Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
W zeszłym roku głośna była historia chłopca z Krakowa, który sam wyszedł z domu i błąkał się po ulicach. Dziecko skończyło w szpitalu z hipotermią. Rodzice coraz częściej chcą wiedzieć, gdzie znajduje się ich dziecko, kiedy oni są w pracy, lub mieć możliwość kontaktu z nim, niezależnie od tego, gdzie są.

Telefon dla dziecka

Coraz częściej zdarza się, że smartfon lub tablet stają się prezentami na urodziny lub pierwszą komunię. Prawdopodobnie większość 10-latków w Polsce ma już swoje telefony komórkowe.

Pytanie, jaki wybrać dla dziecka, jest dość trudne. Część rodziców obawia się bowiem, że bardziej skomplikowane urządzenie może łatwo zostać zgubione czy skradzione. Szukają więc jak najprostszych modeli. Inni z kolei chcą takich urządzeń, które spodobają się dzieciom. A te z kolei kosztują.

Im częściej rodzic spędza z podopiecznym czas, tym mniej potrzebuje telefonu do kontaktu. To, jakie urządzenie wybrać, zależy od wieku dziecka i jego ogólnego rozwoju. Dla bardzo małego, nawet kilkuletniego dziecka dobrym pomysłem będzie kupienie np. polskiego telefonu aQooQoo. Urządzenie posiada GPS, dzięki czemu możliwe będzie namierzenie słuchawki oraz ograniczenie przez rodzica listy telefonów, na które dziecko może zadzwonić.

Starsze dziecko zainteresuje się z kolei smartfonem, choć lepszym wyborem będzie urządzenie raczej z niższej półki (na przykład telefon Telefunken Selfie).

Jeśli zależy nam z kolei na wytrzymałości, ciekawym pomysłem jest kupienie telefonu takiego jak Samsung Solid, który długo będzie się opierał próbom przypadkowego (lub nie) zniszczenia. Dobrym pomysłem jest również kupno używanego sprzętu - pozwala to osiągnąć nieco wyższą jakość za znacznie niższą cenę.

Warto również zabezpieczyć dziecko przed nieodpowiednimi treściami w telefonie. Część modeli pozwala na ustawienie treści (aplikacji czy stron internetowych), do których dziecko będzie miało dostęp. W innych telefonach (na przykład na sprzęcie z Androidem) konieczne jest zainstalowanie zewnętrznych aplikacji. Warto również ustalić z dzieckiem zasady, kiedy telefon powinien być włączony, z kim może się komunikować, a z kim nie powinno.

Prepaid czy abonament?

Kiedy mamy już wybrany telefon, warto zastanowić się nad tym, czy kupić go w ofercie na abonament, czy może w systemie przedpłaconym. Same ceny rozmów w warunkach silnej konkurencji pomiędzy operatorami są względnie porównywalne - operatorzy konkurują raczej pakietami miesięcznymi.

Telefon z kartą prepaid zapewnia kontrolę nad wydatkami dziecka - najpierw doładowujemy konto, a dopiero później dziecko może dzwonić. Część ofert pozwala zapewnić nawet rok ważności konta, dzięki czemu nie martwimy się o konieczność regularnego uzupełniania środków na koncie.

Z kolei abonament pozwala zapomnieć o ładowaniu konta - kolejny numer dołączany jest do comiesięcznej faktury. Czy abonament wychodzi taniej? To zależy. Dla przykładu za abonament w formule rodzinnej w Playu, który pozwala na rozmowy bez limitów w sieci, kosztuje około 75 złotych miesięcznie. Dostajemy trzy karty SIM do wykorzystania.

Ponadto większość operatorów pozwala wykupić dodatkowe pakiety pozwalające kontaktować się za darmo z wybranymi numerami lub z numerami w sieci. W związku z tym może nie opłacać się wybieranie dla dziecka telefonu w innej sieci niż ta, w której opłacamy własny numer.

Gdzie jest moje dziecko?

Jeśli dziecko ma już telefon, możemy dość łatwo sprawdzić, gdzie znajduje się urządzenie (a wraz z nim zapewne jego właściciel). Nowsze telefony z systemem operacyjnym Android, iOS czy Windows Phone pozwalają odnaleźć telefon. Konieczne jest zalogowanie się na stronie producenta systemu i wybranie opcji lokalizacji. System pokaże na mapie telefon z dokładnością do kilku, kilkunastu metrów.

