Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Mamo! Ja nie znam włoskiego. Jak będę się bawić z dziećmi? - zaniepokoił się ośmioletni Kuba przed wakacjami nad Morzem Śródziemnym. Mama uspokoiła go, że dzieci przecież zawsze potrafią się dogadać. A poza tym Kuba uczy się w szkole angielskiego, więc da sobie radę. Na razie Kuba jest mały. Ale za 15 lat ten angielski uczony na lekcjach w 25- albo 30-osobowej klasie na pewno mu nie wystarczy. Inwestycja w prywatną naukę języka dziecka to jeden z najwyższych, ale i najchętniej ponoszonych wydatków przez rodziców, często już od pierwszych lat przedszkolnych.

W prywatnej szkole...

Nasz system edukacji publicznej został skrojony w ten sposób, że liczba godzin języków obcych jest mała, a klasy zbyt liczne, aby uczenie języka było efektywne. Pozostają prywatne szkoły, indywidualni nauczyciele albo... nauka przez Skype'a.

Ceny zajęć w szkołach językowych przyprawiają często o zawrót głowy. Zależą nie tylko od kwalifikacji lektorów, ale także m.in. od miasta, w jakim odbywa się kurs. Zasada: im większe miasto, tym wyższa cena. Najdrożej jest w Warszawie, gdzie za semestr nauki języka angielskiego dwa razy w tygodniu po godzinie trzeba zapłacić nawet 2 tys. zł.

To, jak dużo wydamy, zależy też od intensywności kursu. Im więcej zajęć, tym wyższa cena. Uczeń podstawówki czy gimnazjum nie musi chodzić na zajęcia trzy razy w tygodniu po dwie godziny. Wystarczy mu godzina albo dwie.

Cenę warunkuje też liczebność grupy. Im mniej osób, tym drożej. Przykładowo rok zajęć w szkole na Śląsku (prowadzi zajęcia w Katowicach, Gliwicach, Rudzie Śląskiej i Sosnowcu) jeden raz w tygodniu po godzinie w grupie do 10 osób kosztuje średnio tysiąc złotych. Raz w tygodniu przez dwie godziny w grupie 2-3-osobowej to już wydatek rzędu 2 tys. zł.

Kilka innych przykładowych ofert: w Krakowie semestr nauki dwa razy w tygodniu po godzinie kosztuje 840 zł. W Jaworznie za godzinę w grupie do ośmiu osób zapłacimy 13 zł, zajęcia odbywają się dwa razy w tygodniu po dwie godziny.

... albo indywidualnie

Za zajęcia z polskim nauczycielem trzeba zapłacić średnio około 30-40 zł. Nieco tańsze są lekcje udzielane przez studentów. Godzina zajęć kosztuje już od 20 zł. Najdroższa jest nauka z native speakerem - średnio kosztuje 50 zł.

Coraz popularniejsza staje się też indywidualna nauka przez Skype'a. Po pierwsze, można elastycznie dopasować sobie godziny nauki. Po drugie, ceny są bardziej przystępne - godzina zajęć kosztuje ok. 30 zł.

Jednak eksperci przekonują, że nauka dzieci powinna odbywać się w grupach, nie indywidualnie. To szczególnie ważne dla maluchów dopiero rozpoczynających przygodę z językiem obcym. Bo lekcje indywidualne to dla dzieci po prostu nuda, a do tego dochodzi niebezpieczeństwo, że nauczyciel prowadzący indywidualne zajęcia zrobi to, co zechcą dzieci, głównie więc zajmie się odrabianiem lekcji i pracą na podstawie podręczników szkolnych. A to ma być przecież nauka języka, a nie korepetycje.

Podsumowując, w ciągu roku trzeba wyłożyć co najmniej 2 tys. zł na dziecko. Do tego dochodzi zakup podręczników (ok. 150 zł) i dodatkowych materiałów. Przez 12 lat nauki (podstawówka, gimnazjum, liceum) trzeba więc zainwestować średnio 24-26 tys. zł. Bardziej zamożni rodzice mogą posłać dziecko na zagraniczne obozy językowe. Rozpiętość cen jest bardzo duża. Niektóre szkoły oferują tygodniowy obóz językowy w Wielkiej Brytanii za ok. 5 tys. zł. W tej cenie jest zakwaterowanie, około 15 godzin języka angielskiego i zajęcia sportowe. Za dwutygodniowy kurs w Londynie zapłacimy średnio 6 tys. zł. Ale do tej ceny należy doliczyć przelot samolotem, opłatę transferową, koszty dojazdów z miejsca zamieszkania do szkoły i zajęcia dodatkowe. Dwutygodniowy kurs na Cyprze to wydatek około 3,5 tys. zł plus przelot. Tańsze są obozy językowe w kraju. Dwutygodniowy kurs na Mazurach to wydatek rzędu 2,5 tys. zł.

