Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Pamiętacie państwo sprawę pizzy, która miała być gratis, a kosztowała 1 gr? Pisałem o tym kilka miesięcy temu. Do domu dostarczono mi i mojej żonie ulotkę Pizza Dominium, która obiecywała drugą pizzę gratis. Połączyłem się z infolinią tej sieci, powiedziałem, że chcę skorzystać z promocji, i zamówiłem pizzę za 36,90 zł oraz drugą gratis. Ponieważ życie nauczyło mnie, że z gratisami różnie bywa, zapytałem od razu, ile zapłacę. Pani na to, że 36,91 zł. Hm, 36,90 zł plus gratis powinno dawać nadal 36,90 zł.

Wielu z was zarzuciło mi wtedy, że to nie jest normalne, żeby kłócić się o 1 gr. No dobrze, ale jeśli o grosz nie warto się handryczyć, to o ile właściwie warto? O 10 gr, 50 gr, 1 zł? A może 10 zł?

Kto handryczy się o grosz

Dowcip z brodą: przybiega człowiek na stację benzynową i pyta, ile kosztuje kropla paliwa. "Nic nie kosztuje" - odpowiada pracownik. "To proszę nakapać mi cały bak". W tym właśnie rzecz - sumując malutkie cząstki, które pojedynczo nie mają żadnej wartości, otrzymujemy coś, co ma wartość bardzo wymierną. Z drugiej zaś strony pewnie każdemu z nas w spożywczym zabrakło drobnych i padało sakramentalne: "To następnym razem". Albo odwrotnie: sprzedawcy brakło drobnych, żeby wydać, i to my pewnie machnęliśmy na nie ręką nie raz i nie dwa. Ale do jakiej dokładnie sumy jesteśmy w stanie przymknąć oko?

Zapytałem duże firmy, które mają miliony klientów, czy są skłonne przymknąć oko na niewielkie niedopłaty. Oczywiście pytanie to było pułapką, bo zakładałem, że żadna z firm nie przyzna się do tego, że handryczy się o grosz. Z drugiej strony w ich wypadku grosze przemnożone przez miliony dają już bardzo duże sumy.

Piotr Mazur z PKO BP: "Bank może teoretycznie dochodzić każdej kwoty, nawet 1 gr. W praktyce w przypadku niskich kwot decyzja o podjęciu egzekucji podejmowana jest w sposób indywidualny". "PGE nie wszczyna windykacji, jeżeli suma należności wynosi kilka groszy. Wynika to nie tylko z faktu, że takie rozwiązanie dopuszcza przepis o podatku dochodowym, ale też z tego powodu, że nasza spółka stara się do takich zagadnień podchodzić w sposób elastyczny i zdroworozsądkowy".

Z pytanych przeze mnie firm najbardziej restrykcyjnie postępuje Orange: "Jeżeli Klient nie zapłacił należności za usługi świadczone przez Orange w 100 proc. w terminie płatności wskazanym na dokumencie rozliczeniowym, Orange może podjąć kroki windykacyjne oraz nalicza odsetki ustawowe za każdy dzień opóźnienia od kwoty pozostałej do spłaty". Podkreślam: "może podjąć", ale czy faktycznie podejmuje, nawet jeżeli brakuje tylko np. 1 gr? Na to pytanie Orange już nie odpowiada.

Nieco światła na postępowanie dużych firm rzuca Monika Janus, rzecznik Krajowej Rady Komorniczej: "Z doświadczenia wiem, że są wierzyciele (z reguły banki, duże firmy, przedsiębiorstwa), którzy prowadzą skrupulatną księgowość, dążą do wyegzekwowania całej zasądzonej kwoty z kosztami i odsetkami". I dodaje, że komornicy mają niesłuszną opinię bezdusznych: "Komornik () nie może odmówić z jakichkolwiek względów przyjęcia prawidłowo sporządzonego i złożonego wniosku, () co oznacza, że jeżeli wierzyciel żąda kwoty 1 mln zł czy też 1 tys. zł, czy może 1 zł, to komornik musi sprawę przyjąć, zarejestrować i egzekwować".

Racjonalne urzędy skarbowe

Zadziwiająco racjonalnie, jak na opinię, którą mają, zachowują się urzędy skarbowe. "Wbrew obiegowym opiniom administracja podatkowa również kieruje się zdrowym rozsądkiem i zawsze przy podjęciu decyzji o wszczęciu takiego postępowania bierze się pod uwagę ekonomikę postępowania" - mówi Marta Szpakowska z Izby Skarbowej w Lublinie. I precyzuje, że nie dochodzą oni sumy mniejszej niż dokładnie 8,70 zł, co stanowi koszt wysłania wezwania, a właściwie 9 zł, gdyż podatki zaokrąglane są do pełnych kwot. Mówiąc wprost, windykowanie niższej kwoty byłoby dla fiskusa nieopłacalne.

