Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
- Trzeba się było ubezpieczyć - stwierdził premier Włodzimierz Cimoszewicz w 1997 r., zwracając się do powodzian, kiedy spora część Dolnego Śląska stała w wodzie.

Straty oszacowano wówczas na blisko 12 mld zł. Obiektywnie rzecz biorąc, miał rację. Z politycznego punktu widzenia popełnił potężny błąd, a i do teraz co jakiś czas ktoś wypomina mu te słowa.

Fraza: "trzeba się było ubezpieczyć", powraca przy okazji coraz częstszych doniesień o domach zniszczonych przez powódź czy dachach zerwanych przez wichurę.

W Polsce nadal zaś ubezpieczona jest co najwyżej połowa nieruchomości. Statystykę podbijają kredytobiorcy, których do zakupu polisy zmusza bank. Wtedy ubezpieczonym jest nie kredytobiorca, tylko bank - i to on dostanie odszkodowanie. Mimo to najlepiej w takich sytuacjach zdecydować się na zakup polisy od ubezpieczyciela (i zrobić jej cesję), a nie za pośrednictwem banku. W banku zapłacimy dużo więcej.



Dlaczego Polacy nie kupują ubezpieczenia domu?

Co czwarty badany uważa, że polisa jest za droga. Jedna czwarta nie wierzy, że odszkodowanie zrekompensuje ewentualne straty. Kolejne 25 proc. ankietowanych uważa, że nie ma nic do stracenia, bo twierdzi, że nie ma drogich mebli i wartościowych sprzętów. Z kolei jedna piąta nie widzi oferty, która spełniałaby ich wymagania. Więc w ogóle się nie ubezpiecza. 16 proc. nie boi się włamania ze względu na dobrą opinię okolicy, w której mieszka, a 9 proc. zakłada, że dzięki własnej wytężonej uwadze może uniknąć zniszczeń.

Tak przynajmniej wynika z najnowszych badań towarzystwa ubezpieczeniowego Liberty Ubezpieczenia.

- Nawet największa ostrożność może nie uchronić nas przed skutkami zdarzeń losowych - komentuje Ilona Tomaszewska, ekspert Liberty Ubezpieczeń.

Dowód na to, że przezorność może nie wystarczyć? Przy awarii kanalizacji w prywatnym mieszkaniu został zalany sklep piętro niżej. Dodatkowo do sklepu spadł kawałek uszkodzonego stropu. Sklep zajmował się sprzedażą drogich rzeczy, stosunkowo łatwych do zniszczenia. Właściciel mieszkania nie miał polisy, więc za zniszczenia płacił z własnej kieszeni.

Jak wybrać dobre ubezpieczenie?

Sprawdź różne oferty ubezpieczenia mieszkania

Mamy do wyboru dwa typy umów. Takie, w których jest wyliczone, w jakich przypadkach polisa chroni nasze mieszkanie, lub takie, w których mamy wyliczone przypadki, w jakich polisa nie chroni. Lepiej nie pomylić jednych z drugimi.

Można wybrać polisę najtańszą i najprostszą, dzięki której ubezpieczymy tylko mury domu lub mieszkania. Ale wtedy ryzyko zalania mieszkania czy domu przez powódź najczęściej nie jest objęte ubezpieczeniem.

Przeczytaj ogólne warunki ubezpieczenia domu

Znaleźć tam można wszystkie wyłączenia, czyli sytuacje, kiedy świadczenie nam się nie należy. Jakie?

Najczęściej wyłączone są zniszczenia spowodowane błędami konstrukcyjnymi. Jeżeli zostanie uszkodzony dach domu, a okaże się, że jest to wina złego projektu, ubezpieczyciel nic nie zapłaci.

Warto sprawdzić, czy należy nam się odszkodowanie za tzw. szkody wężykowe, czyli spowodowane pęknięciem lub oderwaniem się wężyków odprowadzających wodę do pralki lub zmywarki. Tego typu ubezpieczenie gwarantuje zwrot poniesionych strat niezależnie od tego, czy to my jesteśmy sprawcą szkód, czy była to awaria urządzenia.

Jeśli z kolei ubezpieczamy elementy zewnętrzne, np. rynny, parapety, kolektory słoneczne, to sprawdźmy, czy są one nie tylko ubezpieczone na wypadek zdarzeń losowych (takich jak pożar, powódź czy huragan), ale również na wypadek kradzieży. To się zdarza, zwłaszcza gdy rynny są np. miedziane albo np. kute żelazne.

Uwaga! Czasami, by poznać bezpośrednią przyczynę awarii i szkody, ubezpieczony musi np. zdemontować część terakoty lub skuć tynk, co wiąże się z dodatkowymi kosztami. Ubezpieczyciele pokrywają te koszty tylko do pewnego określonego poziomu. Zwykle to kilka tysięcy złotych.

Na koniec warto zwrócić uwagę na tzw. franszyzę integralną. To wartość, do której wysokości nie dostaje się odszkodowania za jakiekolwiek straty. Zazwyczaj wynosi ona 500 zł.

Ubezpiecz dom na odpowiednią sumę

Suma ubezpieczeniowa, na którą ubezpieczony jest dom, to górna granica odpowiedzialności ubezpieczyciela.

