Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
W 2014 r. (według danych policji) zgłoszono zaginięcie prawie 1,5 tys. dzieci w wieku do 13 lat. W grupie 14-17 w tym samym czasie zaginęło ponad 6,6 tys. osób. Jak dodaje policja, większość zostaje odnaleziona w ciągu pierwszych 14 dni po zaginięciu. 95 proc. dzieci w ciągu pierwszych siedmiu dni trafia do swoich domów.

Każdy rodzic chciałby wiedzieć, gdzie aktualnie znajduje się jego dziecko. Z pomocą przychodzą technologie. Pozwalają one ustalić, że dziecko poszło na wagary do centrum handlowego, ale - od razu spójrzmy prawdzie w oczy - raczej nie powiedzą, że na przerwach młokos ucieka na dymka za szkołę.

Komórka zawsze przy dziecku

Według danych TNS w zeszłym roku 91 proc. osób w wieku 15-19 lat miało smartfona. Najprostszym więc rozwiązaniem dla rodzica jest śledzenie samego urządzenia - dziecko w większości przypadków powinno być w jego pobliżu.

Taką opcję oferują praktycznie wszystkie dostępne na rynku smartfony. Jest to usługa darmowa, możliwa do znalezienia w opcjach telefonu ("znajdź mojego iPhone'a", "Menedżer urządzeń" w Androidzie czy "Znajdź mój telefon" na urządzeniach z Windows Phone). Lokalizację dziecka możemy wyświetlić na domowym komputerze, wchodząc na odpowiednią stronę. Dokładność? Kilka, kilkanaście metrów w zależności od tego, czy dziecko ma włączone wi-fi, czy nie.

Minusy? Dziecko na pewno zauważy, że ktoś próbował sprawdzić, gdzie znajduje się jego telefon. Każde urządzenie w momencie, gdy jest namierzane, wyświetla na ekranie odpowiedni komunikat. Poza tym przed skorzystaniem z usługi konieczne jest jej skonfigurowanie. I największy problem - wystarczy zgubić, wyłączyć lub nie podłączyć telefonu do ładowarki, by pojawił się problem z namierzeniem telefonu.

Trochę więcej anonimowości rodzicom podglądającym swoje dzieci zapewniają specjalne, płatne aplikacje, np. "Gdzie jest dziecko". Abonament zależy od sieci, w jakiej dziecko ma telefon, oraz od tego, ile lokalizacji tygodniowo będziemy chcieli wykonać (najtańsze pakiety zapewniają ponad 100 lokalizacji w tygodniu). Zapłacimy 5-10 zł tygodniowo. Twórcy aplikacji szacują jej dokładność na mniej więcej 15 metrów.

Ale uwaga. Niektóre serwisy udające pomoc w lokalizacji to próby wyłudzenia danych. Internauta podaje na stronie swój numer telefonu, a potem wpisuje PIN, który dostanie SMS-em. Wpisywanie numeru nie służy uruchomieniu usługi lokalizowania telefonu, ale dopisaniu numeru do bazy danych firmy wysyłającej bardzo drogie SMS-y.

Breloczki alarmowe

Część producentów przygotowała specjalne breloczki dla dzieci z zamontowanym w środku modułem GPS. Urządzenie ma możliwość zadzwonienia do kilku wcześniej zdefiniowanych telefonów, a jeśli dziecko nie odbiera, połączenie odbierane jest automatycznie, co zamienia breloczek w urządzenie podsłuchowe. Poza tym urządzenie posiada tzw. przycisk alarmowy. Wystarczy, że dziecko go naciśnie, a automatycznie wyśle wiadomość alarmową do zaprogramowanych numerów wraz z lokalizacją urządzenia. Podobna wiadomość zostanie wysłana, gdy urządzenie się rozładuje, co dzieje się po czterech-pięciu dniach działania.

Koszt takiego urządzenia oscyluje w granicach kilkuset złotych. Do tego urządzenia trzeba dokupić dodatkową kartę SIM i ją opłacać.

Opaski, zegarki

Smartwatche, czyli zegarki, które poza pokazywaniem czasu potrafią łączyć się z internetem (dzięki czemu mają wiele dodatkowych funkcji), cieszą się wśród konsumentów coraz mniejszą popularnością (ich sprzedaż spadła o 32 proc. w porównaniu z okresem sprzed roku). Jednak nadal mogą służyć do zlokalizowania bliskiej osoby. Rodzicom zapewne spodoba się wygoda korzystania z urządzenia i to, że dziecku będzie go trudno zgubić.

Minusem takiego rozwiązania jest jednak cena. Zegarek z własną kartą SIM (który pozwoli również na kontakt z dzieckiem) to koszt od 100 zł do 1000 zł. Do tego, podobnie jak w przypadku breloka, dochodzi koszt dodatkowej karty SIM. Przy zakupie trzeba też się upewnić, że zegarek będzie działał niezależnie od telefonu. Większość tych urządzeń nie ma niezależnej karty SIM i do komunikacji ze światem potrzebuje telefonu.

Chcesz porozmawiać z autorem, poinformować go o czymś? Napisz: ekipasamcika@wyborcza.biz



Jak mądrze inwestować? Jak oszczędzać, by rzeczywiście zyskiwać? Jak nie dać się oszukać bankom i pośrednikom? Odpowiedzi szukaj w każdy czwartek, w nowym magazynie o codziennych finansach "Pieniądze Ekstra ". W tym numerze:

 Ile kosztuje kurs na prawo jazdy?

Konto dla studenta. Które wybrać? Na co uważać?

Lidl lepszy od konkurencji? Czego nie mówi Dorota Wellman

Bank popełnia błąd. I robi problemy z jego zgłoszeniem

Asystent na drodze prosto z banku. Za 7 złotych miesięcznie




Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.