Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Pani Justyna nie jest w stanie normalnie żyć ani pracować. Wciąż boryka się z chronicznym bólem, ma problemy z poruszaniem się. To skutki wypadku samochodowego sprzed sześciu lat. W kwietniu 2010 r. na drodze krajowej nr 8 w województwie łódzkim auto osobowe zderzyło się z busem, którym podróżowała pani Justyna. W wyniku wypadku doznała - jak to określono w dokumentacji medycznej - "wielonarządowego urazu ciała" skutkującego niepełnosprawnością.

Towarzystwo ubezpieczeniowe, w którym ubezpieczony był sprawca wypadku, wypłaciło jej 10 tys. zł jednorazowego odszkodowania i uznało sprawę za zamkniętą. Sprawę przejęła firma odszkodowawcza Helper, która wywalczyła dla poszkodowanej 57,2 tys. zł, nie pobierając żadnej prowizji. Ale to nie wszystko: Helper wciąż walczy w sądzie o dodatkowe świadczenia odszkodowawcze. Od nich firma odszkodowawcza pobierze już ok. 20-30 proc. prowizji.

Czy to dużo? W tej konkretnej sytuacji sporo, bo stawką jest może nawet kilkaset tysięcy złotych. Ale generalnie im wyższa może być nominalna kwota wywalczonego przez kancelarię odszkodowania, tym mniejszy jest jej procentowy "udział w zysku". - Jeśli szkoda klienta jest bardzo poważna, a dobrowolna wypłata od firmy ubezpieczeniowej ewidentnie zaniżona, to zgadzamy się pracować za procent znacznie poniżej standardowych widełek - mówi "Wyborczej" Maciej Kamiński, prezes Helpera.

Bez udziału kancelarii odszkodowawczych wielu poszkodowanych zostałoby na lodzie. Mimo że po udanym procesie sądowym muszą oddać im sporą część wywalczonej kwoty, to i tak w kieszeni zostaje im dużo więcej, niż wypłaciłoby dobrowolnie towarzystwo ubezpieczeniowe. Jak wynika z danych Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości, sądy przyznają średnio czterokrotnie wyższe odszkodowania od tych wypłacanych przez ubezpieczalnie. A niektóre kancelarie, zdając sobie sprawę z tego, że klient zadowoli się każdym dodatkowym pieniądzem, wynagradzają się bardzo wysoko, na lichwiarskim wręcz poziomie. Zdarza się, że prowizja dla kancelarii stanowi połowę przyznanego przez sąd odszkodowania!

Poza tym nie wszystkie firmy odszkodowawcze są uczciwe. Od czasu do czasu czytelnicy informują nas o tym, że kancelarie odszkodowawcze zwlekają z przekazaniem wywalczonego odszkodowania na konto poszkodowanego albo wręcz... znikają z zainkasowanym od ubezpieczyciela na mocy wyroku sądowego świadczeniem.



Do ochrony klientów kancelarii odszkodowawczych chce się wziąć Rzecznik Finansowy. Proponuje uregulowanie ich działalności. - Chcielibyśmy ograniczyć ryzyko defraudacji uzyskanych w imieniu klientów środków. To na szczęście jednostkowe przypadki, ale za każdym z nich kryje się olbrzymia tragedia poszkodowanego. Nie dość, że został pokrzywdzony przez los w wyniku np. wypadku drogowego, to dodatkowo zostaje ograbiony z należnych mu świadczeń - mówi "Wyborczej" Aleksander Daszewski, radca prawny w Biurze Rzecznika Finansowego.

Rzecznik Finansowy: przykręcić kancelariom śrubę!

W jaki sposób można zwiększyć ochronę klienta kancelarii odszkodowawczych? Np. tworząc rachunek powierniczy na rzecz osoby uprawnionej do wywalczonego świadczenia. A więc firma ubezpieczeniowa nie mogłaby przekazywać pieniędzy bezpośrednio na konto kancelarii odszkodowawczej, ale na rachunek bankowy, do którego dostęp byłby ograniczony. Prowizję, naliczoną zgodnie z umową z klientem, firma odszkodowawcza mogłaby z niego wypłacić dopiero po potwierdzeniu przez klienta, że pieniądze z głównej części odszkodowania trafiły do jego rąk.

W grę wchodzi wprowadzenie limitu na prowizje pobierane przez kancelarie odszkodowawcze (tak jak ustawowo ograniczono np. odsetki od kredytów i pożyczek oraz koszty pozaodsetkowe i łączną cenę pożyczki). Niektóre rodzaje świadczeń, m.in. renty czy środki przeznaczone na leczenie, mogłyby być w ogóle wyłączone z możliwości pobierania od nich prowizji przez firmy odszkodowawcze.

Rzecznik proponuje też, aby osoby pracujące w kancelariach odszkodowawczych musiały zdać specjalny egzamin zawodowy, a kancelaria musiała wykupić dla nich ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej. To miałoby wyeliminować z rynku nieuczciwe kancelarie. Przygotowany przez ekspertów Biura Rzecznika Finansowego projekt ustawy został przesłany do Ministerstwa Sprawiedliwości i Ministerstwa Finansów.

Pomysłowi Rzecznika Finansowego przyklasnęła Polska Izba Ubezpieczeń zrzeszająca wszystkie towarzystwa ubezpieczeniowe w Polsce. - Działalność firm odszkodowawczych powinna być regulowana i nadzorowana. Uregulowanie powinno się opierać na trzech filarach: bezpieczeństwie poszkodowanych i ich pieniędzy, gwarancji jakości i standaryzacji usług i pełnej informacji o koszcie usługi - mówi nam Jan Grzegorz Prądzyński, prezes zarządu PIU.

