Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
W dokładnie takiej sytuacji znalazł się mój czytelnik pan Sebastian. Dawno, dawno temu otworzył konto w Allianz Banku, ale go nie używał. Potem konto przejął Getin Bank (odkupił Allianz Bank razem z jego klientami). Pan Sebastian z Getin Bankiem niespecjalnie się zaprzyjaźnił. Otrzymywał tylko comiesięczne wyciągi z informacją o groszowym saldzie. Aż tu nagle okazało się, że konto jest mocno zadłużone, ba jest na nim zajęcie komornicze. Klient - jeśli chce wyczyścić sobie kartotekę - musi zapłacić 360 zł.

Poprosiłem bank o wyjaśnienia i poinformowałem, że według moich wiadomości bank powinien wylegitymować się skutecznym poinformowaniem klienta o wprowadzeniu prowizji. Bank przekopał dokumentację i napisał mi, że w maju 2012 r. poinformował klienta o wprowadzeniu opłaty za konto w wysokości 9,99 zł miesięcznie, gdyby wpływy na konto nie przekraczały 750 zł lub obroty bezgotówkowe nie przekroczyły 400 zł. Wysyłka została wysłana na adres korespondencyjny (prawdopodobnie listem zwykłym), a klient nie złożył pisemnego sprzeciwu do nowych warunków prowadzenia konta.

Po krótkich mediacjach bank zgodził się anulować klientowi zadłużenie i pozwolił mu zamknąć konto bez opłat. W tym przypadku interwencja "Pieniędzy Ekstra" była skuteczna (dziękuję Getin Bankowi za to, że przyjął moje argumenty), ale zapewne nie jest to jedyny przypadek opłat, które są wprowadzane za plecami klientów, a potem ściągane za pomocą windykatorów lub komorników. W jaki sposób banki powinny informować nas o nowych prowizjach?

Magia słowa "doręczony"

Zapytałem o to mec. Bartosza Wójcika, prawnika specjalizującego się m.in. w tematyce finansowej. Czy w sytuacji, w której bank nie wysłał do klienta listu poleconego z potwierdzeniem odbioru ani nie poinformował go w osobistej rozmowie (za pośrednictwem pracownika i ze sporządzeniem podpisanej przez klienta notatki), ani nie ma zapisu rozmowy telefonicznej z klientem, ma prawo naliczać jakiekolwiek opłaty? Mecenas Wójcik zacytował mi i zinterpretował zapisy kodeksu cywilnego, które wypowiadają się w tej właśnie palącej kwestii, i to dość jednoznacznie:

- Jeśli klient fizycznie nie otrzyma zmienionego tekstu wzorca umownego zawierającego taryfę lub cennik (dokumentu w formie papierowej lub elektronicznej), będą go wiązały stawki ustalone we wzorcu, który przekazany mu został przy zawarciu umowy. Bank nie może się zwolnić z obowiązku skutecznego doręczenia konsumentowi zmienionego wzorca umownego, poprzestając na wysłaniu go konsumentowi listem zwykłym - mówi mec. Wójcik.

Wynika to z art. 61 i 3841 kodeksu cywilnego.

OPIS OBRAZKA
Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć powiększenie

Kliencie, zgódź się na więcej

Przepisy te wydają się być jasne i niebudzące wątpliwości, ale banki ze względów czysto finansowych nagminnie "zapominają" o ich stosowaniu. A żeby było weselej, przemycają nieraz do umów z klientami paragrafy, które przewidują mniej restrykcyjne postanowienia dotyczące informowania klientów o zmianach w taryfach prowizji.

Według Wójcika banki uznają za wiążące klientów te taryfy opłat i prowizji, które zostały wywieszone w banku, umieszczone na stronie internetowej, serwisie bankowości elektronicznej czy o których poinformowano klienta, nie wręczywszy mu jednak tekstu ze zmianami.

