Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Lifestyle'owy podział Polaków opracowała grupa badaczy z Uniwersytetu Wrocławskiego. Wychodzi z niego, że gęb do wyboru jest siedem: narodowiec, bling-bling (czyli dresiarz), katalogista (uporządkowany), kreatywny, alternatywny, szary oraz business style. Za każdą stoi określona mentalność, samochód, sposób ubierania się, wybór knajpy na obiad, mebli do mieszkania, miejsca wybierane na urlop. Co prawda, w różnych miastach style życia rozkładają się inaczej, ale przedstawicieli siedmiu typów można spotkać w każdym większym.

Żeby dopasować świat do siebie

Paweł Bielecki do Wrocławia przyjechał pięć lat temu, pochodzi ze Złotoryi. Jest specjalistą od social mediów, w 2012 roku razem z Magdą Kostyszyn założyli agencję Social Hunters, współprowadzi też fanpage Chujowa Pani Domu. Rozmawiamy w jego mieszkaniu na wrocławskich Krzykach. Wynajmuje 80 m kw. z tarasem, w bloku, na pierwszym piętrze, za 1,8 tys. zł miesięcznie. Wnętrze minimalistyczne: ubrania wiszą na metalowych stojakach, dużo przestrzeni, głównie meble z Ikei. Inwestuje w sprzęt elektroniczny.

- Mam iPhone'a (2,5 tys. zł) i maca (około 10 tys. zł), musiałem do niego dokupić specjalne oprogramowanie, które usprawnia moją pracę (3,5 tys. zł). Ostatnio kupiłem też drona, bo jest mi potrzebny do kręcenia filmów (7 tys. zł), w związku z tym będę musiał zrobić patent pilota (2 tys. zł) - wymienia Paweł. Na dodatkowe warsztaty i szkolenia wydaje co dwa miesiące około 1 tys. zł. Paweł mieszka z psem Elvisem, Parson Russell Terrierem. Miesięczne utrzymanie psa kosztuje go 330 zł.

Do swojego biura w centrum miasta Paweł najczęściej dojeżdża audi a2 - kupił używane za 15 tys. zł, miesięcznie na samochód wydaje około 640 zł. Lubi też pojeździć na gokartach (150-200 zł miesięcznie), popływać (co miesiąc 50 zł za basen).

Dobieranie garderoby już znacznie mniej zaprząta mu głowę: co dwa miesiące w tym samym sklepie kupuje 20 ciemnych T-shirtów, wydaje na to około 250 zł: - Za sztukę płacę 10-15 zł, więc gdy się spierze, bez żalu wyrzucam - kwituje. Nowe dżinsy wybiera raz na cztery miesiące (350-400 zł), buty raz na pół roku: od 250 do 400 zł. Na dwie pary okularów przeciwsłonecznych wydał 1200 zł. Od czasu do czasu kupi sobie też droższy ciuch bardzo dobrej jakości.

Paweł chciałby częściej gotować w domu, ale z sukcesem przyrządza tylko wrzątek i jajecznicę. Na restauracje, pizzerie i kawiarnie wydaje więc przez tydzień około 250 zł. Impreza z przyjaciółmi: 200-300 zł miesięcznie. Z budżetu kulturalnego najwięcej przeznacza na książki: od 50 do 300 zł w miesiącu, do tego kino - 30 zł. Kilka razy w roku zagląda też do teatru (30-40 zł za bilet).

Odpoczywa w miejscach odludnych, w których żyje się wolniej. W Polsce wybiera Bieszczady (tydzień za 800 zł trzy razy do roku), za granicą Włochy (3-4 tys. zł raz w roku): - Lifestyle traktuję jako sztukę życia, dopasowanie świata do moich potrzeb. Nie myślę nad tym, czy lifestyle drogo mnie kosztuje - gdy żyje w swoim stylu, żyje mi się dobrze. Za rok lifestyle'u Paweł płaci ok. 70 tys. zł. Zainwestował też w niego 50 tys. zł.

Żeby żyć w zgodzie ze sobą

Na środku betonowego kieleckiego rynku w 2013 r. wyrósł Miejski Salon: hamaki, leżanka, ławki, drzewa w donicach. Jednym z pomysłodawców tej instalacji był Michał Gdak, architekt i projektant z Institute of Design Kielce.

Miasto scyzoryków opuścił po maturze, wrócił dwa i pół roku temu, szukał oazy spokoju. W międzyczasie mieszkał we Wrocławiu, Danii, Holandii i Hiszpanii.

Michał zakotwiczył się w domu rodziców w Zalesiu, na obrzeżach miasta. Z żoną Eweliną, również projektantką, zaadaptowali 60-metrowy strych na mieszkanie, wszystko robili własnoręcznie. Wystrój stworzyli z odnowionych babcinych mebli, perełek znalezionych na targach staroci i aukcjach internetowych. Michał nie chce wyjawiać kosztów remontu, mówi, że trudno je oszacować. - Coś za coś: jeśli poświęcasz czas na styl "zrób to sam", masz go mniej na pracę zawodową. To spore koszty ukryte - podkreśla.

Dla niego lifestyle jest życiem w zgodzie ze sobą. Dwa razy w tygodniu przed pracą chodzi na basen (wejście 10 zł), po pracy biega ze swoim labradorem (miesięczne utrzymanie psa - 150 zł), a w weekendy spaceruje po okolicznych lasach (za darmo).

