Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Według raportu firmy badawczej PBS do domu najczęściej kupujemy "duże" AGD (pralki, lodówki, kuchenki) marek Amica, Whirlpool i Bosch, a w przypadku "małego" AGD - marek Zelmer, Philips i Tefal. Z tego samego badania wynika, że Polacy przy zakupie sprzętu kierują się głównie ceną. Na kolejnych miejscach znajduje się funkcjonalność produktu, jego marka, a dopiero na końcu - wygląd.

Według Olafa Krynickiego z Samsunga polski klient nie różni się mocno od konsumentów z innych krajów - tam też najważniejsza jest cena, a na drugim miejscu np. pojemność, "wydajność" urządzenia.

Sprzęt AGD - w odróżnieniu np. od samochodów - często jest produkowany lokalnie. Adam Cich, szef firmy Electrolux na Europę Środkową i Wschodnią, szacuje, że nawet połowa urządzeń AGD, które kupujemy w sklepach, jest wytwarzana w Polsce. - Jeśli mamy przewieźć lodówki z Chin, to do kontenera wejdzie ich niewiele, znacznie mniej niż tabletów czy iPhone'ów. Koszt takiego transportu jest zbyt duży.

To, że sprzęt jest wyprodukowany w Polsce, wcale nie oznacza, że będzie nosił polską nazwę. Część światowych marek ma u nas firmy produkcyjne.



Polskie czy azjatyckie?

Drugą połowę sprzedaży sprzętu AGD stanowi ten, który przyjechał z fabryk w Europie lub w Azji. Czym się różni sprzęt produkowany w Polsce od tego produkowanego np. w azjatyckich fabrykach? Często niczym, zwłaszcza jeśli nie są to bardzo skomplikowane urządzenia, lecz "małe" AGD.

- Jeżeli są jakieś różnice, to zwykle na korzyść polskich producentów - mówi Wojciech Konecki, dyrektor generalny w CECED, organizacji zrzeszającej producentów sprzętu gospodarstwa domowego. - Polskie fabryki budowane były najczęściej od podstaw, są jednymi z najnowocześniejszych na świecie. Łatwiej więc spełniać w nich wysokie standardy jakości - mówi Konecki. Poza tym, kupując sprzęt wyprodukowany w Polsce, dajemy pracę naszym obywatelom. Dla niektórych konsumentów ten aspekt też ma znaczenie.

Osiemdziesięciolitrowa chłodziarka chińskiej firmy Haier to wydatek około 450 zł. Chłodziarka Amiki o podobnej wielkości to wydatek minimum 700 zł.

Niska cena, czyli okazja? Marta Pacuła z Ceneo dodaje, że "małe" AGD to coraz częściej domena niewielkich producentów i nieznanych marek oferowanych w dyskontach czy hipermarketach po bardzo niskich cenach. - Kupując sprzęt AGD, należy zwrócić uwagę na jego funkcjonalność, jakość i cenę - mówi Radosław Oliński z portalu Okazje.info.

Produkty, których cena jest znacznie poniżej średniej, często mają okrojoną funkcjonalność. Można zaoszczędzić na nich kilkadziesiąt złotych, ale komfort korzystania ze sprzętu jest dużo mniejszy.

Odkurzacz mało znanej japońskiej marki Sencor, z workiem, o mocy 1400 W to kwestia około 150 zł w dużym elektromarkecie. Sprzęt marki Electrolux, który ma wyższą moc i lepszą skuteczność wciągania kurzu, kosztuje dwa razy więcej.

Za czajnik w dyskoncie wyprodukowany w Chinach trzeba zapłacić 20-30 zł. Podobny, plastikowy, o porównywalnej mocy i pojemności, ale już na przykład Philipsa, to wydatek około 100 zł.

Serwis też się liczy

Na co jeszcze warto zwracać uwagę? Na sieć serwisową. - Zakup sprzętu od mało znanego producenta może oznaczać brak odpowiedniej sieci punktów serwisowych - dodaje Oliński. W takiej sytuacji konsument może mieć problem ze skorzystaniem z gwarancji, gdyby sprzęt się zepsuł.

