Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Jakie warunki trzeba spełnić, żeby być uznanym przez Aliora za "solidnego"?

Podstawowym jest "brak zaległości i opóźnień w spłacie zobowiązań zarejestrowanych w Biurze Informacji Kredytowej w ciągu 12 miesięcy wstecz". Poza tym, oczywiście, bank zastrzega, że pożyczki z 30-procentowym rabatem w oprocentowaniu udzieli tylko osobie, która pozytywnie przejdzie przez badanie zdolności kredytowej. I na koniec trzeba dostarczyć Aliorowi dokumenty, z których wynika, ile wynosi oprocentowanie dotychczas spłacanej pożyczki. Jeśli klient takich dokumentów nie dostarczy, to aliorowcy będą naliczali rabat od maksymalnego dozwolonego prawem oprocentowania, czyli 10 proc.

Czy ta pożyczka rzeczywiście jest taka tania?

Zrolowanie dotychczasowego kredytu na taki, którego oprocentowanie wyniesie najwyżej 7 proc. w skali roku, byłoby rzeczywiście nie lada okazją. Sęk w tym, że jest tu pułapka w postaci prowizji, którą trzeba za taką operację zapłacić. Wynosi ona od zera do 10 proc. Jeśli przyjmiemy dość niski poziom prowizji (np. 3 proc.), to przeniesienie kredytu może się opłacić, bo korzyści wynikające z niższego oprocentowania będą wyższe niż koszty wynikające z płaconej bankowi prowizji. Jeśli np. mam 10 tys. zł długu oprocentowanego na 10 proc. i spłacanego przez cztery lata, to płacę po 254 zł miesięcznie, zaś łączny koszt tego kredytu wyniesie 2172 zł. Dzięki rabatowi Aliora w ramach oferty "dla solidnych" (spadek oprocentowania do 7 proc.) miesięczna rata zmniejsza się do 239 zł, zaś łączny koszt kredytu - do 1493 zł. Oszczędności w skali całego okresu spłaty wyniosą aż 680 zł. Jak łatwo policzyć, oszczędności te spadną do zera, jeśli Alior za możliwość przeniesienia kredytu naliczy 6,8 proc. prowizji lub więcej. Jeśli zaś prowizja będzie niższa od tego progu - klient na obniżce oprocentowania bardziej skorzysta, niż dostanie po kieszeni z powodu prowizji.

Nie masz pożyczki? Warunków będzie więcej

Oferta Aliora dotyczy też klientów, którzy nie spłacają obecnie żadnej pożyczki i chcieliby takową zaciągnąć. W takim przypadku jednak i warunków do spełnienia jest więcej, i promocja jest mniej atrakcyjna. Oprocentowanie pożyczki "dla solidnych" jest ustawione na sztywnym poziomie 7 proc., zaś maksymalna prowizja za jej przyznanie może wynieść aż 12 proc. To bardzo dużo. Interes może się stać opłacalny tylko o tyle, o ile prowizja - tak samo jak w poprzednim przykładzie - będzie znacznie niższa od maksymalnego pułapu. Ale to zależy, niestety, od dobrej woli banku. Jeśli zaś chodzi o warunki do spełnienia, żeby zasłużyć na rabat w oprocentowaniu, to najważniejszy jest ten, że trzeba być klientem, który najdalej sześć miesięcy temu skończył spłacanie jakiejś pożyczki i przez ostatni rok jej spłacania nie miał żadnych spóźnień odnotowanych przez BIK. Poza tym Alior sprawdzi, czy w ostatnim roku z tytułu innych pożyczek nie było opóźnień w spłacie (to też wyklucza z promocji).

Od strony marketingowej pomysł Aliora wygląda nieźle. Każdy, kto dba o swoje domowe finanse i jest rzetelnym płatnikiem rat kredytowych, zapewne zwróci uwagę na ofertę banku Wojciecha Sobieraja, bo spadek kosztów kredytu o 30 proc. to korzyść, której nie sposób nie zauważyć. Ale tak naprawdę te 30 proc. rabatu kompletnie nic nie znaczy, bo oszczędności klienta zależą wyłącznie od poziomu naliczanej przez Alior Bank prowizji. To tak jak u iluzjonisty - większość sztuczek polega na odwracaniu uwagi widzów od tego, co dzieje się naprawdę. Alior Bank robi dokładnie tak samo - pokazuje świecidełko (oprocentowanie niższe o 30 proc.), a sztuczkę wykonuje zupełnie gdzie indziej. Tyle że iluzja zawsze pozostanie tylko iluzją.

"W banku zapewniają, że choć widełki prowizji są bardzo szerokie, to większość klientów załapie się na stosunkowo niską prowizję. "Oferta Alior Banku jest skierowana do osób z dobrą historią kredytową, co automatycznie przełoży się w ich przypadku na niską prowizję. Ilustruje to przykład reprezentatywny, z którym mogą zapoznać się wszyscy klienci wnioskujący o pożyczkę. Zgodnie z zapisami Ustawy o kredycie konsumenckim przy określaniu reprezentatywnego przykładu musi określić warunki, na których spodziewa się zawrzeć co najmniej dwie trzecie umów" - czytamy w oświadczeniu banku. W przykładzie reprezentatywnym widnieje prowizja na poziomie 3 proc."

Chcesz porozmawiać z autorem, poinformować go o czymś? Napisz: ekipasamcika@wyborcza.biz



Jak mądrze inwestować? Jak oszczędzać, by rzeczywiście zyskiwać? Jak nie dać się oszukać bankom i pośrednikom? Odpowiedzi szukaj w każdy czwartek, w nowym magazynie o codziennych finansach "Pieniądze Ekstra ". W tym numerze:

 Dlaczego to samo biurko w szwedzkiej Ikei jest o 600 zł tańsze niż w polskiej?

Jak wygrać w Lotto? Szansa mniejsza niż jeden na milion

Przeczytaj umowę zanim ją podpiszesz

Chcesz zrezygnować z polisy? Przed tobą droga przez mękę




Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.