Mirosław kupił nowego chevroleta cruze w autoryzowanym salonie tej marki w Swarzędzu pod Poznaniem. Jak wielu Polaków, żeby obniżyć rachunki za paliwo, postanowił zamontować w swoim nowym samochodzie instalację gazową LPG. Najpierw jednak pisemnie zapytał o zgodę gwaranta samochodu. Postąpił bardzo roztropnie, gdyż w ten sposób uniknął jednej z poważniejszych pułapek, które czyhają na takich klientów jak on. Wielu w tę pułapkę wpada, gdyż w przypadku większości marek samochodowych zamontowanie "gazu" do nowego samochodu kończy się utratą gwarancji. Najczęściej jest to zapisane w książce gwarancyjnej.

Oczywiście są modele oferowane z tzw. instalacją fabryczną (w tej chwili nieco ponad 20 modeli). W Polsce zwykle wygląda to w ten sposób, że centrala danej marki wchodzi w porozumienie z producentem instalacji gazowych: np. Skoda czy Opel z Landi Renzo, Peugeot z firmą Czakram. Jeśli klient życzy sobie samochód z "gazem", do salonu trafia zestaw (kit) instalacji gazowej, który jest przed sprzedażą montowany w nowym samochodzie. Czasem (np. tak było Mitsubishi) samochody te są specjalnie przystosowywane fabrycznie do montażu LPG. Zdarza się też, że firmy samochodowe dopuszczają montaż wybranych instalacji do nowych samochodów, np. grupa Fiata do wybranych modeli pozwala montować instalację firmy Tartatrini.

Usterka goniła usterkę

Niestety, samochód pana Mirosława zaczął się psuć i nikt nie był w stanie go naprawić. - Zerowanie się wskaźnika poziomu benzyny, niemożność włączenia w czasie jazdy tempomatu po hamowaniu - opisuje problemy pan Mirosław. Twierdzi, że autoryzowany serwis (ASO) przeprogramował wskaźniki, ale to nie pomogło. - Pojawiły się kolejne usterki; niemożność uruchomienia silnika przez kilka minut, zerowanie się wskaźnika poziomu benzyny i inne - opowiada klient.

Mimo że samochód wiele razy trafiał do różnych autoryzowanych serwisów, usterki wracały. Co gorsza, zaczęły się przepychanki między gwarantem samochodu, jego sprzedawcą a firmą, która dostarczała instalację gazową - jedni twierdzili, że wadliwy jest samochód, a inni, że do awarii dochodzi na skutek wadliwej instalacji. - Przyczyną zapalania się kontrolki silnika jest instalacja LPG, samochód natomiast jest w pełni sprawny. Zostało to potwierdzone w czasie przeprowadzonego przez klienta testu jazdy samochodem z wyłączoną przez serwis instalacją - mówi Janusz Jackowski, dyr. firmy Szpot, w której salonie klient kupił samochód. - W wyniku przeprowadzanych czynności ustalono, że źródłem problemu jest instalacja LPG - wtóruje mu Wojciech Osoś z firmy GM, do której należy Chevrolet. Oczywiście nie zgadza się z tym przedstawiciel producenta instalacji, który twierdzi, że prawdopodobnie winny jest samochód. - Nasza firma odpowiada za dostarczoną instalację LPG, natomiast nie mamy możliwości sprawdzenia samochodu pod kątem prawidłowego działania układu benzynowego - mówi Krzysztof Mroczek z firmy Czakram.

Problemom technicznym towarzyszyły problemy z ustaleniem, kto jest gwarantem i kto za co odpowiada. Janusz Jackowski, dyr. firmy Szpot, napisał do klienta, że "gwarantem samochodów marki Chevrolet nabytych w autoryzowanej sieci Chevrolet Poland jest Chevrolet Poland Sp. z o.o.". Natomiast z biura obsługi klienta Chevroleta pan Mirosław dowiedział się, że "zgodnie z książką gwarancyjną i przewodnikiem po czynnościach serwisowych gwarantem przedmiotowego pojazdu jest sprzedawca". "W odpowiedzi na złożoną do nas przez klienta reklamację przekazaliśmy mu informację, iż ponieważ nasza firma sprzedała samochód bez instalacji gazowej, a instalację montował inny podmiot, wszelkie roszczenia w tym zakresie należy zgłaszać do serwisu montującego instalację lub gwaranta tejże instalacji" - dodaje dyr. Jackowski z firmy Szpot. Firma, która montowała gaz, już nie istnieje; w tym miejscu funkcjonuje obecnie firma AutoWola (ASO Opla). Nie udało mi się uzyskać jej komentarza.