Obowiązkiem sprzedawcy jest wydanie konsumentowi wszystkich instrukcji obsługi urządzenia w języku polskim. Problemem mogą być komunikaty pojawiające się na wyświetlaczu (jeśli sprzęt takowy posiada) - polska lokalizacja poprawi komfort korzystania z urządzenia.

Zapytajmy, gdzie kupić części zamienne, gdyby coś się popsuło po upływie gwarancji.

Sprzęt ma "tylko" działać czy też poprawiać samopoczucie? Część klientów wybiera markowy sprzęt nie ze względu na cenę ani na jakość, ani nawet ze względu na dostępność serwisu i części.

- Jak pokazują badania konsumenckie przeprowadzone przez naszą firmę, przybywa klientów gotowych wydać na urządzenie kuchni znaczące sumy, a sam sprzęt AGD zaczyna być postrzegany jako atrybut statusu w takim samym stopniu jak sportowe samochody czy drogie zegarki - mówi Olaf Krynicki z Samsunga.

Marka "od wszystkiego" czy specjalistyczna? W wyższych kategoriach cenowych znajduje się zwykle sprzęt mniej znanych, ale za to wyspecjalizowanych w danej branży producentów. Dobrym przykładem jest marka Liebherr, która specjalizuje się tylko w lodówkach i zamrażarkach. Wybór takiego sprzętu może się okazać całkiem dobrą decyzją, bo to sprzęt od producenta, który nie zna się na "wszystkim", lecz tylko na swojej działce. To jednak sprzęt, za który trzeba zapłacić nawet kilka tysięcy złotych.



Kiedy i jak kupić sprzęt AGD?

Po świętach będą wyprzedaże? W branży AGD nie ma specjalnego "sezonu wyprzedażowego". Popularne w sklepach stacjonarnych Media Markt czy Saturn są tzw. dni bez VAT. Zwykle jednak zakup nowej lodówki czy pralki po prostu nie może poczekać, bo stara się psuje. - Oczywiście są wyprzedaże, np. tuż po świętach, ale to raczej kwestia polityki sprzedawców, dystrybutorów sprzętu, a nie jego producentów - mówi Cich.

Ustal, czego potrzebujesz, inaczej przepłacisz. Zanim wejdziemy do sklepu, powinniśmy wiedzieć, co chcemy kupić i z jakich funkcji sprzętu będziemy korzystać.

- Gdy klient kupuje pralkę, powinien wiedzieć, jak często będzie jej używał, jak dużą ma rodzinę. Sprzedawcy w sklepach wolą sprzedawać produkty droższe, bardziej zaawansowane, ale czy takiego właśnie sprzętu będziemy potrzebowali?

Ile masz pieniędzy i... miejsca. Radosław Oliński radzi, by zacząć od ustalenia, ile mamy pieniędzy na sam początek oraz... jak dużo miejsca w mieszkaniu posiadamy. Według danych branży Polacy chętniej kupują węższy sprzęt AGD - częściowo z wygody, częściowo z konieczności - by sprzęt mieścił się w mniejszych mieszkaniach.

Innowacyjne czy sprawdzone? Olaf Krynicki dodaje, że podążanie za nowinkami nie musi być wcale najlepszym wyborem. - Zwracałbym uwagę na modele z poprzedniego roku - mówi. - Odnosi się to do osób, którym nie zależy aż tak bardzo na nowinkach technologicznych, ale na dobrej jakości. Często można kupić model z wyższej półki w stosunkowo dobrej cenie.

Przy zakupie warto zwrócić uwagę na kwestię energooszczędności, ponieważ ona może oznaczać więcej pieniędzy w portfelu. Dla przykładu - lodówka, która była kupowana 15 lat temu, zużywała około 500-600 kWh energii, współczesna - około 150. To przekłada się nawet na 400 zł mniej na rachunku za prąd po pierwszych trzech latach użytkowania.

Kupować w Internecie czy stacjonarnie?

- Jeszcze pięć-siedem lat temu telewizja zdecydowanie była głównym medium reklamowym - mówi Adam Cich. Dziś równoważną pozycję zyskał internet.

Polacy generalnie nie kupują AGD w sieci. Według danych PBS tylko 5 proc. Polaków kupiło kiedykolwiek sprzęt AGD przez internet, a 13 proc. deklaruje rozważanie takiego zakupu w przyszłości. Internetu używamy raczej do szukania informacji o produktach oraz opinii innych użytkowników.

