Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
- Czy chce pani dokupić do wyjazdu dodatkowe ubezpieczenie? W pakiecie z wycieczką jest tylko podstawowe, na 10 tys. euro. Radziłabym wybrać pełniejszą wersję. To 90 zł od osoby - przekonuje pani z infolinii jednego z większych biur podróży, finalizując sprzedaż wycieczki.

- Dodatkowe ubezpieczenie? A po co? 10 tys. euro nie wystarczy? - słyszy w słuchawce i odpowiada: - Szanowna pani, 10 tys. euro nie wystarczyłoby do Bułgarii, a co dopiero na Karaiby.

Jak pokazuje najnowsze badanie Mondial Assistance na temat Polaków na wakacjach, w tym roku aż 70 proc., planując zagraniczny wyjazd, zamierzało wykupić dodatkowe ubezpieczenie turystyczne. Cztery lata temu zaledwie nieco połowa. - Polacy coraz częściej zdają sobie sprawę z zagrożeń wynikających z braku polisy za granicą, m.in. dlatego że media nagłaśniają niektóre przypadki, np. udar w Meksyku i koszty poniesione w związku z brakiem odpowiedniej ochrony. Klienci częściej pytają o wyższe sumy ubezpieczenia - mówi Andrzej Paduszyński z Compensy.

Coraz więcej turystów stara się więc dostosować ubezpieczenie do celu wyprawy. Mimo że biura podróży najczęściej ograniczają ochronę dołączaną do wycieczki do 10 tys. euro, to Polacy są bardziej świadomi ewentualnych zagrożeń i godzą się dopłacić kilkadziesiąt złotych, aby czuć się na wakacjach rzeczywiście bezpiecznie.

Karta EKUZ nie wystarczy

Jak dobrać sumę ubezpieczenia do destynacji wakacyjnej? Ekipa Samcika analizuje, co zrobić, by nie wrócić jako bankrut. Na początek rozwiejmy wątpliwości co do ochrony, jaką daje Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego, która uprawnia do bezpłatnego leczenia w całej Europie na podobnych zasadach, na jakich leczysz się kraju. W rzeczywistości karta ta nie zapewnia opieki w placówkach prywatnych, lecz jedynie w publicznych. Nie pokrywa też kosztów ewentualnego transportu do Polski. EKUZ gwarantuje dostęp tylko do świadczeń przysługujących obywatelom kraju, w którym przebywamy. Za niektóre usługi, które w Polsce otrzymamy w ramach NFZ, tam zapłacimy z własnej kieszeni. Finansową katastrofą może być sprowadzenie zwłok do kraju. Przykład? Mąż pani Iwony zmarł we Włoszech. Za transport ciała do Polski zażądano kilkudziesięciu tysięcy złotych. Inne haczyki? Zasady bezpłatnej opieki zdrowotnej w krajach, w których działa EKUZ, mogą być zupełnie inne niż w Polsce. Np. w Austrii w razie wypadku trzeba pokryć całkowite koszty ratownictwa górskiego. Z kolei we Francji najpierw trzeba zapłacić za opiekę zdrowotną, a dopiero potem ubiegać się o zwrot kosztów. Kosztów nie unikniemy też w Chorwacji, gdzie obowiązuje zasada współpłacenia za opiekę medyczną, z wyłączeniem np. dzieci, studentów studiów dziennych czy kobiet w ciąży.

Inne wydatki? W niektórych krajach nie jest refundowane leczenie stomatologiczne, a pobyt w szpitalu to dodatkowy koszt - od kilku do 100 zł za dzień. To nie koniec. Nie zapominajmy, że w wielu miejscowościach wypoczynkowych przyjmują tylko lekarze prywatni, a ich usług EKUZ raczej nie obejmuje.

To jak się ubezpieczyć?

Do wielu krajów bez dodatkowej polisy turystycznej lepiej nie ruszać. Na początek - zakres. Jak go dopasować do siebie i planowanej aktywności? Pamiętaj, że aby prywatne ubezpieczenie zapewniało pokrycie kosztów związanych z chorobami serca, krążenia, cukrzycą, alergią itp., na którą leczą się lub leczyli wyjeżdżający, należy koniecznie się upewnić, że ochrona obejmuje koszty leczenia związane z chorobami przewlekłymi.

