Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Jesteś w trasie. Nagle zapala się żółta kontrolka sygnalizująca, że na rezerwie paliwowej przejedziesz może jeszcze 50 km. Co robisz? Zjeżdżasz na pierwszą lepszą stację czy szukasz konkretnej marki?

W takiej sytuacji blisko połowa mężczyzn rozglądać się będzie za ulubionym punktem. Tylko co trzecia kobieta deklaruje przywiązanie do marki. Panie, jeśli nie zatankowały w pobliżu domu (50 proc. kobiet wybiera właśnie takie stacje), to w sytuacji awaryjnej częściej zjadą na pierwszą napotkaną stację - wynika z badania przyzwyczajeń polskich kierowców. Ankiety przeprowadził we wrześniu IBRiS (na zlecenie Santander Consumer Banku) wśród 628 aktywnych kierowców.

Niezależnie od tego, czy jesteś typowym polskim kierowcą, czy odstajesz od średniej, zawsze możesz zmienić swoje przyzwyczajenia.

Dzisiaj w "Pieniądzach Ekstra" podpowiadamy, jak w łatwy sposób ściąć wydatki związane z użytkowaniem samochodu.

1. Nie tankuj na autostradzie

Na to, ile płacisz za paliwa na stacji benzynowej, składa się wiele elementów. Zwykle nie masz na nie wpływu. Chodzi np. o ceny ropy naftowej na światowych giełdach czy wysokość podatków nakładanych na branżę paliwową.

Różnice cen oferowanych przez stacje benzynowe mogą sięgać nawet 50 gr na każdym litrze. Wybierając drogą stację, po zatankowaniu 50 litrów możesz być w plecy nawet o ponad 20 zł. Najdrożej jest na autostradach i przy drogach ekspresowych oraz w sezonie wypoczynkowym w miejscowościach turystycznych.

Jeśli wybierasz się w dłuższą podróż, zatankuj do pełna jeszcze przed wjazdem na autostradę. Jeżeli kontrolka paliwa zaświeci się na autostradzie, a wkrótce będziesz z niej zjeżdżał, nie tankuj do pełna. Kup paliwo np. za 30-50 zł. Dotankujesz już poza autostradą.

Z badania przyzwyczajeń polskich kierowców wynika, że gdy paliwo się kończy, większość kobiet zjedzie do najbliższej stacji (bez względu na markę i cenę), większość mężczyzn poszuka ulubionej. Natomiast młodzi (25-34 lata) i dojrzali kierowcy (55-64 lata) będą szukać najtańszej. Przyznaje się do tego ponad połowa ankietowanych w tych grupach wiekowych.

2. Za paliwo płać kartą

Wiele stacji benzynowych oferuje stałym klientom zniżki w ramach programów lojalnościowych. Za każde zakupy dostajesz punkty, które później możesz zamienić np. na zniżki na paliwo.

Jeśli nie jesteś przywiązany do marki i tankujesz na różnych stacjach, możesz poszukać programu lojalnościowego i zniżek nie u dostawcy paliwa, ale... w banku.

Do kart debetowych lub kredytowych niektóre banki dołączają tzw. programy moneyback. Płacąc taką kartą w wybranych punktach, np. na stacjach benzynowych, na twoje konto może wrócić 3-5 proc. wartości zakupów.

Np. Santander Consumer Bank wydaje od niedawna kredytową TurboKARTĘ. Za zakupy na stacjach benzynowych zapłacone tą kartą zwraca 3 proc., a w pozostałych punktach handlowo-usługowych - 1 proc. By odzyskać 30 zł (maksymalny miesięczny zwrot), musiałbyś na stacji benzynowej zrobić zakupy za co najmniej 1 tys. zł.

Posiadacze Konta Jedynego w Toyota Banku mogą dostać nawet do 50 zł zwrotu miesięcznie za paliwowe wydatki (promocja do końca roku). Programy moneyback oferują też m.in. T-Mobile Usługi Bankowe, Bank Millennium i Eurobank.

3. Zakupy zrób przed podróżą

39 proc. ankietowanych kierowców przyznaje, że na stacjach kupuje ciepłe, a 35 proc. - zimne napoje. Co piąty kupuje części eksploatacyjne do samochodu, np. żarówki czy olej do silnika. Natomiast 6 proc. przyznaje, że na stacjach robi zakupy spożywcze. Co ciekawe, cztery razy częściej robią je mężczyźni (8 proc.) niż kobiety (2 proc.).