Poza tym w sieci znajduje się kilka serwisów (na przykład Gdziejestdziecko.pl) oferujących możliwość płatnego zlokalizowania telefonów. Korzystanie z nich jest proste - instalujemy aplikację, logujemy się na stronie i wyświetlamy na mapie, gdzie znajduje się urządzenie. Abonament takiej usługi to kilka, kilkanaście złotych miesięcznie.

Ale uwaga! Niektóre serwisy to próby wyłudzenia danych. Internauta podaje na stronie swój numer telefonu, a potem wpisuje nr PIN, który dostanie SMS-em. Tak przynajmniej może przeczytać na stronie usługi. W rzeczywistości jest inaczej. Wpisywanie numeru nie służy zlokalizowaniu telefonu, ale dopisaniu numeru do bazy danych. Potem na ten numer przychodzić zaczną płatne SMS-y.

A może smartwatch albo opaska?

Smartwatche, czyli zegarki, które poza pokazywaniem czasu potrafią łączyć się z siecią (dzięki czemu mają wiele dodatkowych funkcji), są coraz popularniejsze. Oprócz zegarków w sprzedaży można znaleźć opaski, które mają bardzo podobne funkcje, ale nie mają wyświetlacza - dane można bezprzewodowo przekazywać na smartfona. W związku z tym, że zawsze są na ręku, część rodziców zapewne chciałaby spróbować wykorzystać te urządzenia do kontaktu z dzieckiem - opaskę dużo trudniej zgubić niż telefon.

Przykładem niech będzie opaska reklamowana jako produkt dla dzieci LG KizON. Taka opaska pozwala na przykład zlokalizować dziecko dzięki wbudowanemu modułowi GPS. Możliwe jest też ustawienie miejsc, w których powinno znajdować się dziecko - jeśli go tam nie będzie, rodzic zostanie poinformowany. Poza tym posiada ona wbudowaną kartę SIM, dzięki czemu możliwe jest utrzymanie kontaktu. Opaska pozwala zdefiniować numery, na które dziecko będzie mogło zadzwonić - wystarczy, że wciśnie przycisk. Rodzic również może połączyć się z opaską i jeśli dziecko nie odbierze w ciągu 10 sekund, połączenie zostanie odebrane automatycznie, dzięki czemu rodzic będzie słyszeć, gdzie jest i co robi jego dziecko.

Z kolei twórcy opaski Kidsport GPS dodali ciekawą funkcję - ma ona dość skomplikowane do otwarcia zapięcie, które ma utrudnić jej zgubienie. Co więcej, przy próbie otwierania wysyła informację do rodziców.

Jednak takie urządzenia nie mają samych zalet. Na razie zaporą jest cena (Kidsport to kwestia 130 dolarów, opaska LG - około 130 złotych, smartwatch Wristy - 350 zł), ale ta w przyszłości zapewne spadnie.

Chcesz porozmawiać z autorem, poinformować go o czymś? Napisz: ekipasamcika@wyborcza.biz



Jak mądrze inwestować? Jak oszczędzać, by rzeczywiście zyskiwać? Jak nie dać się oszukać bankom i pośrednikom? Odpowiedzi szukaj w każdy czwartek, w nowym magazynie o codziennych finansach "Pieniądze Ekstra". W tym numerze:Czy kredytobiorcy powinni bać się chińskiego kryzysu?

Jak inwestować w niepewnych czasach

W szkole lekcje, a po szkole... płać za zajęcia

Banki nie honorują ubezpieczenia kredytu

Jaki tornister dla naszego dziecka?

Szczyt pecha? Nasłać windykatora na nie swojego klienta

Money, geld, pengar... ile płacimy za języki?

Dziecko na wycieczce, ból w portfelu

Tak złodzieje okradają nasze konta bankowe [INFOGRAFIKA]

Banki przykręcają śrubę. Kto jeszcze daje konto za zero?

Uwaga, promocja. Jak firmy odzieżowe unikają reklamacji

Oko w oko z parówką. Ile mięsa w mięsie?

Które odsetki przytulić?

Jak bezpiecznie (wy)nająć mieszkanie

Nowy pomysł banków, by więcej zarobić?

Nowości Finansowe




Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.