A jak do tego zagadnienia podchodzą handlowcy? - Zdarzały się klientom jakieś drobne błędy w przelewach - mówi Radosław Pszczółka z Polskiej Grupy Dealerów, jednej z największych firm samochodowych w Polsce.

Niedopłaty uzupełniali sprzedawcy, śmiejąc się razem z klientami z czeskiego błędu lub słabych okularów. Zapytałem jednego z handlowców, czy dopłaciłby 10 zł, i raczej by nie dopłacił. Inny dopłacił 25 zł. Kiedy przyznał się żonie, ta wymusiła na nim, żeby ustalił sobie górną granicę dopłat na 50 zł. Ale tamtych 25 zł już nie przekroczył.

Identyczną sytuację ostrych granic liczbowych mamy w przypadku np. przeglądów czy gwarancji samochodowych. "Wszyscy działamy na systemach informatycznych, które niestety tolerancji nie znają. Jeśli pojazd jest objęty gwarancją do 100 tys. km, to przy próbie zgłoszenia naprawy w ramach gwarancji powyżej tego przebiegu system najzwyczajniej tego nie przepuści - mówi Michał Cabaj ze Skody. Nieco łagodniej do swoich klientów podchodzi Renault: "Producent dopuszcza zwiększenie ustalonego czasu lub przebiegu, przy którym należy wykonać przegląd techniczny, o 10 proc. - mówi Grzegorz Paszta z Renault w Polsce.

Klient zadowolony będzie polecał

O próbę wyjaśnienia, jak podchodzimy do ostrych granic liczbowych, poprosiłem dr. Wiesława Bryłę, adiunkta Wyższej Szkoły Psychologii Społecznej. Okazuje się, że temat jest dla niego aktualny dzięki studentom. - Ci, którym brakuje 1 pkt do zaliczenia testu, uważają, że już zdali, i sądzą, iż wystarczy mnie jedynie do tego przekonać. Co bardziej odważni przychodzą nawet wtedy, gdy brakuje im 2 pkt. Przy większym braku to się raczej nie zdarza. To jest typowe traktowanie granic formalnych jedynie jako punktu wyjścia do negocjacji - mówi Bryła.

Według teorii perspektywy Daniela Kahnemana i Amosa Tversky'ego ludzie są bardzo wrażliwi na straty, dlatego zawsze będą dążyć do zmiany granicy, by uniknąć ubytku. Z drugiej strony decydenci przeprowadzają kalkulację, czy ponoszenie kosztu się im opłaca. - Zadowolony klient obsłużony w ramach gwarancji po przekroczeniu limitu będzie polecał firmę innym osobom - wyjaśnia Bryła.

Okazuje się, ze różnica grosza ma największe znaczenie w prawie karnym. "Popełnienie czynu zabronionego przeciwko mieniu o wartości nieprzekraczającej 437,50 zł stanowi wykroczenie, zaś o wartości przekraczającej tę wartość powoduje odpowiedzialność karną za przestępstwo". Czy wymiar sprawiedliwości twardo trzyma się nawet tych 50 groszy? "Należy podkreślić, że ustawodawca nie określił kwoty tolerancji" - rozwiewa wątpliwości mł. asp. Dawid Marciniak, i wypada mu wierzyć, że tu się nie zdarzają żadne kreatywne rachunki.

Chcesz porozmawiać z autorem, poinformować go o czymś? Napisz: ekipasamcika@wyborcza.biz



Jak mądrze inwestować? Jak oszczędzać, by rzeczywiście zyskiwać? Jak nie dać się oszukać bankom i pośrednikom? Odpowiedzi szukaj w każdy czwartek, w nowym magazynie o codziennych finansach "Pieniądze Ekstra ". W tym numerze:

 Sprawdź, co poza pensją, możesz dostać od swojej firmy

Jak wybrać ubezpieczenie turystyczne i nie wyrzucić pieniędzy w błoto?

Czy polisy inwestycyjne da się stworzyć od nowa?

Czy smartfony zastąpią karty płatnicze?

Pracownik zawinił, klient zapłaci 2,5 tys. zł

Jeden bank, a różne oprocentowania lokat. Jak to możliwe?




Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.