I tu lepiej wypadają produkty znanych marek, które mają więcej użytkowników, a tym samym łatwiej znaleźć jakąś opinię na ich temat. Według Marty Pacuły w przypadku produktów no-name często trudno jest znaleźć jakiekolwiek opinie, a te, które znajdziemy w sieci, są często lakoniczne i mało wartościowe przy podejmowaniu decyzji zakupowej.

Świętym Graalem cen w elektromarketach stacjonarnych jest 999 zł - za tyle zdaniem Wojciecha Koneckiego możemy znaleźć lodówkę na pierwszych stronach gazetek tych sklepów. W sklepach internetowych lodówkę tych samych marek można znaleźć za prawie dwieście złotych mniej.

Warto pamiętać, że w przypadku zakupu kilku sprzętów AGD można uzyskać upusty - dają je zarówno znane sklepy, jak i mniej znani dystrybutorzy. To ważne zwłaszcza dla urządzających mieszkanie - zamawiając zestaw można oszczędzić od kilkuset do kilku tysięcy złotych. Dobrze jednak wcześniej zrobić wywiad w sklepie firmowym - obejrzeć sprzęt, sprawdzić funkcjonalność, a w przypadku sprzętu do zabudowy dobrze zmierzyć wymiary.

A co z "marketingiem szeptanym" polegającym na podszywaniu się przez pracowników firm pod "zwykłych konsumentów" i chwalących produkty w sieci? Związek Pracodawców Branży AGD twierdzi, że sygnatariusze branżowego porozumienia, kodeksu dobrych praktyk nie działają w ten sposób.

Z drugiej jednak strony zdaniem przedstawicieli branży aż dwie trzecie badanych, kupując sprzęt AGD w sklepie stacjonarnym, zawsze polega na rekomendacji sprzedawcy. Część konsumentów obawia się jednak, że sprzedawca jest premiowany za sprzedaż sprzętu marek określonych producentów, zatem doradzając, może kierować się on nie zadowoleniem klientów, ale własnym interesem. Według kodeksu dobrych praktyk sprzedawcy nie powinni być premiowani za sprzedaż marek określonych producentów.



Kupić na lata czy na chwilę?

Część użytkowników uważa, że lepiej wydać mniej w danej chwili i kupić sprzęt niemarkowy, a jeśli się zepsuje, po prostu go wyrzucić - wszak na przykład elektrycznej szczoteczki do zębów za kilkanaście złotych nie będzie się opłacało reklamować.

Taka strategia sprawdzić się może raczej tylko dla mniejszego AGD. I tu warto jednak dokładnie policzyć, czy kupno kilku sprzętów jeden po drugim nie będzie w dłuższym okresie mniej opłacalne niż jednego urządzenia nawet na dwa-trzy lata.

W przypadku większego sprzętu typu pralka czy lodówka średni czas, jaki mija od pierwszego zakupu do wymiany, to - jak podaje Niemiecka Agencja Ochrony Środowiska - kilka, a nawet kilkanaście lat. Wydatek kilkuset złotych więcej zapewni dłuższe użytkowanie i niższe albo nawet zerowe wydatki na serwis.

Z drugiej strony coraz więcej konsumentów wymienia sprzęt, kierując się modą i podążając za nowinkami technologicznymi. Wówczas kupienie potrzebnego sprzętu niemarkowego za niewielkie pieniądze może być dobrym pomysłem na przeczekanie, aż w sklepach pojawią się konkretne oferty w okazyjnych cenach.

Chcesz porozmawiać z autorem, poinformować go o czymś? Napisz: ekipasamcika@wyborcza.biz



Jak mądrze inwestować? Jak oszczędzać, by rzeczywiście zyskiwać? Jak nie dać się oszukać bankom i pośrednikom? Odpowiedzi szukaj w każdy czwartek, w nowym magazynie o codziennych finansach "Pieniądze Ekstra". W tym numerze:

To był rok klientów. Co zmieniła ustawa konsumencka?

Kredyt bez hipoteki, za to z żyrantem

Jak nie przepłacić za OC?

Ach, te banki. Komu rózga, komu bonus pod choinkę?



Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.