Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
To nigdy nie jest przyjemne, a często bywa też zaskakujące: do drzwi puka windykator, twierdząc, że przyszedł odzyskać jakiś niespłacony w terminie dług. Żąda pieniędzy, grozi konsekwencjami. Co robić?

Przede wszystkim nie wolno tracić zimnej krwi. Najważniejsze jest, by ustalić, o jaki dług chodzi. Czasem od razu wiemy, dlaczego mógł pojawić się windykator, ale niekiedy to są naprawdę stare sprawy. Jakiś mandat sprzed wielu lat albo niezapłacona rata kredytu, o którym zdążyliśmy zapomnieć. Dokumentów już od dawna nie mamy, a windykator "strzela" wysoką kwotą domniemanego długu.

Wprawdzie windykator ma obowiązek poinformować dłużnika, na jakiej podstawie działa (czyli przedstawić pełnomocnictwo od firmy, która zleciła wizytę u nas, oraz szczegóły sprawy), ale często wychodzi z założenia, że im mniej dłużnik będzie wiedział, tym łatwiej uda się osiągnąć cel, korzystając z efektu zaskoczenia. Nie ma innej rady, niż spróbować wyciągnąć od windykatora jak najwięcej informacji, a potem wziąć "czas dla drużyny", odtworzyć dokumenty i - jeśli rzeczywiście zawaliliśmy - uzgodnić z windykatorem warunki spłaty.

Windykatora nie warto lekceważyć, bo to ostatnia osoba, z którą można negocjować warunki spłaty długu (gdy sprawa trafi do komornika, będzie już za późno na negocjacje czy rozkładanie należności na raty), ale wiele firm windykacyjnych stosuje wątpliwe zagrania i trudno je uznać za uczciwych "partnerów w interesach". Chcą wywrzeć na dłużniku presję, zastraszyć go i zmusić do zapłaty lub próbują dochodzić długów przedawnionych albo nieistniejących. Jakie stosują triki?

TRIK 1. "Musisz mnie wpuścić, robię spis inwentarza"

Zdarza się, że windykator pojawia się w miejscu zamieszkania dłużnika, żąda wpuszczenia do mieszkania i jeśli uda mu się wejść, przystępuje do "spisu inwentarza", czyli ewidencji majątku, z którego w przyszłości będzie można być przeprowadzić egzekucję.

Sęk w tym, że windykator nie może przypisywać sobie uprawnień komornika. Wierzyciel (np. bank, telekom) może - nie chcąc tracić czasu i pieniędzy na dochodzenie należności na drodze sądowej - korzystać z usług windykatora, jednak nie jest on funkcjonariuszem publicznym (w przeciwieństwie do komornika) i wobec tego nie przysługują mu żadne specjalne uprawnienia. Nie może żądać wpuszczenia do domu. Komornik zresztą też może wejść do mieszkania tylko wtedy, gdy ma w ręku wyrok sądu. Windykator oczywiście nie może spisywać majątku dłużnika "na potrzeby przyszłej egzekucji".

TRIK 2. "Dopóki nie zapłacisz,nie dam ci spokoju"

Bywa, że windykator jest natarczywy: dzwoni po kilkanaście razy w tygodniu, na drzwiach mieszkania zostawia kartkę, na której dużymi literami napisał, że "właściciel jest proszony o kontakt z firmą windykacyjną w sprawie DŁUGU!", w związku z czym mieszkańcy bloku wiedzą już o problemach finansowych nieszczęsnego dłużnika. Nawet bez czytania mogli się zresztą dowiedzieć, bo windykator odwiedził sąsiadów i przeprowadził "wywiad środowiskowy" na temat dłużnika.

To też niezgodne z prawem. Windykator, próbując nakłonić dłużnika do oddania pieniędzy, nie może naruszać jego dobrego imienia. Ma obowiązek szanować jego prywatność, a natarczywe telefony z pewnością temu nie służą. Takie zachowanie może być kwalifikowane jako nękanie, a to przestępstwo regulowane przez kodeks karny.

