Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Pan Bogusław w kwietniu zaplanował zmianę dostawcy usług internetowych i telewizyjnych z Vectry na Netię. Poszedł do salonu Netii, ale dowiedział się, że z wypowiedzeniem umowy w Vectrze musi się wstrzymać do czerwca, by nie ponieść dodatkowych kosztów. Tak też zrobił. W czerwcu do pana Bogusława odezwał się przedstawiciel Netii, by sfinalizować zmianę operatora.

Oświadczenie o wypowiedzeniu umowy z Vectrą pan Bogusław złożył w czerwcu w Netii, która miała je przekazać poprzedniemu usługodawcy. W lipcu nasz czytelnik zwrócił Vectrze sprzęt i myślał, że sprawa jest zakończona. Jakież było jego zdziwienie, gdy otrzymał od Vectry do opłacenia kolejną fakturę. Zainterweniowaliśmy.

Lidia Marcinkowska z Netii powiedziała nam, że firma przesyła oświadczenia o wypowiedzeniu umowy w imieniu klienta zgodnie z jego zleceniem. - Klient otrzymuje potwierdzenie wysłania takiego wypowiedzenia. Jeżeli nie zachodzą żadne inne okoliczności, Netia SA rozpoczyna świadczenie usług. Tak stało się w przypadku pana Bogusława - dodaje.

Faktury wciąż przychodzą

Pan Bogusław udał się więc do Vectry, by dowiedzieć się, dlaczego mimo złożonej rezygnacji nadal przysyłają do niego faktury. Jak opowiada czytelnik, pracownicy Vectry poinformowali go, że Vectra nie uznała wypowiedzenia, bo zostało złożone drogą elektroniczną. Skutek? Przez okres trzech miesięcy od momentu, w którym umowa z Vectrą nie powinna już obowiązywać, czyli od sierpnia do października, pan Bogusław nadal opłacał w Vectrze faktury na 160,07 zł każda. Sprzętu Vectry już dawno nie miał, a musiał jeszcze regulować rachunki w Netii. Płacił obu firmom naraz, w rzeczywistości korzystając z usług tylko jednej.

Pan Bogusław złożył w Vectrze reklamację, ale zwrócił się także o pomoc do Ekipy Samcika. Odpowiedź Vectry zbiegała się w czasie z naszą interwencją. W piśmie Vectra oświadczyła, że wypowiedzenie nie zostało w terminie odnotowane na skutek błędu systemowego. Następnie po naszej interwencji Vectra skontaktowała się z czytelnikiem, powiadamiając, że naliczone opłaty uległy korekcie.

Błąd ludzki

- Netia prawidłowo dostarczyła wypowiedzenie abonenta, natomiast do naszego wewnętrznego procesu wkradł się błąd ludzki, czego efektem była opisywana sytuacja - mówi Monika Żelazko z Biura PR Vectry. - Przeprosiliśmy klienta i poinformowaliśmy go o pomyślnym załatwieniu sprawy. Problem został natychmiast rozwiązany, abonent ma zamkniętą umowę, a błędnie wygenerowane naliczenia zostały już skorygowane. Po uwzględnionych korektach na koncie pana Bogusława będzie widniała nadpłata, która zostanie mu zwrócona - dodaje.

Czytelnikowi pozostaje teraz złożyć wniosek o zwrot nadpłaty i uzyskać wpłacone pieniądze. Mimo że historia zmierza ku szczęśliwemu zakończeniu, smutne jest to, że tak oczywista pomyłka została wyjaśniona dopiero po trzech miesiącach.

Chcesz porozmawiać o artykule, poinformować nas o czymś? Napisz: ekipasamcika@wyborcza.biz



Jak mądrze inwestować? Jak oszczędzać, by rzeczywiście zyskiwać? Jak nie dać się oszukać bankom i pośrednikom? Odpowiedzi szukaj w każdy czwartek, w nowym magazynie o codziennych finansach "Pieniądze Ekstra". W tym numerze:

Frankowe dożywocie. Zabezpieczenia kredytu łatwo nie przeniesiesz

Kupuj w sieci bezpiecznie

mBankowe kody niezgody

Walcz o kasę od Volkswagena

Reklamowała torebkę. Czekała trzy miesiące na... nową

500 zł za informacje o kontach zmarłego



Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.