Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Pan Zbigniew, właściciel firmy obuwniczej na południu Polski, jest klientem Play od sześciu lat. Do tej pory był zadowolony z jakości obsługi i z doradcy klienta, który przed laty skusił go do zmiany operatora. Pan Zbigniew, zanim podpisał umowę z Play, sprawdził na oficjalnej stronie internetowej tej firmy, czy dane doradcy na niej widnieją. Widniały. - Nie przyszło mi do głowy, że ta osoba może mnie oszukać - dodaje.

Kilka tygodni temu pan Zbigniew dostał do zapłaty podejrzanie wysoki rachunek. Choć i tak płaci niemało (opłaca 20 abonamentów firmowych), to tym razem dostał też do zapłaty fakturę za...12 kolejnych telefonów. - Nie wiedziałem, o co chodzi, nie podpisywałem żadnej nowej umowy, nie przedłużałem też starej. Poprosiłem o dokumenty i z nich dowiedziałem się, że ktoś sfałszował moje podpisy na rzekomo przedłużonych przeze mnie umowach - dodaje przedsiębiorca.

W sumie do zapłaty z tytułu fałszywych umów uzbierało się ponad 50 tys. zł. Mężczyzna poinformował o całej sprawie Play, poszedł też na policję, gdzie złożył zawiadomienie o przestępstwie. Ta wszczęła dochodzenie.

- Prowadzimy je w sprawie wyłudzenia dotacji do telefonów komórkowych oraz usług telekomunikacyjnych poprzez podrobienie podpisów - relacjonuje podinsp. Mariusz Ciarka z małopolskiej policji.

Operator windykuje

Mimo to firma Play konsekwentnie próbuje ściągnąć dług z pana Zbigniewa. Zapytaliśmy Play, dlaczego nęka klienta, który - jak wszystko wskazuje - został oszukany przez współpracownika tej firmy. - Jeżeli istnieje podejrzenie przestępstwa, przedsiębiorca powinien jak najszybciej zgłosić to policji. To automatycznie wstrzymuje nasz proces windykacyjny - dowiedzieliśmy się od Marcina Gruszki, rzecznika Play.

Jak to się stało, że w przypadku pana Zbigniewa ta procedura nie zadziałała? Na to pytanie nie udało nam się już uzyskać odpowiedzi od przedstawiciela Play. Tymczasem policja podejrzewa, że osób pokrzywdzonych przez doradcę pana Zbigniewa może być więcej. Podobne sprawy dotyczące innych nieuczciwych doradców klienci Play zgłaszali w Warszawie i Lublinie. Niestety, zdarzało się, że Play nie spieszył się z zatrzymaniem windykacji.

W przypadku jednego z klientów operatora, pana Przemysława z Warszawy, zapadł wyrok skazujący oszusta doradcę. I nawet wtedy przedsiębiorcę ścigała firma windykacyjna, której Play sprzedał dług. Uniknął dalszych kłopotów dzięki interwencji "Wyborczej". Z kolei biznesmen z Lublina sam walczył w sądzie o oczyszczenie się z zarzutów o niezapłacone faktury. Powołany przez sąd grafolog oczyścił go z zarzutów, stwierdzając, że jego podpisy pod umowami z Play zostały sfałszowane.

Dwa lata temu Play apelował do osób, które mogły zostać w ten sposób oszukane, by zaraz po złożeniu zawiadomienia w policji przekazywały operatorowi zaświadczenia o tym, że padły ofiarą nadużyć.

Adwokat pana Zbigniewa jest całą sytuacją oburzony. - Podpisy mojego klienta pod umowami zostały najprawdopodobniej sfałszowane. Play powinien sam zawiadomić prokuraturę, bo to pracownik zatrudniony przez nich mógł dokonać oszustwa. Nie robiąc tego, firma próbuje przerzucić odpowiedzialność na swojego wieloletniego klienta - mówi mec. Dariusz Gradzi.

Chcesz porozmawiać z autorem, poinformować go o czymś? Napisz: ekipasamcika@wyborcza.biz



Jak mądrze inwestować? Jak oszczędzać, by rzeczywiście zyskiwać? Jak nie dać się oszukać bankom i pośrednikom? Odpowiedzi szukaj w każdy czwartek, w nowym magazynie o codziennych finansach "Pieniądze Ekstra". W tym numerze:

Dog Inn - gdzie oddać psa na wakacje

Kogo w UE stać na dom i mieszkanie?

Nie opłacili polisy i stracili wszystko. Przez karencję

Polacy jak niemieccy emeryci? Inwestowanie dla Kowalskiego

Tańsze bankowanie z 500 zł na dziecko. Co oferują banki




Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.