Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Pan Andrzej, 46-letni przedsiębiorca, jechał swoim volvo XC60, gdy w bok uderzyła go ciężarówka. Miał dużo szczęścia, bo nie jechała szybko, 50 km/godz., więc wyszedł z wypadku cało. Kierowca dostawczaka przyznał się do winy i bez zastrzeżeń przyjął mandat. Nasz czytelnik udał się do firmy ubezpieczeniowej, w której winowajca miał wykupioną polisę. W jego opinii jednak wypłacone odszkodowanie nie pokryło wszystkich strat.

Koszty to nie wszystko

Pan Andrzej kupił volvo w 2011 r. za 195 tys. zł. - Przed wypadkiem auto było w idealnym stanie, miało na liczniku tylko 63,5 tys. km - mówi czytelnik. - Poza tym miało bogate wyposażenie dodatkowe: czujnik parkowania, podgrzewane fotele i nawigację.

Koszty naprawy samochodu i wynajmu auta zastępczego zostały pokryte z OC sprawcy wypadku w PZU. Uszkodzony był lewy bok samochodu, próg, tylny słupek, felga, tylne zawieszenie, lewe tylne koło, zderzak. W sumie PZU wypłaciło ponad 41 tys. zł - 34,8 tys. zł za naprawę i 6,3 tys. zł za wynajem samochodu zastępczego.

- Po wypadku przejrzałem oferty sprzedaży porównywalnych samochodów w internecie i komisach. Na tej podstawie oszacowałem wartość mojego samochodu w chwili wypadku na 110-115 tys. zł. Doszedłem do wniosku, że po stłuczce auto straciło na wartości, bo przecież każdy woli kupić samochód bezwypadkowy - relacjonuje pan Andrzej. - Dlatego zdecydowałem się złożyć do PZU reklamację i domagać się dodatkowego odszkodowania - dodaje.

Co na to PZU? Przyznanie odszkodowania z tytułu utraty wartości handlowej pojazdu - jak tłumaczy nam ubezpieczyciel - nie jest automatyczne i zależy od konkretnego przypadku. - Każde zgłoszone roszczenie rozpatrujemy indywidualnie - ubytek wartości pojazdu po naprawie jest roszczeniem odrębnym i niezależnym od pokrycia kosztów naprawy uszkodzonego pojazdu - informuje Agnieszka Rosa z PZU. - Ubytek ten szacujemy dla pojazdów utrzymywanych w dobrym stanie technicznym, o okresie eksploatacji do sześciu lat - dodaje.

Kryteria spełnione, ubezpieczyciel nie płaci

Mimo że trzyletnie volvo czytelnika te kryteria spełniało, PZU dodatkowego odszkodowania przyznać nie chciało. W odpowiedzi na reklamację pan Andrzej przeczytał, że " (...) naprawa pojazdu (...) wykonana zgodnie z technologią producenta pozwoliła na przywrócenie pełnych walorów użytkowych i estetycznych oraz stanu pojazdu sprzed szkody". Czy ubezpieczyciel naprawdę wierzył, że dla potencjalnego kupca udział samochodu w wypadku nie będzie miał znaczenia? Owszem. Okazuje się, że pan Andrzej ma szczęście, że w wyniku wypadku wartość jego samochodu nie wzrosła.

- W niektórych przypadkach wartość handlowa samochodu po naprawie może nawet wzrosnąć - stwierdza Agnieszka Rosa. - W takim przypadku, zgodnie z uchwałą Sądu Najwyższego z 12 kwietnia 2012 r. (sygn. akt III CZP 80/11), odszkodowanie obejmujące celowe i ekonomicznie uzasadnione koszty nowych części i materiałów służących do naprawy uszkodzonego pojazdu może ulec obniżeniu o kwotę odpowiadającą temu wzrostowi - dodaje.

Piotr Budzianowski z biura Rzecznika Finansowego podkreśla, że należy odróżnić przywrócenie pojazdu do stanu przed wypadkiem pod względem technicznym i użytkowym od przywrócenia wartości rynkowej pojazdu do stanu sprzed szkody. - Nie zawsze jest tak, że samochód, którego stan techniczny przywrócono do stanu sprzed wypadku, ma taką samą wartość, jaką by miał, gdyby nigdy w tym wypadku nie uczestniczył - tłumaczy.

Rzeczoznawca ocenił

By wykazać, że volvo straciło na wartości, pan Andrzej na własny koszt zlecił wykonanie ekspertyzy.

- Rzeczoznawca wyliczył rynkowy ubytek wartości mojego samochodu na 2800 zł - mówi czytelnik. Oznacza to, że gdyby pan Andrzej chciał sprzedać swoje powypadkowe volvo, dostałby za nie o 2800 zł mniej, niż gdyby samochód nie brał nigdy udziału w stłuczce.

