Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Niskie oprocentowanie lokat bankowych i rządowych obligacji - najbezpieczniejszych form lokowania kapitału - sprawia, że każdy, kto ma trochę oszczędności, szuka sensownej alternatywy. Większość z nich ma wady: albo ryzyko jest zbyt duże, albo szansa na zarobek niewielka.

A inwestowanie w spółki dywidendowe? A więc w największe koncerny, które systematycznie zarabiają większe lub mniejsze miliardy i dzielą się nimi z udziałowcami, wypłacając po kilka albo i kilkadziesiąt złotych dywidendy na każdą akcję?

Kupując akcje, trzeba się liczyć z tym, że ich wartość będzie raz większa, raz mniejsza. Ale przy założeniu, że jestem długoterminowym inwestorem, kupującym akcje np. McDonaldsa na kilkanaście lat, zmiany wartości moich akcji przestają mieć znaczenie. Po prostu jestem właścicielem kawałka dużej, solidnej firmy, która co roku wypłaca mi dywidendę. Traktuję ją tak jak odsetki od depozytu bankowego.

Tylko jak wybrać właściwe spółki? I jak przewidzieć, czy któraś z nich nie popadnie w końcu w tarapaty i nie przestanie wypłacać dywidendy, tracąc jednocześnie dużą część wartości rynkowej? Dla początkujących inwestorów pewnym pomysłem mogą być fundusze akcji dywidendowych. Czyli takie, które lokują pieniądze wyłącznie w spółkach, rok w rok wypłacających dywidendę. Takie fundusze raczej nie będą w czołówkach rankingów. Trzymają w portfelach akcje dużych firm, których wartość waha się mniej niż spółek średnich i małych, niewypłacających dywidend.

Globalny zasięg

Większość tego typu funduszy, dostępnych dla polskich inwestorów, ma charakter globalny, a więc inwestują w dywidendowe spółki z całego świata, nie tylko z Polski. Są to zarządzane przez Nationale Nederlanden fundusze NN Global Dividend Companies (i jego odmiany: europejska, amerykańska i lokująca na rynkach wschodzących, tzw. emerging markets), fundusze Altus Active Allocation Dividend Companies, Aviva Investors Dividend Companies, UniAkcje Global Dividend, Noble Fund Dividend, KBC Beta Dividend czy PZU Equity Dividend.

Jedyny kłopot z funduszami dywidendowymi polega na tym, że uczestnicy takich funduszy bezpośrednio nie czują w rękach kasy, którą fundusze otrzymują jako udziałowcy spółek. Pieniądze z dywidend są przeważnie doliczane do wyniku funduszy i powiększają wartość jednostek uczestnictwa. Ale dlatego nie ma to - przynajmniej na poziomie samopoczucia klienta - wiele wspólnego z rzeczywistą alternatywą dla lokaty bankowej.

Na polskim rynku są już dwa fundusze inwestujące w akcje spółek dywidendowych, które raz w roku wypłacają swoim udziałowcom żywą gotówkę - na każdy udział, czyli "cegiełkę" funduszu, przypada określona porcja pieniędzy z dywidend, które fundusz sprawiedliwie rozdziela między wszystkich uczestników.

Początki bywają trudne

Pierwszym takim funduszem jest KBC Beta Dywidendowy, który co prawda ma już 16-letnią historię działania, ale jako fundusz akcji dywidendowych działa dopiero od połowy zeszłego roku (po zmianie polityki inwestycyjnej). Nie osiągnął w tym czasie wielkich sukcesów - półroczna stopa zwrotu wynosi minus 13 proc. Ale, jak się rzekło, w długoterminowych inwestycjach prowadzonych pod kątem dywidend mniej się liczą bieżące ruchy akcji spółek, a bardziej - stopa dywidendy liczona jako udział pieniędzy wypłaconych członkom w formie dywidendy od wartości zainwestowanych pieniędzy. Największe pozycje w portfelu funduszu KBC to PZU, PGE, PGNiG, KGHM, BZ WBK, Pekao oraz zagranica: Daimler, Siemens i Société Générale.

Do funduszu dywidendowego KBC dołączył ostatnio fundusz BPH Dywidendowy. On też raz w roku będzie wypłacał swoim klientom wszystkie dywidendy, które otrzymał od spółek. Wypłata przelewem na rachunek klienta będzie się odbywała w sytuacji, gdy dywidend uzbiera się więcej niż 100 zł.

Uważam, że w taki właśnie sposób powinny działać wszystkie fundusze akcji dywidendowych. Bo tylko wtedy mogą one być traktowane przez nas, oszczędzających, jako realna alternatywa dla bankowego depozytu. Dopóki uczestnik takiego funduszu nie poczuje w rękach potęgi dywidendy, nie będzie traktował inwestycji w "kawałki" największych koncernów jako drugiej formy lokowania oszczędności, obok depozytu bankowego. W skali kilkunastu, kilkudziesięciu lat odpornej na inflację, choć oczywiście bez gwarancji ochrony kapitału na koniec.

Chcesz porozmawiać z autorem, poinformować go o czymś? Napisz: ekipasamcika@wyborcza.biz



Jak mądrze inwestować? Jak oszczędzać, by rzeczywiście zyskiwać? Jak nie dać się oszukać bankom i pośrednikom? Odpowiedzi szukaj w każdy czwartek, w nowym magazynie o codziennych finansach "Pieniądze Ekstra". W tym numerze:

Ubezpieczyciel wyliczy nam składkę z Googla

Polisa dla osób po pięćdziesiątce. Czy ma szansę na sukces?

Konto po zmarłym. Czy łatwo jest je zamknąć?

Chwilówki pod butem. Koniec z rolowaniem pożyczek

Jak tanio kupić walutę obcą?

Abonamenty fryzjerskie. Nie daj się ostrzyc!

Ranking OFE "Wyborczej". Który fundusz wybrać? Czy zmieniać swój?




Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.