Kto jest winien?

Niestety, podobne sytuacje w Polsce zdarzają się niezwykle często. Klient wyjeżdża z salonu z "fabrycznym" gazem i jest przekonany, że ma "normalną" gwarancję na samochód i w razie problemów technicznych stoi za nim poważna firma, która mu pomoże. Niestety, ma najczęściej dwie gwarancje: jedną na samochód, a drugą na instalację LPG. Czasem w grę wchodzi jeszcze trzeci podmiot, a mianowicie firma montująca instalację w samochodzie, która jest gwarantem samej usługi montażu. Nietrudno sobie wyobrazić, co się dzieje, gdy tak doposażony samochód zaczyna się psuć. Niektórzy klienci, być może nieświadomie, komplikują sobie życie jeszcze bardziej, domagając się swoich praw od sprzedawcy z tytułu zgodności towaru z umową. To zupełnie inny tryb postępowania niż postępowanie gwarancyjne.

Spróbujmy nieco wyjaśnić sytuację. Obecnie montaż LPG łączy się z ingerencją w elektronikę samochodu. Sterowniki i komputer samochodu muszą się "dogadać" ze sterownikami samej instalacji (np. przy sterowaniu pracy wtryskiwaczy), co bywa kłopotliwe i często problem jest nawet nie tyle elektroniczny, co wręcz informatyczny.

Problem z gwarancją w nowych samochodach nie wiąże się też oczywiście jedynie z sytuacją doposażenia auta w zasilanie gazowe. Bardzo często zdarza się, że właściciele nowych samochodów, w których zepsuł się jakiś podzespół, są odsyłani do jego producenta lub dostawcy. Zdarzało się tak np. w przypadku opon czy elektroniki. Jeżeli opony z tzw. pierwszego montażu (czyli te, na których samochód wyjechał z fabryki) były wadliwe, bywało, że właściciele takich samochód byli odsyłani z reklamacjami do producentów tych opon, choć nie mieli odrębnego paragonu czy innego dowodu zakupu, gdyż nie kupowali tych opon, lecz cały samochód z tym ogumieniem. Przepisy sobie, a życie sobie.

Wracając do sprawy pana Mirosława: gwarancja na samochód już minęła, a usterki nadal nie zostały trwale usunięte. "Klientowi zaproponowano zwrot pieniędzy za instalację w dwóch wariantach do wyboru: z pozostawieniem instalacji w samochodzie lub demontażem instalacji z wymianą elementów noszących ślady montażu LPG" - napisał mi kilka tygodni temu Wojciech Osoś z GM. Ale ostatnio nastąpił przełom. Pan Mirosław dostał list z GM list, w którym koncern zgodził się obniżyć cenę auta o 20 tys. zł jako rekompensatę z tytułu kłopotów klienta z instalacją LPG.

Chcesz porozmawiać z autorem, poinformować go o czymś? Napisz: ekipasamcika@wyborcza.biz



Jak mądrze inwestować? Jak oszczędzać, by rzeczywiście zyskiwać? Jak nie dać się oszukać bankom i pośrednikom? Odpowiedzi szukaj w każdy czwartek, w nowym magazynie o codziennych finansach "Pieniądze Ekstra ". W tym numerze:

 Ile kosztuje styl życia? To zależy, w jakim stylu chcesz żyć

Walczy z ubezpieczycielem o odszkodowanie. Ma wyrok... i nic

Jak tanio kupić walutę? Kantor w banku?

Jak wycofać się z polisy inwestycyjnej?




Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.