Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Wiedzą to w bankach, wiedzą w firmach energetycznych i w telekomach. Wszędzie tam, gdzie raz w miesiącu trzeba wysłać klientom kilkaset tysięcy lub kilka milionów listów z wyciągami, zestawieniami lub fakturami. Każda instytucja, obsługując klienta masowego, próbuje go namówić do zamiany papierowych wyciągów na generowane elektronicznie i wysyłane na e-maila klienta. W telekomach doszło już do tego, że w standardzie klient kupuje usługi fakturowane elektronicznie, a jeśli chce wyciąg papierowy, to płaci np. o 5 zł miesięcznie więcej. E-wyciąg jest oferowany domyślnie, a papier jest opcją niestandardową, za dopłatą. W bankach bywa różnie, niektóre nie liczą się z kosztami.

Najgorzej jest wtedy, gdy klient "tradycyjny" przyzwyczai się do dobrobytu. W takich bankach jak PKO BP, Pekao, ING czy BZ WBK "papierowych" klientów jest niemało, a namówienie ich do tego, żeby dobrowolnie zrezygnowali z przyjmowania zestawień i wyciągów w formie papierowej, zwykle wymaga osobistych namów pracownika oddziału - wszelkie propozycje składane via list, telefon czy ulotka załączona do wyciągu są tylko stratą czasu. Ale niekiedy w bankach tracą cierpliwość, bo ile można się z klientem bawić.

"Proszę o zainteresowanie się dziwnymi praktykami w banku ING. Otóż dostaję pismo, że bank zamierza zmienić mi dostęp do informacji poprzez przesyłanie ich w formie elektronicznej. Formuła propozycji jest taka, że jeżeli się nie zgodzę na formę elektroniczną, to mam zatelefonować na infolinię i powiedzieć im, że chcę dalej korzystać z informacji papierowej. Bank przez to wymusza na mnie ponoszenie kosztów związanych z opłatą za telefon. Czy to raczej nie powinno być tak, że tylko ten telefonuje, kto chce tej zmiany, a nie odwrotnie? Jestem wściekły na bank za takie działania" - pisze pan Janusz.

Czy ma rację? Z jednej strony konieczność zatelefonowania do banku z prośbą o zachowanie dostępu do papierowych rachunków nie jest wielkim i kosztownym wysiłkiem. Sam jednak nie lubię dzwonić do banku, bo przeważnie wymaga to wysłuchania muzyczki, reklamy, zalogowania się hasłem, którego przeważnie nie pamiętam, przejścia przez automatyczne komunikaty marketingowe ("Potrzebujesz gotówki? To już ją prawie masz!"), a potem przebicie się przez nie zawsze proste menu, czyli zasieki broniące mi dostępu do żywego rozmówcy. A wydaje się, że właśnie do tego chciał skłonić bank pana Janusza tym komunikatem (zresztą napisanym najprościej, jak się da, zgodnie z nową polityką banku).

Cóż, poniekąd rozumiem bankowców, że nie chcą się bawić w bardzo skomplikowane próby nakłonienia klienta do zmiany formy przesyłania papierów.

W tym przypadku nawet nie chodzi o wyciągi, tylko o harmonogram spłat kredytu, który chyba wysyłany jest tylko raz na jakiś czas, a nie co miesiąc. Przyjaźniejszą metodą skłonienia klientów do nowoczesności byłoby przesłanie im informacji, że jeśli zdecydują się na harmonogramy elektroniczne, to dostaną jakąś korzyść (np. rabat przy najbliższych kilku ratach kredytowych).

Chcesz porozmawiać z autorem, poinformować go o czymś? Napisz: ekipasamcika@wyborcza.biz



Jak mądrze inwestować? Jak oszczędzać, by rzeczywiście zyskiwać? Jak nie dać się oszukać bankom i pośrednikom? Odpowiedzi szukaj w każdy czwartek, w nowym magazynie o codziennych finansach "Pieniądze Ekstra ". W tym numerze:

 Ile kosztują ubrania sportowe i dlaczego tak drogo?

Co będzie pierwsze na mecie: Lokata czy inwestycja?

Rezygnujesz z wycieczki? Akt zgonu bliskiego to za mało

Wyślij dowód przez internet. Jak sklepy sprawdzają klientów?

Klient nie dostał karty bankowej, ale bank pobiera za nią opłaty

Szybkie przelewy na numer telefonu

Nowy bat na ubezpieczycieli. 30 dni na odpowiedź albo reklamacja uznana




Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.