Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
W blogu "Subiektywnie o finansach" pojawia się on głównie w kontekście sytuacji osób mających kredyty frankowe. Są w grupie 500 tys. frankowiczów osoby, które nie tylko cierpią z tytułu przywiązania do nieruchomości (kredyt frankowy jest "nierefinansowalny"), ale też przegrywają w walutowym "kasynie". Są też tacy kredytobiorcy, którzy twierdzą, że nie byli do końca świadomi, w co się pakują. A także tacy, którzy uważają, że powinni dostać rekompensaty za niezgodne z prawem klauzule zawarte w ich umowach.

Winne mają być banki, ale czy tylko one? Przecież to sektor "strategiczny", dla którego reguły działania ustala państwowy nadzór. W dodatku na tanim kredycie frankowym kolejne rządy budowały przez całe lata dobrą koniunkturę w gospodarce. Czy więc rząd powinien wziąć na swoje barki przynajmniej część odpowiedzialności za brzemienną w skutki modę na franki?

Osobiście zgadzam się z tezą, że konsument swój rozum powinien mieć. I tak jak powinien domyślać się, że "lokata" na 12 proc. w Amber Gold nie jest żadną lokatą bankową, tak samo powinien zdawać sobie sprawę z tego, że jak kredyt hipoteczny staje się nagle o połowę tańszy, bo udzielany w obcej walucie, to jest tu na pewno jakiś haczyk. Ale jest taka dziedzina gospodarki, w której sądy, rozpatrując podobne dylematy, stają po stronie konsumentów. Tą dziedziną gospodarki jest turystyka i spory sądowe klientów domagających się odszkodowań za zepsuty z powodu bankructwa biura podróży urlop.

Biura podróży są różne: małe i duże, kwitnące i ledwo żyjące. Jak ktoś kupuje wycieczkę w mało znanym biurze, znacznie taniej niż u znanego touroperatora, to bierze udział w rosyjskiej ruletce. A jeśli takie biuro podróży upadnie, to... coraz częściej konsumenci domagają się zwrotu pieniędzy. Od kogo? Od skarbu państwa. Na jakiej podstawie? Niewypełnienia przez urzędników unijnej dyrektywy, która miała zapewnić zwrot pieniędzy klientom, których biura podróży zbankrutowały.

Prawo unijne przewiduje konieczność gromadzenia przez firmy turystyczne funduszu gwarancyjnego, z którego byłyby wypłacane pieniądze w razie kłopotów finansowych. Fundusz taki w większości przypadków bankrutujących firm był żałośnie niski (uchwalona przez Sejm ustawa nie była wystarczająco wymagająca). Prawnicy powiedzieli tak: skoro ustawodawca nie zapewnił klientom odpowiedniej ochrony na wypadek niewypłacalności biura podróży, choć ma taki obowiązek wynikający z prawa unijnego, to skarb państwa powinien pokryć klientom straty. Tak też orzekły sądy w kilkunastu wyrokach, które zapadły w ostatnim roku.

Czy można porównywać sytuację frankowych kredytobiorców i klientów biur podróży? I tak, i nie. Jedni i drudzy podjęli decyzję o skorzystaniu z tańszej oferty związanej z większym ryzykiem. W przypadku jednych i drugich urzędnicy państwowi lub posłowie dopuścili do sytuacji, w której klienci są poszkodowani (nieprecyzyjne zapisy w umowach kredytowych i zbyt niski fundusz gwarancyjny w przypadku touroperatorów). Jednak w przypadku klienta biura podróży w bilansie są tylko straty (zepsuty urlop). Bilans kredytobiorcy frankowego po pierwsze nie jest jeszcze zakończony (to, czy kredyt we frankach się opłacił, będzie można powiedzieć dopiero po spłacie ostatniej raty), a po drugie nie jest tak oczywisty. Bo dług może i jest wyższy, ale suma zapłaconych rat mniejsza niż w przypadku kredytobiorców złotowych, a mieszkanie kupione dzięki kredytowi frankowemu - większe.

Jestem przekonany, że frankowi kredytobiorcy też wpadną na pomysł, by próbować wykazać związek między np. nieprecyzyjnymi klauzulami w umowach lub nieprawidłowościami w sprzedaży kredytów a niewystarczająco dobrą implementacją przez rząd prokonsumenckich dyrektyw unijnych. Jedną z takich dróg jest spór o to, czy walutowy kredyt hipoteczny jest kredytem, czy instrumentem finansowym (czyli "kredytoinwestycją"). Na razie wygląda na to, że w tym sporze bliżej zwycięstwa są bankowcy (rzecznik unijnego Trybunału Sprawiedliwości wydał niekorzystną dla klientów interpretację kredytu walutowego).

Chcesz porozmawiać z autorem, poinformować go o czymś? Napisz: ekipasamcika@wyborcza.biz



Jak mądrze inwestować? Jak oszczędzać, by rzeczywiście zyskiwać? Jak nie dać się oszukać bankom i pośrednikom? Odpowiedzi szukaj w każdy czwartek, w nowym magazynie o codziennych finansach "Pieniądze Ekstra ". W tym numerze:

 Gdzie polacy lubią kupować? Ranking najlepszych sklepów 

Co poza lokatą? Samcik rozprawia się z mitami o oszczędzaniu

Ubezpieczyciel "hodował dług' przez cztery lata. Teraz żąda odsetek 

Ktoś podrobił jego podpis na umowach. Trafił na czarną listę




Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.