A gdy dziecko nauczy się już biegle władać jednym językiem obcym? Wtedy rodzic będzie inwestować w kolejny. f

Jakich języków opłaca się uczyć?

"Znajomość języka angielskiego" - to już stały punkt wielu ogłoszeń o pracy. Jak wynika z Ogólnopolskiego Badania Wynagrodzeń (OBW) firmy Sedlak & Sedlak, znajomość języka angielskiego jest cenna, jednak dopiero biegłe posługiwanie się nim pozwala na osiąganie znacznie wyższych dochodów. Liczy się też znajomość mniej popularnych języków.

Z badań firmy Sedlak & Sedlak wynika, że połowa osób zatrudnionych w usługach dla biznesu i mówiących płynnie po angielsku zarabiała pomiędzy 3850 zł a 9660 zł brutto miesięcznie. Ci, którzy znali go nieco słabiej, nie zarabiali aż tyle - mediana ich pensji wyniosła 4000 zł. Dobra znajomość języka angielskiego przekłada się też na wyższe zarobki w sektorze usług. OBW wskazuje, że co czwarta osoba mówiąca biegle po angielsku zarabia powyżej 6000 zł miesięcznie.

Także znajomość drugiego najpopularniejszego po angielskim, języka niemieckiego, daje gwarancję lepszych zarobków. Z racji sąsiedztwa i pozycji gospodarczej Niemiec nauka tego języka nie jest inwestycją wyrzuconą w błoto. Połowa osób posługujących się biegle językiem niemieckim zarabiała od 3700 zł do 10 224 zł brutto miesięcznie.

OPIS OBRAZKA
Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć powiększenie

Pracownicy z językiem francuskim na poziomie bardzo dobrym otrzymują średnio 6000 zł brutto miesięcznie.

Warto inwestować nie tylko w najbardziej popularne języki, bo znajomość bardziej niszowych też może się szybko zwrócić. Z analiz wynika, że dziś warto inwestować w naukę języków skandynawskich - norweskiego i szwedzkiego, a także węgierskiego i chińskiego, bo to kraje, które są dla Polski partnerami handlowymi. Pracownicy posługujący się szwedzkim, węgierskim lub chińskim zarabiają dziś średnio 5000 zł brutto. Znajomość chińskiego pozwala osiągnąć zarobki na poziomie powyżej 10 000 zł. Ze znajomością języków skandynawskich lub węgierskiego można zarabiać nawet powyżej 8000 zł.

W perspektywie może się też okazać, że przydatny na rynku będzie język czeski. Czechy są trzecim krajem, gdzie Polska eksportuje swoje towary. Jest też w czołówce krajów, z których importujemy towary.

Chcesz porozmawiać z autorem, poinformować go o czymś? Napisz: ekipasamcika@wyborcza.biz



Jak mądrze inwestować? Jak oszczędzać, by rzeczywiście zyskiwać? Jak nie dać się oszukać bankom i pośrednikom? Odpowiedzi szukaj w każdy czwartek, w nowym magazynie o codziennych finansach "Pieniądze Ekstra". W tym numerze:

Czy kredytobiorcy powinni bać się chińskiego kryzysu?

Jak inwestować w niepewnych czasach

W szkole lekcje, a po szkole... płać za zajęcia

Banki nie honorują ubezpieczenia kredytu

Jaki tornister dla naszego dziecka?

Szczyt pecha? Nasłać windykatora na nie swojego klienta

Dziecko na wycieczce, ból w portfelu

Tak złodzieje okradają nasze konta bankowe [INFOGRAFIKA]

Banki przykręcają śrubę. Kto jeszcze daje konto za zero?

Uwaga, promocja. Jak firmy odzieżowe unikają reklamacji

Oko w oko z parówką. Ile mięsa w mięsie?

Które odsetki przytulić?

Elektronika do kontaktu z rodziną

Jak bezpiecznie (wy)nająć mieszkanie

Nowy pomysł banków, by więcej zarobić?

Nowości finansowe




Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.