W 2011 r. warszawski sąd apelacyjny uznał racje byłego klienta jednego z telekomów, który kwestionował obowiązek zapłaty 750 zł, a firma, zamiast wnieść sprawę do sądu, by ten rozstrzygnął, kto ma rację, stosowała nachalną windykację. Windykator nachodził rzekomego dłużnika, wydzwaniał do niego w nocy, a nawet wezwał go, by pojawił się w siedzibie spółki i złożył wzór podpisu do zbadania przez grafologa.

Klient w końcu powiedział "basta" i sprawa trafiła do sądu. Zarówno sąd pierwszej instancji, jak i odwoławczy uznały, że klient miał prawo czuć się nękany, a podjęte wobec niego środki były nieadekwatne do sytuacji i naruszały jego dobra osobiste. Windykator został zobowiązany do zapłaty 7,5 tys. zł tytułem zadośćuczynienia.

Podobny finał znalazła sprawa z Wrocławia, w której windykator aż przez pięć lat korzystał z całego arsenału środków mających na celu przymuszenie dłużnika do zapłaty. Jeśli wierzytelność jest sporna (np. dłużnik twierdzi, że wcale dłużnikiem nie jest lub że zadłużenie jest niższe, niż na to wskazuje windykator), sprawa powinna jak najszybciej zostać skierowana do sądu. W tym przypadku znalazła się na wokandzie dopiero w 2009 r., ale windykator, zamiast dostać upragniony nakaz zapłaty, został obarczony kosztami postępowania - okazało się, że roszczenie przedawniło się dwa lata wcześniej.

windykacja
Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć powiększenie

TRIK 3. "Sprawdzę, ile pieniędzy chowasz w banku"

Windykator powinien ograniczać swoje zapędy do uzyskiwania informacji o dłużniku i jego majątku. Nie wolno mu składać zapytań do banków o rachunki klienta (inna sprawa, że każdy bank by takie zapytanie zignorował, bo przepisy precyzyjnie regulują, z kim mogą one się dzielić informacjami o swoich klientach) ani żądać od dłużnika "dobrowolnego" wskazania numeru konta bankowego. Gdyby nawet udało mu się pozyskać taką informację, nic z nią nie zrobi, bo przecież nie może zająć rachunku dłużnika. Ale czasem windykatorzy grożą zajęciem konta bankowego dłużnika, licząc, że to go "zmiękczy".

TRIK 4. "Zabiorę część twojej pensji na poczet długów"

Bywa, że windykator informuje dłużnika, iż wystąpił do jego pracodawcy z wnioskiem o potrącenie części wynagrodzenia i przekazanie tych pieniędzy na poczet długu. To oczywiście nadużycie. Windykator nie ma prawa informować nikogo (nawet członka rodziny dłużnika) o istniejącym zadłużeniu. Tym bardziej nie powinien angażować w tę sprawę pracodawcy dłużnika.

Taka sytuacja przydarzyła się czytelnikowi "Blogu o prawie", który prowadzę w internecie. Windykator wysłał do pracodawcy czytelnika pismo, w którym wniósł o wpłacanie przez określoną liczbę miesięcy pewnej kwoty na rachunek wierzyciela. Windykator miał dość mocne papiery. Wierzycielem była firma udzielająca chwilówek, a przy przyznaniu pożyczki czytelnik wyraził zgodę na dokonanie takich potrąceń, gdyby nie spłacił chwilówki w terminie.

W kodeksie pracy jest przepis mówiący o tym, że pracownik może dysponować swoim wynagrodzeniem. I na ten właśnie zapis powołał się windykator, przedstawiając zgodę klienta na zajęcie jego pensji w ramach windykacji.

Windykator był sprytny, chcąc przejmować pieniądze u źródła, ale... nie miał racji, bo ów przepis kodeksu pracy dotyczy wyłącznie sytuacji, w której wynagrodzenie zostało już wypłacone. Pracownik nie może się zrzec wynagrodzenia jeszcze niewypłaconego, co oznacza, że nie może np. zobowiązać pracodawcy do przekazywania części jego pensji na cel charytatywny, a tym bardziej - na poczet jakiegoś długu. Zaś zgoda na potrącenia, której czytelnik udzielił windykatorowi? Cóż, istnieje wprawdzie zasada swobody umów, ale nie można umawiać się na coś, co jest złamaniem prawa.

