Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Na poziomie deklaracji wszystko się zgadza, natomiast po wniknięciu w szczegóły... no, najoględniej rzecz ujmując - różnie bywa. Do praktyk uczciwego bankowca powinno należeć poinformowanie klienta o tym, że na jego koncie jest debet i naliczane są karne opłaty. Wiadomo: klient mógł zapomnieć zasilić konto, mógł zapomnieć wykonać wystarczającą liczbę transakcji kartą, mógł w ogóle zapomnieć, że ma konto... Po co Bogu ducha winnego człowieka naciągać na jakieś kary i prowizje? Można przecież zadzwonić i poinformować o sytuacji, żeby klient się nie pogrążał w opłatach.

"Postanowiłem zrobić trochę porządków w swoich finansach i zamknąć konta, których nie używam. Jednym z takich kont jest konto w Getin Banku. Od czasu do czasu się tam logowałem, żeby zobaczyć, czy nie ma jakichś zaległości, ale generalnie było to moje rezerwowe konto. Kartę do niego dostałem, ale jej nawet nie aktywowałem, nie mówiąc o używaniu. Prawdę mówiąc, gdzieś ją rzuciłem i zapomniałem. Ostatnio przy zamykaniu konta dowiedziałem się, że mam kilkudziesięciozłotową zaległość do spłacenia. Właśnie z powodu tej nieaktywnej karty. Sęk w tym, że w systemie transakcyjnym banku nie ma żadnej informacji o tym, żeby na moim koncie był debet" - pisze do mnie zdziwiony pan Piotr.

Prawdę znajdziesz w historii rachunku

I na dowód przesyła zdjęcia z ekranu komputera, z których wynika, że salda dostępnych pieniędzy na jego Koncie Skarbonkowym i Koncie Oszczędnościowym wynoszą okrągłe zero. Tak informuje strona główna zaraz po zalogowaniu. Cała naga prawda wychodzi na jaw dopiero po kliknięciu w zakładkę "Historia rachunku". Tyle że zero wyświetlone na głównej stronie nie prowokuje do tego, żeby zaglądać gdzieś głębiej. Jeśli klient nie kliknie w historię rachunku, to w ogóle się nie dowie, że ma jakikolwiek debet. I że kojące oko zero na jego koncie wcale nie jest zerem, lecz kwotą mocno ujemną, od której bank będzie naliczał odsetki i kary.

"Przed chwilą napisałem do banku, ale szczerze mówiąc, nie sądzę, by opłata została umorzona. Pewnie nie ja pierwszy jestem zaskoczony takim obrotem spraw. Na razie nie dostałem odpowiedzi od banku. Pozdrawiam i mam małą nadzieję, że może Pan coś o tym napisze na blogu - wszak powinniśmy informować innych czytelników o zastawianych przez banki pułapkach" - pisze pan Piotr.

Sprawa jest, rzeczywiście, dość mało sympatyczna. Od strony czysto formalnej można powiedzieć, że bank wyświetla w systemie transakcyjnym prawdziwą informację na temat salda dostępnego - wynosi ono zero, co oznacza, że klient nie ma żadnej dostępnej gotówki do wydania. Tyle że każdy "normalny" bank powinien obok pokazać zadłużenie klienta, by ten mógł się zorientować w sytuacji. Czy bank, który ma wiedzę o nieracjonalnym zarządzaniu środkami (lub raczej ich brakiem) przez klienta, nie powinien spróbować doradzić mu w tej sprawie?

"Celem banku nie jest ukrywanie przed klientem informacji o saldzie rachunku. Obecnie prowadzimy prace, których celem jest wdrożenie w pierwszej połowie 2016 r. pakietu zmian w bankowości internetowej. Jedną z nich będzie dodanie do strony głównej informacji o saldzie rachunku" - tłumaczą w Getin Banku. Nie rozumiem tego. Skoro w tak drobnych sprawach banki nie potrafią zdobyć się na wspomożenie klienta w racjonalnych decyzjach, to czy można liczyć na ich pomocną dłoń w sprawach dużo poważniejszych?

Chcesz porozmawiać z autorem, poinformować go o czymś? Napisz: ekipasamcika@wyborcza.biz



Jak mądrze inwestować? Jak oszczędzać, by rzeczywiście zyskiwać? Jak nie dać się oszukać bankom i pośrednikom? Odpowiedzi szukaj w każdy czwartek, w nowym magazynie o codziennych finansach "Pieniądze Ekstra ". W tym numerze:

 Najlepsze konto dla rodziny. Czy warto za nie płacić?

Czy warto się spieszyć z zakupem mieszkania?

Kto zarabia na walentynkowych prezentach?

Wpłacanie monet w banku? Nie płać prowizji

Uwaga na promocje: Tańsze kino za punkty




Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.