Wypłaca tę kwotę, kiedy nic nie ocalało. - Dlatego suma ubezpieczenia powinna odpowiadać wartości rynkowej mieszkania. W razie zniszczenia budynku, np. w wyniku pożaru albo eksplozji, w takim stopniu, że nie jest możliwa jego naprawa, właściciel otrzyma środki, które pozwolą mu kupić porównywalny lokal i w miarę możliwości przywrócić warunki życia do stanu sprzed zdarzenia - radzi Marcin Tarczyński, analityk Polskiej Izby Ubezpieczeń.

To zdarza się rzadko, ale jeśli przydarzy nam się pożar - a tym bardziej eksplozja - to szkoda całkowita jest bardzo prawdopodobna.

Decydując się na polisę mieszkaniową, do wyboru są dwa warianty ubezpieczenia - ubezpieczenie od wartości rzeczywistej lub od wartości odtworzeniowej. To duża różnica.

Pierwsza opcja jest dużo bardziej popularna, bo tańsza. Ale w razie całkowitego zniszczenia można liczyć tylko na tyle, ile warta była nieruchomość. Ubezpieczyciel potrąci tzw. zużycie techniczne, czyli od wartości rzeczy nowej odejmie wartość obliczoną według tabel zużycia technicznego. Największy problem przy takim rozliczeniu mają właściciele starych domów. Ich wartość rzeczywista jest dużo niższa niż koszty odbudowy. W tym wariancie polisa w przypadku mieszkania kosztuje 100-300 zł, a ubezpieczenie domu - 600-800 zł.

Z kolei ubezpieczenie od wartości odtworzeniowej daje pewność, że odszkodowanie pokryje koszty odbudowy domu po aktualnych cenach materiałów i robocizny. Taka polisa jest nawet dwu- czy trzykrotnie droższa.

Nie tylko ubezpieczenie mieszkania, ale również wyposażenia

Najczęściej (77 proc. ankietowanych przez Liberty) korzystamy z ubezpieczenia z powodu zalania. Z włamaniem miało do czynienia 18 proc. badanych. 9 proc. doświadczyło pożaru, a 7 proc. dewastacji. Szkodę powstałą w wyniku przepięcia elektrycznego likwidowało 3 proc. ubezpieczonych, a w wyniku wichury - 3 proc. Zwykle ubezpieczenia nie obejmują kradzieży takich przedmiotów, jak karty płatnicze, dokumenty, rękopisy. Niechętnie i nie do pełnej sumy wypłacają odszkodowania za zniszczoną biżuterię, sprzęt komputerowy, fotograficzny czy inne rzadkie, wartościowe przedmioty.

Jak się przed tym zabezpieczyć? - Jeśli posiadamy przedmioty o wartości artystycznej lub zabytkowej (obrazy, meble, rzeźby, zbiory numizmatyczne), należy się upewnić, że przedmioty te ubezpieczone są według ich wartości rynkowej. Z reguły nie są one ubezpieczane na warunkach standardowych - mówi Tarczyński.

Aby objąć je ochroną, trzeba mieć specjalne zabezpieczenia antywłamaniowe, a czasami dokumenty potwierdzające ich autentyczność i pochodzenie.

A co, jeśli w wyniku uderzenia pioruna lub przepięcia padnie cała elektronika w domu? Wszystko zależy od rodzaju polisy, który wybierzemy. Sprawdźmy w OWU, czy jesteśmy ubezpieczeni też na taką ewentualność.

Sprawdź, jakie masz dodatki do polisy ubezpieczenia domu

Ubezpieczyciele często dodają w pakiecie usługę assistance domowego. Zapewnia to pomoc fachowca - jeżeli cieknie kran, można zamówić hydraulika na koszt ubezpieczyciela, a jeżeli zatrzasnęło się drzwi lub zgubiło klucze - ślusarza. Ile czekamy na pomoc? Szczegóły powinny być zapisane w naszej umowie. A jeśli nie ma? Wszystko zależy od ubezpieczyciela. W Warszawie na hydraulika czeka się do godziny, a w mniejszych miastach - ponad kilka godzin.

Assistance domowe obejmuje również takie usługi jak dostarczenie biletów do kina czy zamówienie kwiatów. Ubezpieczyciel poniesie także koszty opieki nad zwierzętami domowymi pod naszą nieobecność.

Kruczki? Jeżeli do naprawy potrzebny jest zakup nowych części, to w standardowych polisach trzeba już za nie zapłacić z własnej kieszeni.

Niekiedy jednak towarzystwa ubezpieczeniowe idą krok dalej i rozwijają usługi assistance domowego tak, że oprócz pokrycia kosztów interwencji specjalisty (ślusarza, hydraulika, elektryka itp.) pokrywają również zwrot kosztów części zamiennych koniecznych do wykonania usługi. Tak zrobiła np. Uniqa.

Chcesz porozmawiać z autorem, poinformować go o czymś? Napisz: ekipasamcika@wyborcza.biz



Jak mądrze inwestować? Jak oszczędzać, by rzeczywiście zyskiwać? Jak nie dać się oszukać bankom i pośrednikom? Odpowiedzi szukaj w każdy czwartek, w nowym magazynie o codziennych finansach "Pieniądze Ekstra ". W tym numerze:

 Chwilówki tańsze od piątku

Miniratka w PKO BP jak... chwilówka

Firmy windykacyjne cieszą się z podatku bankowego

Jak zadzwonić na dwa numery premium... jednocześnie?

Jak producenci poprawiają jakoś wędlin?

Nie płacisz abonamentu? Czekaj na windykatora




Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.