TRIK 5. "Zawiadomię prokuraturę"

Windykator nie może grozić poinformowaniem o zadłużeniu prokuratury - nawet jeśli dłużnik ewidentnie uchyla się od płacenia. Spory wynikające z niespłaconych zobowiązań mają charakter cywilnoprawny i jeśli nie da się ich rozwiązać polubownie, swój finał powinny znaleźć w sądzie cywilnym. Oczywiście, nie można wykluczyć, że dłużnik popełnił przy okazji jakieś przestępstwo karne wobec wierzyciela, ścigane z urzędu przez prokuraturę. Ale w grę musiałyby wchodzić jakieś szczególne sytuacje (np. oszustwo, płacenie fałszywymi pieniędzmi) i trudno sobie wyobrazić, by mogło to być związane z zadaniem, jakie ma do wykonania windykator. Prokuratora więc o zadłużeniu zawiadomić można, ale zawiadomienie takie trafi do kosza. Co oczywiście nie znaczy, że windykatorzy kowboje nie straszą swoich "podopiecznych" dłużników wizytą prokuratora.

TRIK 6. "Zaczynam egzekucję"

Bywa, że windykatorzy załączają do przesyłanej dłużnikowi korespondencji projekt pozwu sądowego, jaki firma złoży, jeśli dłużnik czym prędzej nie zapłaci. Niedopuszczalne jest wysyłanie do dłużnika "czułych liścików" z informacjami sugerującymi, że przeciwko niemu zostało już wszczęte postępowanie egzekucyjne. Zdarzały się przypadki, kiedy windykatorzy, chcąc "zmiękczyć" dłużników, wchodzili w układy z kancelariami prawnymi, a te - na firmowym papierze z wieloma pieczątkami - informowały o "przygotowaniach do wszczęcia egzekucji". Egzekucję może prowadzić tylko komornik, a nie windykator.

Co robić ...gdy windykator łamie prawo?

Być może pomysłowość windykatora lubiącego chodzić na skróty zmniejszy wysłanie mu pisma z informacją, że jego działania są bezprawne i ich kontynuacja spowoduje skierowanie sprawy do sądu. Jeśli windykator widzi, że dłużnik zna swoje prawa, jest stanowczy, lecz jednocześnie uprzejmy, to prawdopodobnie nie będzie już więcej szarżował. Dłużnik w każdej chwili może wystąpić do sądu z zarzutem naruszenia swoich dóbr osobistych przez windykatora.

...gdy dług jest wątpliwy?

Nie ma danych, które by mówiły o tym, ile spraw prowadzonych przez windykatorów w rzeczywistości nie powinno być prowadzonych, bo roszczenie zostało zaspokojone, nigdy nie powstało lub się przedawniło.

Jeśli wierzyciel miał bałagan w papierach lub nie zaksięgował jakiejś wpłaty, windykator potraktuje zadłużenie jako aktualne i będzie je egzekwował. Rzekomy dłużnik jest wtedy w bardzo trudnej sytuacji, bo jak udowodnić, że zapłacił rachunek czy składkę na ubezpieczenie sprzed kilku lat, jeśli nie posiada już na to dowodu? Trzeba jak najszybciej poinformować windykatora o tym, że zobowiązanie zostało spłacone lub jest przedawnione. Wtedy to windykator będzie musiał odnaleźć dokumenty na to, że pieniądze mu się należą. O skierowanie takiego pisma do windykatora można poprosić miejskiego rzecznika konsumentów.

Chcesz porozmawiać z autorem, poinformować go o czymś? Napisz: ekipasamcika@wyborcza.biz



Jak mądrze inwestować? Jak oszczędzać, by rzeczywiście zyskiwać? Jak nie dać się oszukać bankom i pośrednikom? Odpowiedzi szukaj w każdy czwartek w nowym magazynie o codziennych finansach "Pieniądze Ekstra ". W tym numerze:

Zdzierają w bankach? Porównujemy prowizje!

Uszkodził telewizor... wyjmując go z kartonu? Sklep odmawia reklamacji

Sklep internetowy sprzedaje towar, którego nie ma

Jak banki próbują utrzymać dobrych klientów, nie dając wiele w zamian

Czy płacenie smartfonem jest bezpieczne? Przewodnik dla początkujących (2)




Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.