Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Na naszych oczach zaczyna się kolejna rewolucja w płaceniu. Już cztery banki - BZ WBK, PKO BP, Bank Pekao SA oraz Getin Bank - zaoferowały swoim klientom możliwość zbliżeniowego płacenia smartfonem. Podczas gdy jeszcze rok temu wymagało to od klientów wizyty w salonie telekomunikacyjnym i wymiany karty SIM, teraz już nie jest to konieczne - dzięki technologii HCE banki mogą oferować możliwość zapisania w telefonie karty płatniczej bez pytania o zgodę telekomu, w którym wykupiłeś abonament i który dał ci do ręki telefon.

Choć na pierwszy rzut oka płacenie telefonem nie może być równie wygodne jak zbliżanie zwykłej karty płatniczej (w smartfonie może się wyczerpać bateria i trzeba wpisać PIN, zanim go użyjemy), to jednak nie brakuje klientów, którzy z entuzjazmem podchodzą do tej nowinki. W BZ WBK w ciągu pierwszych dwóch miesięcy oferowania nowej usługi na zapisanie karty płatniczej w telefonie zdecydowało się 20 tys. osób, w PKO BP na osiągnięcie podobnej liczby wystarczyło kilka tygodni.

Nawet jeśli zbliżeniowe płacenie telefonem nie jest jeszcze tak wygodne jak kartą, to wkrótce może się to zmienić - transakcje zaczniemy zatwierdzać w czytniku linii papilarnych (jest w nie wyposażonych już coraz więcej telefonów). A z chwilą, gdy w smartfonie będziemy mogli zapisać nie tylko bilet na autobus czy kartę lojalnościową, lecz także prawo jazdy lub dowód osobisty, stanie się on najważniejszym przedmiotem w kieszeni i uczyni portfel niepotrzebnym ciężarem (więcej o tym pisałem w "Pieniądzach Ekstra" przed tygodniem).

Cztery sposoby płacenia smartfonem

Jeśli chcesz wypróbować możliwość płacenia za zakupy smartfonem, to masz do dyspozycji cztery możliwości.

Pierwsza to system BLIK, który oferuje sześć polskich banków (w tym mBank, Millennium, PKO BP). Nie jest on oparty na technologii zbliżeniowej, lecz na kodach jednorazowych, które wyświetlają się na ekranie smartfona i które trzeba wpisać do terminalu płatniczego. Minusem BLIK-u jest mniejsza wygoda niż płacenie przez zbliżanie, a plusem - to, że system zadziała praktycznie na każdym w miarę nowoczesnym telefonie.

Druga to skorzystanie ze współpracy banku, w którym masz konto, z twoim operatorem telekomunikacyjnym. Aby zapisać w telefonie kartę płatniczą, będziesz musiał wymienić na nową kartę SIM.

Trzecia to HCE, czyli zainstalowanie w smartfonie aplikacji mobilnej banku i "włożenie" do niej karty płatniczej. Wadą technologii HCE jest to, że działa tylko na jeden - choć bardzo popularny - system operacyjny używany w telefonach, czyli Android (i to tylko na jego najnowsze wersje). Na razie nie jest dostępny na urządzenia Apple'a oraz na smartfony korzystające z systemu operacyjnego Windows. No i oczywiście trzeba mieć telefon wyposażony w technologię zbliżeniową (łatwo to sprawdzić, na telefonie powinny być literki NFC informujące, że można nim płacić przez zbliżenia).

Czwarta to półśrodek - naklejka zbliżeniowa, czyli taka karta płatnicza zatopiona w samoprzylepnej folii, którą naklejasz na smartfona. Działa ona tak samo jak karta, ale nie musisz mieć przy sobie portfela, żeby zapłacić.

W zależności od tego, z usług którego banku korzystasz, albo dostaniesz zupełnie nową kartę wirtualną (czyli z nowym numerem, działającą obok karty, którą nosisz w portfelu), albo będzie to twoja stara, dobra karta plastikowa "zdublowana" w smartfonie. Z punktu widzenia wygody płacenia nie ma to większego znaczenia, bo bez względu na to, czy masz nową kartę wirtualną, czy też drugą emanację już posiadanego "plastiku", wszystkie transakcje i tak obciążają to samo konto.

Ile można zarobić na mobilności?

Bankowcom bardzo zależy na tym, żebyśmy zainstalowali sobie na smartfonie ich aplikację mobilną, a także często jej używali - nie tylko do sprawdzania salda. Dlatego oferują specjalne korzyści dla osób, które przez telefon zakładają lokaty oraz dla klientów, którzy w ten sposób płacą za zakupy.

