Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Mieszkańcy Łodzi walczą o remont parkingu przy Trasie W-Z. Nic dziwnego, zamiast placu z nową kostką ozdobionego krzewami i platanami jest parking pełen dziur, na których kierowcy uszkadzają swoje auta. Ruch na parkingu jest bardzo duży, bo obok znajdują się m.in.: urząd marszałkowski, restauracja, kluby fitness i dyskont.

Urzędnicy o problemie wiedzą, ale na remont każą kierowcom czekać. - W pierwszej kolejności łatamy jednak dziury w drogach - mówili niedawno "Wyborczej" łódzcy urzędnicy. Miesięcznie trafia bowiem do nich kilkadziesiąt zgłoszeń od poszkodowanych.

O uszkodzenie samochodu najłatwiej na drogach w mniejszych miejscowościach, rzadziej uczęszczanych i nieznanych. Jeśli bowiem kierowca nie podróżuje daną trasą regularnie, to nie wie, czego może się spodziewać.

Większość kierowców nie wie też, że za zniszczenia w takich sytuacjach odpowiada zarządca drogi. I to do niego trzeba się zwrócić o odszkodowanie za naprawę auta. Nieważne, czy jest to uszkodzona opona czy felga, czy wręcz urwane całe koło, pieniądze się należą.

Droga po wybojach

- Nasza praktyka pokazuje, że otrzymanie odszkodowania od zarządcy dróg nie należy do zadań łatwych. Zarządy dróg niejednokrotnie wskazują na winę samego poszkodowanego. W wielu przypadkach takie odszkodowanie wypłacane jest dopiero po skierowaniu sprawy na drogę sądową - mówi Marzena Walkowska z kancelarii odszkodowawczej Centrum Odszkodowań DRB.

Jeśli zarządca drogi ma ubezpieczenie OC, zgłaszamy sprawę do ubezpieczyciela, jeśli polisy nie ma - roszczenie kierujemy bezpośrednio do zarządcy drogi. - Polisa lub jej brak nie wpływa na odpowiedzialność za zdarzenie - mówi Marcin Tarczyński, analityk Polskiej Izby Ubezpieczeń.

Jak więc udowodnić, że to właśnie z powodu nierównej nawierzchni mamy uszkodzony pojazd?

- Pierwszą czynnością, którą powinniśmy wykonać, jest zebranie odpowiednich dowodów potwierdzających, że do uszkodzeń doszło w wyniku zaniedbania ze strony właściciela drogi. W tym celu należy sfotografować miejsce zdarzenia oraz powstałe uszkodzenia - mówi Walkowska.

Lepiej jednak zebrać jak najwięcej dowodów. Pomocni w udowodnieniu winy mogą być świadkowie, którzy widzieli, co się stało. Eksperci radzą, aby spisać z nimi oświadczenia, w których znajdą się informacje, że w danym dniu o danej godzinie w danym miejscu miało miejsce konkretne zdarzenie spowodowane dziurą w drodze. Najlepiej opisać również, jakie uszkodzenia powstały wskutek incydentu.

A jeśli mamy więcej czasu, wezwijmy na miejsce policję lub straż miejską. - Po zebraniu wszystkich dokumentów należy znaleźć podmiot zarządzający daną drogą. To właśnie do niego kierujemy swoje roszczenia. Jeśli wypadek miał miejsce na drodze miejskiej, odszkodowanie wypłaci nam Zarząd Dróg Miejskich, jeśli na drodze powiatowej, to koszty naprawy pokryje Zarząd Dróg Powiatowych. W województwach również wyznaczane są odpowiednie zarządy, które zajmują się takimi przypadkami - mówi Walkowska.

Uwaga, tam był znak

Mniejsze szanse na wypłatę odszkodowania mamy, kiedy przy drodze umieszczone są znaki ostrzegawcze informujące o np. zniszczonej nawierzchni lub ograniczające prędkość do minimum. W praktyce takie działanie pozwala zarządcy drogi bądź jego ubezpieczycielowi na odmowę wypłaty odszkodowania za uszkodzenia w samochodzie powstałe na skutek wpadnięcia w dziurę. Wtedy odpowiedzialność ponosi kierowca pojazdu, który faktycznie nie dostosował się do obowiązujących znaków i warunków na drodze.

- Jednak mimo to, w przypadku kiedy zbierzemy pełne dokumenty, a na miejsce zdarzenia wezwiemy policję bądź straż miejską, która spisze odpowiednią notatkę, mamy spore szanse na wygranie sprawy na drodze postępowania sądowego - radzi ekspertka DRB.

Pamiętajmy jednak, że jeśli w uzyskaniu odszkodowania zwrócimy się o pomoc do kancelarii odszkodowawczej, to wypłacanym świadczeniem będziemy musieli podzielić się z prawnikiem.

To nie koniec. Odszkodowania nie dostaniemy również wtedy, kiedy np. przekroczymy dozwoloną prędkość lub po prostu nie dostosujemy jej do warunków. - Aby mieć jasność, po czyjej stronie jest odpowiedzialność za zdarzenie, należy ustalić stan faktyczny, tj. czy kierujący pojazdem zachował się, jak powinien, i mimo to nie miał możliwości uniknięcia zdarzenia, a zarządca zaś nie wykonał zadań, które miał obowiązek wykonać - tłumaczy analityk Polskiej Izby Ubezpieczeń.

Chcesz porozmawiać z autorem, poinformować go o czymś? Napisz: ekipasamcika@wyborcza.biz



Jak mądrze inwestować? Jak oszczędzać, by rzeczywiście zyskiwać? Jak nie dać się oszukać bankom i pośrednikom? Odpowiedzi szukaj w każdy czwartek, w nowym magazynie o codziennych finansach "Pieniądze Ekstra". W tym numerze:

Ranking OFE - które wybrać, by nie żałować?

Przedawniony mandat po latach. Jak się go ustrzec?

Nie licz na państwo, na emeryturę oszczędzaj sam. Jak to zrobić najlepiej?

Abonament dla rodziny. Który wybrać?

Bank BPH dla emeryta: zniżka na leki i lekarz domowy. Czy to się opłaca?




Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.