- Przy szacowaniu wysokości utraty wartości handlowej pojazdu najczęściej stosuje się Instrukcję Określania Rynkowego Ubytku Wartości Pojazdów przygotowaną przez Stowarzyszenie Rzeczoznawców Samochodowych "EkspertMot" - wyjaśnia Piotr Budzianowski.

Wycena eksperta nie przekonała jednak PZU, dlatego pan Andrzej udał się do prawnika, a następnie poprosił o interwencję Rzecznika Ubezpieczonych (obecnie Rzecznik Finansowy). Rzecznik poparł naszego czytelnika i w piśmie do PZU zwrócił uwagę na to, że nawet najbardziej staranna naprawa pojazdu nie zapobiegnie zmniejszeniu jego wartości rynkowej w stosunku do jego stanu sprzed szkody. Powołał się na uchwałę Sądu Najwyższego, w której podkreślono, że już sam fakt uczestnictwa pojazdu w wypadku wpływa na obniżenie tej wartości (vide uchwala SN z l2 ll 2001 r.; II CZP 57101; OSNC 200215157).

Sprawę rozstrzyga sąd

Ubezpieczyciel w końcu przyznał czytelnikowi dodatkowe 2300 zł odszkodowania. Dlaczego akurat taką kwotę, pan Andrzej nie ma pojęcia.

- Do otrzymanego pisma nie była załączona żadna wycena ani żaden inny dokument. Podejrzewam, że ubezpieczyciel miał nadzieję, że jak dostanę cokolwiek, to dam już tej sprawie spokój - opowiada.

Pan Andrzej jest jednak twardym zawodnikiem i poszedł do sądu. - Domagałem się brakujących 500 zł i zwrotu kosztu opinii rzeczoznawcy - 393 zł - wyjaśnia. Do pozwu dołączył wycenę sporządzoną przez eksperta.

Sąd stanął po stronie czytelnika i wydał nakaz zapłaty zobowiązujący PZU do uzupełnienia kwoty odszkodowania i pokrycia kosztów ekspertyzy. Ubezpieczyciel nie złożył od nakazu zapłaty sprzeciwu i potulnie wypłacił pieniądze. Postępowanie ciągnęło się aż osiem miesięcy (licząc od pierwszego pisma), ale pan Andrzej nie wydał na nie ani złotówki.

- Kosztami procesu obciążone zostało PZU, a mój prawnik zrezygnował z wynagrodzenia - wyznaje pan Andrzej.

Przekonać ubezpieczyciela

Piotr Budzianowski zapytany o to, jak postąpić wobec ubezpieczyciela, który nie chce wypłacić odszkodowania za ubytek w wartości rynkowej powypadkowego samochodu, przywołuje obowiązujące od 1 kwietnia 2015 r. wytyczne Komisji Nadzoru Finansowego dotyczące likwidacji szkód z ubezpieczeń komunikacyjnych.

- Zgodnie z wytyczną nr 21 zakład ubezpieczeń powinien uwzględniać utratę wartości handlowej pojazdu w przypadkach, w których utrata taka nastąpiła - poucza ekspert. - Jeżeli ubezpieczyciel tego nie zrobi, należy samemu zgłosić mu takie roszczenie. W przypadkach, gdy zakład ubezpieczeń twierdzi, że roszczenie to nie przysługuje, należałoby skorzystać z usług niezależnego rzeczoznawcy, a następnie, w ramach reklamacji, przekazać ubezpieczycielowi wyliczenia eksperta. Jeśli to nie odniesie skutku, można złożyć wniosek do Rzecznika Finansowego o podjęcie działań. Oczywiście na każdym etapie otwarta pozostaje też droga sądowa - dodaje.

Niestety, często walka o pieniądze jest czasochłonna. Ubezpieczyciele wypłacają świadczenia z tytułu utraty wartości handlowej pojazdu tylko w oczywistych przypadkach.

Jak mądrze inwestować? Jak oszczędzać, by rzeczywiście zyskiwać? Jak nie dać się oszukać bankom i pośrednikom? Odpowiedzi szukaj w każdy czwartek, w nowym magazynie o codziennych finansach "Pieniądze Ekstra". W tym numerze:

Marże kredytów w górę. Co robić?

Płacisz kartą? Zanim wpiszesz pin, sprawdź walutę

Mikołaju, konsola czy komputer? Jaki sprzęt do grania kupić?

Plaga sfałszowanych umów na drogie telefony. Operator nie interweniuje

Drogi kosmetyk tanio kupię

Idą święta, będą długi?

Dron pod choinkę. Który wybrać?



Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.