Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Pierwsze tygodnie nowego roku obfitowały w rekordowe wygrane na loteriach. W brytyjskiej British National Lottery dwóch szczęśliwych posiadaczy losów wygrało w sumie 66 mln funtów (ok. 380 mln zł). 33 mln powędrowały do mieszkającego w Szkocji małżeństwa Davida i Carol Martinów. Oboje mają po 54 lata. David zarabiał na życie jako złota rączka w domach opieki społecznej i ośrodkach dla niepełnosprawnych, a Carol pracowała w lokalnej aptece. Teraz planują przejść na wcześniejszą emeryturę. Właściciel drugiego zwycięskiego losu pozostaje nieznany. W styczniu trzy osoby trafiły szóstkę w Powerball - największej amerykańskiej loterii. Kumulacja sięgnęła zawrotnej sumy 1,6 mld dol.

Polskie wygrane są mniejsze, co nie znaczy, że mniej oczekiwane. W lutym w Iławie ustrzelono w lotto szczęśliwą szóstkę wartą 12 293 522 zł. Rekord padł jednak w sierpniu ubiegłego roku w Ziębicach. Właściciel zwycięskiego zakładu zgarnął aż 35 234 116 zł.

Aby nie robić nic do końca życia, wystarczy jednak dużo mniej. - 30-latek, który dożyje wieku 80 lat, potrzebuje dostawać pieniądze co miesiąc przez 50 lat. Jeśli chce dostawać po 3 tys. zł miesięcznie, musi mieć 1 342 778 zł. Jeśli natomiast chciałby żyć w luksusie i wypłacać sobie co miesiąc 10 tys. zł, musi posiadać 4 475 927 zł - wyliczył Jarosław Sadowski, ekspert firmy doradztwa finansowego Expander. - W podanych obliczeniach uwzględniłem, że średnio pieniądze przynoszą odsetki wynoszące 4 proc. rocznie, a inflacja wynosi 2 proc. rocznie - dodaje.

Jakie są szanse na wygraną w lotto?

Liczby mówią same za siebie - Tomaszewski podaje, że w lotto prawdopodobieństwo trafienia głównej wygranej wynosi 1:13 983 816. Gracz Powerball szansę, że trafi szóstkę, ma 1 na 292 mln. Jak zauważa "The Economist", jest cztery razy bardziej prawdopodobne, że gracza uderzy w tym roku asteroida, niż że w jego ręce powędruje główna nagroda.

Sześcio- i siedmiocyfrowe kwoty potencjalnych wygranych przemawiają do nas jednak bardziej niż rachunek prawdopodobieństwa.

- Kusi koszt kuponu, wydaje się nam niezwykle niski w stosunku do ewentualnej wygranej - twierdzi Inga Kowalewska, psycholog z Uniwersytetu SWPS we Wrocławiu.

Nie zauważamy, jak niskie jest prawdopodobieństwo wygranej, nie sumujemy kosztu wszystkich naszych prób, a nawet jeśli sumujemy, to i tak wielkość wygranej jest znacznie wyższa, co pozwala nam łatwo uzasadnić nasze kolejne próby - mówi Kowalewska.

W 2015 roku zwycięskich kuponów w lotto było ponad 12 mln. Jaka to część wszystkich sprzedanych zakładów, nie wiadomo. - Nagłaśnia się jedynie wygrane, i to zazwyczaj wygrane spektakularne - zwraca uwagę Kowalewska. - Nikt jeszcze nie pokusił się o napisanie artykułu o ludziach, którym nie udało się wygrać. Bo i po co? Nie jest to ani ciekawe, ani możliwe, bo przegranych mamy zbyt wielu.

