Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Za każdym razem, gdy bierzemy pożyczkę lub kredyt, informacje o tym przekazywane są do Biura Informacji Kredytowej (BIK). W tym rejestrze odnotowywane są zarówno terminowe spłaty, jak i istniejące zadłużenie - i to bez względu na jego wysokość. Jeżeli sumiennie spłacamy zadłużenie, budujemy pozytywną historię kredytową - a to ważne, bo tylko wtedy jesteśmy postrzegani przez instytucje finansowe jako wiarygodni partnerzy. Zła historia kredytowa właściwie uniemożliwia wzięcie kredytu czy choćby kupowanie na raty, więc każdy świadomy konsument stara się, by żadnych złych informacji o nim nie było.

A jeśli w wyniku czyjegoś błędu lub niedopatrzenia w BIK pojawi się informacja o nieistniejącym zadłużeniu lub bank nie zaktualizuje w porę informacji o już spłaconym długu? I jeśli potem inny bank odmówi takiemu klientowi pożyczki, co może poważnie utrudnić życie "dłużnikowi mimo woli"? Zwykłe "przepraszamy za niedogodności" ze strony banku nie wystarczy, o czym przekonuje zeszłoroczny wyrok Sądu Najwyższego.

Dłużnik mimo woli

W 2008 r. klient jednego z banków zawarł z bankiem umowę kredytu konsumpcyjnego i otrzymał kartę kredytową. Kilka miesięcy później wypowiedział umowę i zobowiązał się spłacić istniejące wobec banku zadłużenie (287,63 zł). Z obowiązku się wywiązał, ale po pewnym czasie dowiedział się, że nadal figuruje w BIK jako dłużnik. Klient dowiedział się o tym, gdy kilka banków odrzuciło jego wniosek o udzielenie pożyczki.

Mając zamknięty dostęp do pieniędzy, nie mógł zrealizować swoich planów. Uznał więc, że w wyniku zaniedbania banku poniósł szkodę. I wystąpił ze skargą do arbitra bankowego przy Związku Banków Polskich. Arbiter skargę oddalił, więc "dłużnik mimo woli" poszedł do sądu. Wystąpił o zadośćuczynienie i odszkodowanie - w sumie żądał ok. 10 tys. zł za naruszenie dóbr osobistych.

Sąd uznał, że wprawdzie bank ponosi winę za błędny wpis, ale do naruszenia dóbr osobistych nie doszło, bo nieaktualizowane dane w BIK nie wpływają na to, jak człowiek jest postrzegany przez społeczeństwo. Sąd zasądził symboliczne odszkodowanie w wysokości 100 zł.

RPO ratuje sytuację

Sąd apelacyjny nie okazał się bardziej łaskawy. Sprawą zainteresował się jednak rzecznik praw obywatelskich, który wniósł skargę kasacyjną. Gdyby nie ta interwencja, Sąd Najwyższy nigdy by się nad sprawą nie pochylił, bo kasację strona postępowania może wnieść po spełnieniu wielu warunków, a jednym z nich jest to, by wartość przedmiotu zaskarżenia wynosiła co najmniej 50 tys. zł. Rzecznik może natomiast wnieść skargę kasacyjną bez względu na tę wartość.

Sąd Najwyższy w zeszłorocznym orzeczeniu bardziej przychylnie spojrzał na problem klienta i uznał, że prawo do ochrony danych osobowych, które wynika z konstytucji, jest elementem prawa do prywatności, a prywatność obejmuje m.in. ochronę informacji dotyczących człowieka. Skoro różne firmy przetwarzają dane osobowe swoich klientów, to muszą robić to ze starannością i odpowiadać za popełnione przy tym błędy.

Niedokonanie aktualizacji postawiło klienta w złym świetle (był postrzegany jako nierzetelny kredytobiorca) i przez kilka miesięcy nie mógł pożyczać pieniędzy. Sąd podkreślił, że korzystanie z usług finansowych jest "powszechne w codziennym życiu", więc sprawa jest poważna. Uwzględniając te szkody, Sąd uchylił zaskarżony wyrok i sprawa została przekazana do ponownego rozpoznania. A więc klient wciąż ma szansę na odszkodowanie.

Taki tok myślenia jest bardzo korzystny dla klientów, bo dowodzi, że bank nie robi klientom łaski, aktualizując dane ich dotyczące. A jeśli bank zawali sprawę? Jak pokazuje wyrok Sądu Najwyższego - klient może żądać odszkodowania i zadośćuczynienia.

Chcesz porozmawiać z autorem, poinformować go o czymś? Napisz: ekipasamcika@wyborcza.biz



Jak mądrze inwestować? Jak oszczędzać, by rzeczywiście zyskiwać? Jak nie dać się oszukać bankom i pośrednikom? Odpowiedzi szukaj w każdy czwartek, w nowym magazynie o codziennych finansach "Pieniądze Ekstra". W tym numerze:

6 pomysłów na 500 zł na dziecko. Na co najlepiej je wydać?

Bank nie uznaje podpisu? W reklamacji pomoże arbiter

Hazard, pech, pułapka? Historia frankowiczów

Ile jest warte bankowe słowo honoru? Sprawdzamy oferty

O ile lepsza jest lokata "trzy razy lepsza"?




Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.