Jeżeli z kolei uprawiamy wspinaczkę górską z wykorzystaniem sprzętu specjalistycznego i nie wykupiliśmy rozszerzenia ochrony o sporty ekstremalne lub wysokiego ryzyka, może się okazać, że po interwencji medycznej w górach zostaniemy obciążeni jej kosztami. Uwaga, sportem ekstremalnym dla towarzystw ubezpieczeniowych są nawet piesze wycieczki po górach.

10 tys. euro to nic

Zwiedzającym Europę powinien wystarczyć pakiet obejmujący 100-120 tys. zł sumy ubezpieczenia kosztów leczenia. Polisa na tygodniowy wyjazd do jednego z krajów Unii Europejskiej nie powinna kosztować więcej niż kilkadziesiąt złotych.

Po co ubezpieczać się na aż tyle? W Hiszpanii np. wezwanie karetki może kosztować ok. 480 euro. Sam transport osoby poszkodowanej do Polski z terytorium UE to koszt kilkudziesięciu tysięcy euro. Nie mniej kosztowna może się okazać wizyta w zagranicznym szpitalu, np. w Niemczech rachunek za trzydniowy pobyt i kilka podstawowych badań może wynieść ponad 700 euro.

Podróżujący poza UE powinni już wybrać sumę ubezpieczenia na poziomie 200-250 tys. zł. Jeśli celem są kraje Ameryki Północnej, w których koszty leczenia są najwyższe na świecie, suma ubezpieczenia powinna wynosić przynajmniej 400 tys. zł. Tak było w przypadku turysty w USA, który zasłabł podczas kąpieli w oceanie. Koszty ratowania życia przekroczyły 800 tys. zł, z czego większość to hospitalizacja poszkodowanego.

WYPADKI NA WAKACJACH - WEŹ TO POD UWAGĘ, KUPUJĄC POLISĘ

+ 30-letni turysta pojechał do Grecji. Wspinając się na skałki przy brzegu, spadł i doznał złamania kręgosłupa, urazu żeber i rdzenia kręgowego. Potrzebna była szybka pomoc. Hospitalizacja, transport medyczny w Grecji, a potem transport lotniczy do Polski to koszt w sumie 8 tys. euro, czyli ponad 30 tys. zł. Gdyby nie miał prywatnego ubezpieczenia, lecz jedynie Europejską Kartę Ubezpieczenia Zdrowotnego, za transport musiałby zapłacić z własnej kieszeni.

+ Małżeństwo z dwójką dzieci pojechało na wakacje do Tunezji. Na jednej z wycieczek kupili pamiątkę: rzeźbę imitującą faraona i zostawili ją na balkonie. Podczas zabawy dzieci strąciły rzeźbę na balkon piętro niżej, gdzie suszył się specjalistyczny sprzęt do nurkowania. Straty wyceniono na tysiąc euro. Za zniszczony sprzęt zapłacił ubezpieczyciel, bo rodzina wykupiła polisę od odpowiedzialności cywilnej. A takie ubezpieczenie obejmuje nieumyślne szkody spowodowane przez ubezpieczonych.

+ Podczas wakacyjnego pobytu w Egipcie mężczyzna miał udar i zmarł. Okazało się, że było to następstwo przewlekłej choroby serca. Mimo że wykupił polisę, rodzina nie dostała ani złotówki. Powód? Chcąc zaoszczędzić... 7,2 zł, wybrał ubezpieczenie bez rozszerzenia na choroby przewlekłe. A dokładniej: zataił tę informację przed ubezpieczycielem. Rodzina musiała sprowadzić ciało do kraju. W sumie poniesione przez nich koszty przekroczyły 100 tys. zł.

Chcesz porozmawiać z autorem, poinformować go o czymś? Napisz: ekipasamcika@wyborcza.biz



Jak mądrze inwestować? Jak oszczędzać, by rzeczywiście zyskiwać? Jak nie dać się oszukać bankom i pośrednikom? Odpowiedzi szukaj w każdy czwartek, w nowym magazynie o codziennych finansach "Pieniądze Ekstra". W tym numerze:

Wakacje z biurem czy bez?

Operator wprowadził w błąd? Można odstąpić od umowy

Biura "kuszą" klientów obiecując usługi, których nie spełnią

Assistance, czyli wakacje bez stresu




Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.