Przeciw nowym regulacjom jest Komisja Nadzoru Finansowego. - Dostrzegamy nieprawidłowości w działalności kancelarii odszkodowawczych, w szczególności niską jakość obsługi klienta i wysokie prowizje, jednak proponowane rozwiązania mogą się raczej przyczynić do podwyższenia cen usług, a nie do ich obniżenia - mówi Łukasz Dajnowicz z KNF. Jego zdaniem obłożone nowymi obowiązkami i kosztami kancelarie - z tytułu konieczności zdawania egzaminów, prowadzenia rachunków powierniczych, kupowania polis OC dla swoich pracowników - będą odbijały sobie te koszty na klientach, jeszcze bardziej podwyższając i tak już wygórowane prowizje.

Dajnowicz uważa, że dość łatwo można byłoby nie tylko ucywilizować, ale wręcz zlikwidować zapotrzebowanie rynkowe na usługi kancelarii odszkodowawczych. - Rynek kancelarii tak by się nie rozwinął, gdyby zakłady ubezpieczeń w większym stopniu były zainteresowane dostarczeniem dobrego produktu i sprawną obsługą uprawnionych z umów ubezpieczenia.

Kancelarie: konkurencja załatwi wszystko

Pomysłami Rzecznika Finansowego nie są zachwycone największe kancelarie odszkodowawcze. Bartłomiej Krupa, prezes Polskiej Izby Doradców i Pośredników Odszkodowawczych twierdzi, że rynek sam się już uregulował. Jeśli doszłoby do prawnych działań nakładających na kancelarie dodatkowe obowiązki, powstałaby szara strefa. A więc zamiast kancelarii odszkodowawczych działałyby małe firmy prawnicze ukrywające się za plecami klienta. Ten, zamiast wystawiać oficjalne pełnomocnictwo kancelarii, oficjalnie występowałby sam. A prawnicy kancelarii podsuwaliby mu wszystkie pisma, wnioski procesowe i pisali stanowiska dla sądu, pod którymi podpisywałby się klient. Oczywiście pobieraliby za to - również nieoficjalnie - opłaty.

- Brak odpłatności dla kancelarii za pomoc w uzyskaniu niektórych rodzajów świadczeń jest już stosowany przez większość kancelarii. Jednak jeśli przedmiotem sporu jest tylko renta, to wprowadzenie takiego zakazu spowodowałoby, że żadna kancelaria odszkodowawcza nie wzięłaby takiej sprawy - mówi nam Krupa.

5 POWODÓW ODMOWY WYPŁATY ZADOŚĆUCZYNIEŃ

Najczęstsze przyczyny odmowy wypłaty świadczeń związane są z procesem leczenia ofiar wypadków. W swoich decyzjach zakłady ubezpieczeń powołują się na brak trwałych następstw zdarzenia w postaci uszczerbku na zdrowiu. Ubezpieczyciele opierają też odmowę wypłaty świadczeń na tym, iż poszkodowany odbył jedynie krótkotrwałe leczenie lub zgłosił się do lekarza zbyt późno. Jeżeli od wypadku do pierwszej wizyty u lekarza minie kilka dni, poszkodowany może mieć niemal pewność, że otrzyma decyzję odmowną. Zakład ubezpieczeń powoła się na brak adekwatnego związku przyczynowego pomiędzy zdarzeniem a szkodą.

Do innych powodów odmowy należą te związane z okolicznościami zdarzenia. Dotyczy to najczęściej wypadków samochodowych. W decyzjach często zwraca się uwagę na niewielką siłę zderzenia czy pochłanianie siły uderzenia przez konstrukcję pojazdu. Do takich wniosków likwidatorzy dochodzą na podstawie dokumentacji fotograficznej wykonanej na miejscu kolizji.

Kancelaria odszkodowawcza Votum przeprowadziła analizę 266 spraw przyjętych w 2015 r. Wszystkie dotyczyły osób poszkodowanych w wyniku kolizji drogowych. Statystyki spraw, w których zadośćuczynienie nie zostało wypłacone, wskazują, że najczęstszym powodem odmowy jest brak trwałego uszczerbku na zdrowiu (blisko 60 proc. przeanalizowanych spraw). Czasem zakłady ubezpieczeń motywują niewypłacenie zadośćuczynienia, łącząc dwa argumenty: niewielkie uszkodzenia pojazdu i brak uszczerbku na zdrowiu

Jacek Miłaszewski autor bloga "Przepraszam nie wystarczy"



Chcesz porozmawiać z autorem, poinformować go o czymś? Napisz: ekipasamcika@wyborcza.biz



Jak mądrze inwestować? Jak oszczędzać, by rzeczywiście zyskiwać? Jak nie dać się oszukać bankom i pośrednikom? Odpowiedzi szukaj w każdy czwartek, w nowym magazynie o codziennych finansach "Pieniądze Ekstra". W tym numerze:

Trzy miesiące bez pieniędzy. Bo komornik się pomylił

Nie daj przehandlować swego maila, czyli zgoda z pułapką

Komunijny drenaż kieszeni. Ile wydajemy na przyjęcie?

Jak uniknąć komunijnych długów?

Czy podpisać aneks do polisy?




Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.