Jej zdaniem nie jesteśmy w stanie analizować wszystkiego, co się wokół nas dzieje, i stosujemy pewne skróty myślowe. - Dobrze to widać przy rzucie monetą. Jeśli trzy razy z rzędu wypadnie reszka, oczekujemy, że moneta sama się "zreflektuje" i wreszcie uprzejmie wyrzuci orła. Niestety, moneta nie pamięta poprzednich rzutów i zawsze szansa na reszkę wynosi 50:50. Tylko my pamiętamy poprzednie rzuty - tłumaczy zjawisko Kowalewska. I opowiada historię: - Na początku ubiegłego wieku w ruletce w Monte Carlo aż 26 razy z rzędu wypadł czarny kolor. Kasyno zarobiło wtedy ogromne pieniądze, a gracze stracili bajońskie sumy, obstawiając kolor czerwony przez wiele kolejek. Wydawało im się niemożliwe, żeby ponownie wygrał kolor czarny. Ten problem z szacowaniem prawdopodobieństwa nazywa się złudzeniem Monte Carlo, czasem mówi się o paradoksie hazardzisty.

Loteryjna żyła złota

Nie ulega wątpliwości, że na loteriach najbardziej zarabiają ich organizatorzy. W 2014 roku przychody netto ze sprzedaży produktów Totalizatora Sportowego wynosiły niespełna 3,5 mld zł, ale lotto odpowiada za blisko 40 proc. przychodów spółki.

Najlepszym wabikiem na graczy jest kumulacja. W dniu losowania amerykańskiego Powerball dochodziło do sprzedaży losów o wartości 787 mln dol. na minutę!

W ubiegły czwartek kumulacja w lotto wynosiła 3 mln zł, a w ten wtorek wzrosła już do 7 mln zł. - Pula na szóstki to minimum 2 mln zł. W przypadku niestwierdzenia głównej wygranej, czyli właśnie szóstki, pula na wygrane przechodzi na kolejne losowanie. I ta sytuacja powtarza się aż do chwili, kiedy ta główna wygrana lub wygrane padną - wyjaśnia Tomaszewski.

- Im większa wygrana, tym więcej osób stwierdza, że warto spróbować. W interesie loterii jest więc nagłaśnianie kumulacji i rozpędzanie tego koła zaangażowania w grę - wyjaśnia Kowalewska. - Wiele osób pierwszy raz gra właśnie w trakcie kumulacji, a takie przetarcie szlaku może sprawić, że zaczną grać częściej - dodaje.

Wysokość kumulacji nie równa się wygranej. Po pierwsze, nigdy nie wiadomo, na ile osób trzeba będzie wygraną podzielić. W historii polskiego lotto jest przypadek, gdy zwycięską szóstkę skreśliło aż 80 osób. Dostały po... 7 tys. zł.

Po drugie, wysokość wygranej nie uwzględnia podatku. - Od każdej wygranej powyżej 2280 zł trzeba zapłacić podatek dochodowy w wysokości 10 proc. - podkreśla Tomaszewski. - Podając przewidywaną wysokość kumulacji, jak i opisując wygrane, zawsze podajemy wartości brutto - dodaje.

To oznacza, że jeśli ktoś wygrał milion złotych, podatek wyniesie 100 tys. zł.

W przypadku loterii Powerball wielkość puli jest jeszcze bardziej złudna. Pełna kwota wygranej przypadnie zwycięzcy tylko wtedy, gdy zdecyduje się on na rozłożenie wypłat w okresie ponad 29 lat. Jeśli wygrany woli jednorazowy zastrzyk gotówki, otrzyma tylko nieco ponad 60 proc. sumy, a reszta przepadnie na poczet fiskusa.

Granie przez internet

Mimo że granie w loterie przez internet jest teoretycznie w Polsce zabronione przez ustawę hazardową, to wystarczy wpisać w wyszukiwarce "lotto online", aby się przekonać, że to pusty zakaz. Strony oferujące taką usługę korzystają z luki prawnej. Jak tłumaczą Elotek.pl i Lottomania.pl, nie sprzedają losów, lecz jedynie pośredniczą w ich kupnie. To tak, jakbyśmy poprosili znajomego, żeby poszedł do kolektury i kupił dla nas zakład - tłumaczą.

- Nie produkujemy ani nie handlujemy losami, co jest domeną Totalizatora Sportowego, dlatego nie podlegamy przepisom ustawy hazardowej - zaznacza Sebastian Wijas z Lottomanii. - W naszym serwisie kupon jest zamówiony przez konkretną osobę, dlatego wygrana jest jej, w odróżnieniu od Totalizatora, gdzie wygraną pobiera okaziciel kuponu.