Z czasem bankowcy będą wzbogacali swoje programy lojalnościowe o promocje dostępne w zależności od tego, gdzie aktualnie znajduje się klient. Jeśli przechodzisz obok sklepu z obuwiem, a bankowi wyszło z analizy twojego profilu konsumenckiego, że masz słabość do butów, to zobaczysz na swoim smartfonie powiadomienie o tym, że w ciągu najbliższego kwadransa twoja ulubiona marka butów jest dostępna z 20-procentową zniżką. A jeśli brakuje ci na koncie pieniędzy, to bank - oczywiście również za pośrednictwem smartfona - zaproponuje ci pożyczkę online.

To jednak dopiero melodia przyszłości.

Czy bankowość mobilna jest bezpieczna?

Część ekspertów ostrzega przed "przypinaniem" banku do smartfona. Powód? Smartfon jest bardziej od komputera domowego podatny na wirusy. Jest też non stop podłączony do internetu i często tym internetem jest sieć otwarta (np. darmowe wi-fi na dworcu), a nie domowa, zabezpieczona hasłem. A wszystko, co robimy w sieci otwartej, można dość łatwo "podsłuchać" i internetowi złodzieje tożsamości oraz pieniędzy na pewno z tej okazji korzystają.

Drugim niebezpieczeństwem, na które zwracają uwagę eksperci od bezpieczeństwa płatności, jest to, że wykonując przelew za pomocą smartfona, autoryzujemy go tym samym smartfonem. W bankowości internetowej jest inaczej: tu autoryzujemy transakcję zleconą za pomocą serwisu internetowego banku, podając jednorazowy kod przesłany na smartfona, czyli na drugie urządzenie. Złodziej, aby ukraść nam pieniądze, musi kontrolować jednocześnie nasz komputer i smartfona. A w przypadku, gdy korzystamy z bankowości mobilnej, wystarczy, że złodziej przejmie kontrolę nad smartfonem.

Jest to zagrożenie związane bezpośrednio nie z płaceniem telefonem, lecz z tym, że aby płacić smartfonem, często podpinamy aplikację mobilną banku do swojego ROR-u. I to, a nie samo płacenie smartfonem, może się wiązać z pewnym ryzykiem.

Jakie jest lekarstwo na te obawy? Oto kilka podstawowych zasad:

Staramy się na bieżąco kontrolować zawartość smartfona, nie instalujemy na nim niepotrzebnych aplikacji (i żadnych spoza oficjalnego sklepu mobilnego) oraz trzy razy zastanawiamy się, zanim zgodzimy się na jakąś aktualizację. To właśnie za pomocą fikcyjnych aktualizacji złodzieje wprowadzają do naszych smartfonów np. wirusy, które przekazują im dane.

Do bankowania - czy to do sprawdzania salda, czy do mobilnego płacenia - używamy konta i karty, na których nie ma zbyt dużo pieniędzy, możemy w tym celu założyć konto rezerwowe albo "przypiąć" do aplikacji mobilnej kartę prepaid.

Nie rezygnujemy z zabezpieczenia smartfona hasłem - nawet jeśli nas denerwuje ciągłe jego wklepywanie, gdy zgubimy telefon będziemy bezpieczniejsi.

Nie korzystamy z aplikacji mobilnej, jeśli login lub hasło do niej jest takie samo jak do bankowości internetowej.

Nie korzystamy z aplikacji mobilnej, jeśli nie daje ona możliwości ograniczenia wartości transakcji realizowanych za pomocą smartfona. Aplikacja mobilna - ze względu na uproszczoną autoryzację transakcji - nie powinna pozwalać na przelewanie z naszego konta nieograniczonych kwot.

Wyłączamy w smartfonie opcję pozwalającą korzystać z otwartej sieci wi-fi w czasie, gdy wpisujemy loginy, hasła i PIN-y - dotyczy to też komputera. Zawsze korzystamy ze zdalnych usług banku w zamkniętej, domowej sieci wi-fi lub za pomocą internetu mobilnego w smartfonie.

Korzystanie z bankowości przez smartfona stanie się o niebo bezpieczniejsze, jeśli zarówno logowanie, jak i transakcje zawierane z użyciem smartfona będą autoryzowane biometrycznie, ale na to jeszcze trochę poczekamy.

Chcesz porozmawiać z autorem, poinformować go o czymś? Napisz: ekipasamcika@wyborcza.biz



Jak mądrze inwestować? Jak oszczędzać, by rzeczywiście zyskiwać? Jak nie dać się oszukać bankom i pośrednikom? Odpowiedzi szukaj w każdy czwartek w nowym magazynie o codziennych finansach "Pieniądze Ekstra". W tym numerze:

Zdzierają w bankach? Porównujemy prowizje!

Uszkodził telewizor... wyjmując go z kartonu? Sklep odmawia reklamacji

Sklep internetowy sprzedaje towar, którego nie ma

Jak sobie poradzić z nadgorliwym windykatorem

Jak banki próbują itrzymać dobrych klientów, nie dając wiele w zamian




Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.