- Ubrania kupuję z musu, jeżdżę do galerii handlowej dwa razy w roku. Jedne zakupy to koszt do 1 tys. zł. Co innego jedzenie - do tego przywiązuję wagę. Mam duży ogród z warzywami i owocami, prowadzę go razem z rodzicami - mówi. Raz w miesiącu je z rodziną w restauracji (do 100 zł za wyjście), a latem co kilka tygodni organizuje ze znajomymi zrzutkowego grilla (40 zł). Na kulturę (kino, teatr, filharmonię) wydaje miesięcznie około 100 zł. Zainwestował też w rzutnik do oglądania filmów, żeby mieć kino domowe (2-3,5 tys. zł).

Na podróże Michał wydaje najwięcej: - Wyjazdy w Polsce kosztują mnie około 1 tys. zł, zagraniczne - 2-3 tys. zł. Rocznie mieścimy się w 5 tys. zł od osoby.

W sumie Michał "kupuje" swój styl życia za 19-20 tys. zł rocznie.

Żeby konsumować według planu

- Wynajmuję kawalerkę w wielkiej płycie na osiedlu Za Żelazną Bramą, w centrum Warszawy. Płacę 1,3 tys. zł miesięcznie. To połączenie akademika z domem starców, ale mi nie przeszkadza. Poprosiłem tylko właścicielkę, żeby zostawiła puste ściany. Proste meble i dodatki kupiłem w Ikei za 3 tys. zł.

Tomasz Klaszczyk z Wybrzeża do Warszawy przeprowadził się pięć lat temu, studiuje psychologię na Uniwersytecie Warszawskim. Latem dorabia jako drobny przedsiębiorca - prowadzi sklep spożywczy w Rewalu, a w roku akademickim finansowo pomagają mu rodzice.

Tomasz wyznaje minimalizm: - Wertując "internety", wpadłem na kilku blogów, które mnie zainspirowały. Ich autorzy starają się nie gromadzić zbędnych przedmiotów, nie wydawać pieniędzy bez sensu, nie spotykać z ludźmi, którzy marnują ich czas - tłumaczy mi z pasją. Idąc tym tropem, skonstruował tzw. modułową garderobę, w której wszystko do siebie pasuje: wyrzucił ubrania w pstrokatych kolorach, zostały tylko białe, szare i granatowe. Uzupełnia ją regularnie - miesięcznie wydaje na to do 300 zł, plus 700 zł rocznie za buty.

Na ciuchy nie wydaje więc dużo, ale za to na mieście jada często, lubi eksperymentować i sprawdzać nowe knajpy na: śniadania (20 zł raz lub dwa w tygodniu), lunche (25-30 zł codziennie lub co drugi dzień) i kolacje (30-40 zł raz w tygodniu, 150 zł raz w miesiącu, gdy zaprasza dziewczynę). Wizyty w kawiarni kosztują go średnio 20 zł dziennie. Bywa na siłowni (150 zł miesięcznie). Raz na jakiś czas robi sobie niezaplanowane przyjemności: bungee (130 zł), escape room (20 zł), warsztaty komediowej improwizacji (40 zł), warsztaty rozwoju osobistego (100 zł). Zamiast wydawać na kino, kupił sobie projektor (2,5 tys. zł). Ma iPhone'a i Maca (4,4 tys. zł).

Na podróżach też nie oszczędza. Na Dzień Dziecka sprezentował sobie spontaniczną, 3-dniową wycieczkę do Londynu i Amsterdamu (kosztowała go 2 tys. zł). - Według mnie lifestyle to filozofia życia związana z konsumpcją i spędzaniem wolnego czasu, konsekwentna postawa przejawiająca się na każdej płaszczyźnie.

Tomasz płaci za nią rocznie ok. 60 tys. zł. W styl życia zainwestował około 13 tys. zł.

Nie uciekniesz od lifestyle'u

- W Polsce style życia pojawiły się na fali przełomu 1968 roku. Tamto pokolenie rozwaliło system dzięki oddolnym numerom: muzyce, kulturze hipisowskiej; po ulicach zaczęli latać faceci z długimi włosami, poubierani jak głupi. Ludzie wreszcie przestali wyglądać identycznie, bezbarwnie - tłumaczy prof. Michael Fleischer z Uniwersytetu Wrocławskiego. Jest specjalistą od projektowania komunikacji i współautorem książki "Style życia w komunikacji", która wyróżniła wśród Polaków siedem lifestyle'ów. Dla porównania: Niemcy mają ich dziesięć, a Amerykanie osiem.

- Nie da się być poza stylem życia, tak samo jak nie da się nie-zachowywać, czy nie-komunikować. Jeśli nie chce się rzucać w oczy, to jest właśnie mój styl życia: szary - wyjaśnia. U części osób styl to przemyślany wybór, a reszta tworzy go bezwiednie, pod wpływem reklamy. - Kupujemy za ciężkie pieniądze kawałek plastiku i procesory produkowane w Chinach, ale to super mieć maca. Samochód to kupa blachy, każda taka sama - dopiero marka coś komunikuje. Ja nigdy nie kupię bmw, bo to nie jest mój styl życia, a ten, co bmw kupuje - na mój samochód nie spojrzy. I tak to się kręci - tłumaczy Fleischer.

Chcesz porozmawiać z autorem, poinformować go o czymś? Napisz: ekipasamcika@wyborcza.biz



Jak mądrze inwestować? Jak oszczędzać, by rzeczywiście zyskiwać? Jak nie dać się oszukać bankom i pośrednikom? Odpowiedzi szukaj w każdy czwartek, w nowym magazynie o codziennych finansach "Pieniądze Ekstra ". W tym numerze:

Walczy z ubezpieczycielem o odszkodowanie. Ma wyrok... i nic

Jak tanio kupić walutę? Kantor w banku?

Jak wycofać się z polisy inwestycyjnej?

Niefortunna instalacja LPG. Kto jest gwarantem?




Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.