Ale sama możliwość zasięgnięcia przez konsumenta informacji o treści nowego wzorca nie wystarczy. Takie stanowisko przyjął Sąd Najwyższy w wyroku z 17 lutego 2005 r. (I CK 509/04). Inne zapisy w umowach z bankiem, np. takie, z których wynika, że zamiast doręczenia nowej taryfy bank może powiesić informację o zmianach na swojej stronie internetowej, nie są dla klienta wiążące.

Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów w wyroku z 5 czerwca 2003 r. uznał za niedozwoloną klauzulę w umowie jednego z banków, podsuwaną klientom do podpisu: "Bank będzie informował posiadacza rachunku o zmianach w cenniku usług. Stawki prowizji i opłat podawane są do wiadomości w oddziałach Banku lub za pośrednictwem usługi telefonicznej".

Przecież pan tam mieszkał!

Są też banki stosujące inny manewr - doręczają informacje o zmianach taryf poprzez wysłanie klientom listu zwykłego na adres zgłoszony w umowie jako miejsce zamieszkania lub zameldowania klienta. I twierdzą, że skoro klient taki właśnie adres do korespondencji podał, to powinien był list odebrać. Co ciekawe, takie podejście jest zgodne z prawem. Ale?

- To na banku będzie spoczywał ciężar wykazania, że klient przesyłkę otrzymał. Mówi o tym wyrok Sądu Apelacyjnego w Szczecinie z 19 marca 2014 r. W przypadku korespondencji wysyłanej listem zwykłym udowodnienie doręczenia przesyłki jest praktycznie niemożliwe - mówi mec. Wójcik

A jeśli bank napisze w umowie, że strony się zgadzają, by uznać, że klient otrzymał tekst nowej taryfy opłat po upływie określonego czasu od daty wysłania listu zwykłego? Takie postanowienie też zostało zakwestionowane przez Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. A konkretnie sąd zakwestionował zapis znajdujący się w umowie podsuwanej klientom przez SKOK Stefczyka: "Korespondencję, która jest przesyłana listem zwykłym na adres wskazany przez posiadacza IKS, uważa się za doręczoną po upływie 30. dnia od dnia wysyłki" (wyrok z 24 kwietnia 2012 r.) oraz "Korespondencję wysłaną listem zwykłym uznaje się za doręczoną najpóźniej szóstego dnia roboczego liczonego od daty jej nadania w urzędzie pocztowym" (wyrok z 14 stycznia 2010 r.).

Co z e-mailem?

- Nie spotkałem się z tym, aby sąd zakwestionował taki model komunikacji. Ale warunkiem skuteczności takiego doręczenia jest uprzednie udzielenie na to wyraźnej, pisemnej zgody przez klienta i wskazanie adresu e-mail. Uważam, że uzgodnienie takie nie może być "przemycone" w obszernym wzorcu (regulaminie), lecz powinno być wyraźnie wyeksponowane - np. w formie osobnego oświadczenia, które klient podpisuje - mówi mec. Wójcik.

Bank musi też dysponować dowodem doręczenia maila (inaczej będzie skazany na przegraną w razie wątpliwości). Poza tym e-mail z wypowiedzeniem warunków umowy (np. nowa taryfa) musi być czytelny i wyraźnie oznaczony jako "wypowiedzenie", tak aby klient potraktował go jak spam.

Chcesz porozmawiać z autorem, poinformować go o czymś? Napisz: ekipasamcika@wyborcza.biz






Jak mądrze inwestować? Jak oszczędzać, by rzeczywiście zyskiwać? Jak nie dać się oszukać bankom i pośrednikom? Odpowiedzi szukaj w każdy czwartek, w nowym magazynie o codziennych finansach "Pieniądze Ekstra". W tym numerze:

Sieci komórkowe kuszą bonusami

Tabletki na szczęśliwość. Jak przepłacamy za reklamę

Ubezpieczenie, które nim nie jest?

Bank podnosi prowizję? Nie musisz oddawać laptopa

Niegodziwe jak ubezpieczenie




Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.