Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Programy typu moneyback, czyli zwracanie klientom części pieniędzy z tytułu wykonanych transakcji kartowych, to już w bankach rzadkość. Dochody banków z tych operacji są na tyle niewielkie, że klient musiałby naprawdę wachlować kartą jak szalony, żeby bankowi moneyback się opłacił. Tym bardziej zdziwiłem się, widząc w Getin Banku reklamę nowej promocji organizowanej wspólnie z siecią stacji paliwowych Orlen.

Oferta bowiem brzmi naprawdę nieźle: bank obiecuje 5 proc. zwrotu wydatków za paliwo przez cały rok (jednak żeby nie było zbyt różowo: maksymalnie 50 zł w każdym miesiącu). Zwrot dotyczy nie tylko zakupów paliwa, ale też innych dokonanych na 1,5 tys. stacji Orlenu w całej Polsce. W skali roku do ugryzienia jest więc 600 zł, a więc kwota dość kusząca dla każdego posiadacza czterech kółek. "A czy twój bank dba tak o ciebie?" - zdawała się pytać pracownica Getin Banku, wbijając we mnie wzrok, gdy czytałem materiały poświęcone tej promocji. No, wstyd przyznać, ale nie dba. Zaczerwieniłem się i skromnie spuściłem wzrok.

Pieniądze za tankowanie

Co trzeba zrobić, żeby bank oddawał część pieniędzy za tankowanie? Po pierwsze, trzeba być marketingową "dziewicą", a więc nie korzystać wcześniej z innych promocji organizowanych przez Getin (ale nie trzeba być nowym klientem Getinu). Po drugie, trzeba mieć konto osobiste Getin Up i co miesiąc przelewać na nie 1 tys. zł. Po trzecie, należy w każdym miesiącu "wykręcić" 300 zł obrotów kartą. I oczywiście tą samą kartą płacić też za paliwo i hot dogi na stacjach Orlenu. Po czwarte, należy szeroko otworzyć drzwi swojej prywatności przed sprzedawcami Getinu, wyrażając wszelkie możliwe zgody marketingowe. Całkiem spory pakiecik zobowiązań. Dla nowych klientów, którzy do tej pory nie bankowali z Getinem, jest bonus - pakiet punktów w programie Vitay, przekładający się na darmowe zakupy w wysokości 100 zł.

Gdzie widzę słabość tej promocji? Cóż, nie wiem, ile wy wydajecie na paliwo, ale ja - jeżdżąc naprawdę sporo i wlewając do baku mojego auta 100 litrów E-95 miesięcznie (równoważnik przejechanego 1 tys. kilometrów) - wydaję na stacjach paliw jakieś 500 zł. To oznacza, że nie mam najmniejszych szans, żeby "dobić" do maksymalnej wysokości zwrotu - miesięcznie bank odda mi góra 25 zł.

Ale do ugrania jest przecież znacznie więcej. "Dlaczego by nie podnieść większej kasy?". Jeśli sam nie wpadnę na tę myśl, to podrzucą mi ją bankowi marketingowcy. Interes jest bowiem tak pomyślany, żeby zmotywować mnie do dodatkowych zakupów innych rzeczy niż paliwo na stacjach Orlen. Dopiero wtedy wszyscy uczestnicy akcji będą do przodu, bo stacje paliwowe mają wielokrotnie większą marżę na sprzedaży innych rzeczy niż paliwo. I chętnie się nią podzielą z bankiem, który namówi klienta, by nie poprzestał na wizycie przy dystrybutorze. Jeśli nie dam się skusić na zakupy pozapaliwowe na Orlenie, to bank raczej nie będzie zbyt szczęśliwy. No, chyba że zostanę w banku dłużej, niż potrwa promocja.

Inni też zwracją

Getin nie jest jedynym bankiem, który płaci kierowcom za tankowanie. Podobną ofertę ma Toyota Bank. Tu potencjalna kwota zwrotu może sięgnąć nawet 10 proc. wartości twoich rachunków za paliwo. Ale trzeba się z bankiem mocno zaprzyjaźnić. W podstawowym wariancie zwrot wynosi tylko 2 proc. I to po spełnieniu kilku warunków, oprócz założenia konta z kartą i opłacania nią wydatków na stacjach, ma się rozumieć. Te warunki to co najmniej trzy transakcje "pozapaliwowe" w miesiącu dokonywane poza stacjami benzynowymi i o wartości co najmniej 39 zł każda.

Poza tym muszę utrzymywać średnie saldo na koncie w wysokości 1,5 tys. zł i trzymać co najmniej 3 tys. zł oszczędności.

Zwrot rzędu 10 proc. to już jest coś dla ludzi o naprawdę mocnych nerwach i grubych portfelach. Trzeba płacić kartą za zakupy nie tylko paliwowe, mieć osad na koncie w średniej wysokości 3,5 tys. zł (co oznacza, że wpływ z pensji powinien wynosić minimum 7-8 tys. zł), trzymać w banku 50 tys. zł oszczędności oraz zapłacić z ROR-u dwa domowe rachunki. Nagrodą byłoby w moim wypadku 50 zł oszczędności na wydatkach paliwowych miesięcznie. Tyle co maksymalny zwrot w Getin Banku, który mógłbym osiągnąć, gdybym wydawał na stacjach Orlenu znacznie więcej kasy, niż tylko tankując paliwo. f

50 zł oszczędności na zakupach paliwa miesięcznie? Trzeba mieć w garażu prawdziwego potwora.

Chcesz porozmawiać z autorem, poinformować go o czymś? Napisz: ekipasamcika@wyborcza.biz



Jak mądrze inwestować? Jak oszczędzać, by rzeczywiście zyskiwać? Jak nie dać się oszukać bankom i pośrednikom? Odpowiedzi szukaj w każdy czwartek, w nowym magazynie o codziennych finansach "Pieniądze Ekstra". W tym numerze:

Walka banku z klientem. Stawką bóg, honor, ojczyzna i... 5 zł

Pułapka, czyli garnki zabezpieczone wekslem

Nie masz zaległych długów? I tak możesz spotkać komornika

Masz szczęście? Bank pozwoli tobie zarobić!

Dopłać, a dostaniesz wyższy procent

Paczuszka z niespodzianką

Ubezpieczyciel pomoże w razie potrzeby? To nie takie oczywiste [Listy czytelników]




Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.