W Lottomanii status zamówienia można obserwować w swoim panelu użytkownika. W eLotku natomiast dostępny jest skan zakładu.

"Internetowe lotto" zarabia na marży (od 60 do 80 gr na losie), którą klient płaci za usługę kupienia w jego imieniu losu. Do pobieranej kwoty należy oczywiście doliczyć koszt kuponu, czyli w przypadku lotto 3 zł. - Zarejestrowanych użytkowników mamy ponad 20 tys. Przeciętnie klienci wydają miesięcznie na losy 50 tys. zł - mówi Wijas.

Co, jeśli zamówiliśmy zakład, który okazał się zwycięski? Serwisy twierdzą, że przelewają niższe wygrane na konto wskazane przez użytkownika. - Jeśli wygrana przekracza 40 tys. zł, do wręczenia zakładu dochodzi w obecności notariusza. Koszt notariusza to 200 zł i ponosi go właściciel losu - tłumaczy Wijas. W eLotku wygraną poniżej 20 tys. zł trzeba odebrać samemu.

Są także portale, które na podobnej zasadzie oferują kupno losów w loteriach zagranicznych, jak na przykład Powerball i Mega Millions. Zgodnie z polskim prawem taka gra jest nielegalna.

Jak kończą zwycięzcy?

Badacze twierdzą, że 70 proc. loteryjnych zwycięzców zaprzepaszcza swoje fortuny w ciągu siedmiu lat. Przykładem może być Jack Whittaker z Wirginii Zachodniej, który w 2002 roku dzięki wygranej w Powerball zgarnął 315 mln dol. Ten 55-letni prezes firmy budowlanej stracił swoją fortunę w zaledwie cztery lata. Pieniądze wydawał na cele własne i charytatywne, a dwukrotnie okradziono go na kwoty 500 tys. i 200 tys. dol. Nie ułożyło mu się też w życiu osobistym. Po wygranej rozwiódł się z żoną i popadł w alkoholizm. 17-letniej wnuczce przelewał 2,1 tys. dol. miesięcznie. Dziewczyna i jej chłopak zmarli w wyniku przedawkowania narkotyków. Także córka Whittakera poniosła śmierć z nieznanych przyczyn.

Jeszcze bardziej tragicznie zakończyła się historia Billiego Boba Harrella, zwycięzcy 31 mln dol. w teksańskim lotto w czerwcu 1997 roku. 47-letni mężczyzna w ekspresowym tempie uszczuplał swoją fortunę - kupował domy i samochody dla siebie i rodziny, przeznaczał duże sumy na cele charytatywne. Musiał zmienić numer telefonu, bo obcy ludzie dzwonili do niego z prośbą o "pożyczkę", rozstał się też żoną. Harrell zastrzelił się w maju 1999 roku. Do swojego doradcy finansowego miał powiedzieć krótko przed śmiercią: "Wygrana na loterii to najgorsza rzecz, jaka mi się przytrafiła w życiu".

Każdy i tak jednak chce to przetestować na własną rękę.

Najpopularniejsze liczby, które wypadały w Lotto w poszczególnych latach, i kolektury, w których padły wygrane, możesz sprawdzić na BIQdata.pl :

W serwisie możesz znaleźć również najpopularniejsze polskie imiona w 2015 r., marki aut, które preferują mieszkańcy różnych regionów kraju, oraz - gdzie mieszkają najbardziej religijni Polacy.

Chcesz porozmawiać z autorem, poinformować go o czymś? Napisz: ekipasamcika@wyborcza.biz



Jak mądrze inwestować? Jak oszczędzać, by rzeczywiście zyskiwać? Jak nie dać się oszukać bankom i pośrednikom? Odpowiedzi szukaj w każdy czwartek, w nowym magazynie o codziennych finansach "Pieniądze Ekstra ". W tym numerze:

 Dlaczego to samo biurko w szwedzkiej Ikei jest o 600 zł tańsze niż w polskiej?

Przeczytaj umowę zanim ją podpiszesz

Alior załatwi tańszy kredyt "solidnemu klientowi". Czyli komu?

Chcesz zrezygnować z polisy? Przed tobą droga przez mękę




Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.