Zatrzymując się na stacji benzynowej, trudno odmówić sobie kawy czy słodkiej przekąski. Pamiętaj jednak, że przepaść między cenami na stacjach paliw w porównaniu ze zwykłymi sklepami spożywczymi może być ogromna. Jadąc w dłuższą trasę, oszczędniej będzie zrobić zakupy w osiedlowym sklepie, a prowiant na drogę (kanapki, kawa, herbata) przygotować w domu.

4. Polisę OC kup z wyprzedzeniem

Od początku roku ceny obowiązkowych polis OC podrożały o połowę. W przyszłym roku ubezpieczyciele zapowiadają kolejne podwyżki, nawet o 15-20 proc. To efekt wchodzących po 1 stycznia wytycznych Komisji Nadzoru Finansowego dotyczących szkód osobowych. Firmy będą musiały m.in. stosować bardziej skomplikowane procedury wypłacania zadośćuczynień za uszkodzenia ciała w wypadkach samochodowych.

Jak w obliczu podwyżek zaoszczędzić na polisie OC? Można ją wykupić już teraz, zanim wygaśnie poprzednia. Dzięki temu kupisz ubezpieczenie przed ewentualnymi, dość prawdopodobnymi podwyżkami.

Większe szanse na znalezienie tańszej polisy masz w firmie, która nie ma w Polsce siedziby, tylko oddział, bo oddziały nie podlegają tak dokładnej kontroli polskiego nadzoru finansowego. Ale ten medal ma dwie strony - w razie konfliktu z firmą ubezpieczeniową na tle likwidacji szkody może być trudniej użyć argumentu typu "bo zadzwonię do KNF i naskarżę".

Pamiętaj, że często dostaniesz rabat, płacąc za polisę kartą kredytową. Poza tym zamiast rozbijać płatność składki na dwie czy cztery raty, zapłać za rok z góry. Może ci to dać nawet 10-15 proc. oszczędności, bo za rozbijanie płatności na raty ubezpieczyciele doliczają opłaty.

5. Wykup auto assistance

Awaria, kolizja, wypadek - w czasie podróży wszystko może się zdarzyć. Kupując obowiązkową polisę OC, pomyśl o wykupieniu dodatkowego ubezpieczenia assistance. Jeśli w drodze samochód się rozkraczy, nie zostaniesz z problemem sam. Wyciągasz komórkę, dzwonisz pod specjalny numer infolinii. Po godzinie, dwóch podjedzie do ciebie laweta. Proste naprawy fachowcy wykonują na miejscu. Przy poważniejszych sprawach wciągną auto na lawetę i odholują, np. do najbliższego warsztatu.

Pomoc możesz wezwać, nie mając tego ubezpieczenia, ale wtedy słono za to zapłacisz. Kilometr holowania kosztuje 1,5-2 zł. Zwykle im dłuższa trasa, tym stawki są niższe. Jedna z firm z Krakowa bierze za holowanie auta na odległość co najmniej 300 km w jedną stronę stawkę 1,5 zł za kilometr. I to - jak na ceny holowania - już jest tanio. Ponadto firmy liczą też sobie pieniądze za dojazd do i od klienta. Za holowanie samochodu z Krakowa do Warszawy - 600 km w obie strony - możesz zapłacić blisko 1000 zł. Odpalenie samochodu, w którym rozładował się akumulator, to z kolei koszt rzędu 70-100 zł. Gdybyś wykupił assistance, zapłaciłby za to ubezpieczyciel.

Zwykle assistance możesz wykupić na rok z góry, ale niektóre firmy oferują pakiety na krócej, np. dwa tygodnie czy miesiąc.

Cena assistance zależy od wybranego pakietu, a więc zakresu ochrony (limit holowania, auto zastępcze, opcja dowozu paliwa). Najprostsze pakiety możesz mieć już za 50 zł, a nawet w cenie pakietu OC/AC. Ceny rozszerzonych pakietów, które dają ochronę w Polsce i za granicą, zaczynają się od 200 zł, a kończą nawet na 600 zł.

6. Prowadź ekonomicznie

Nawet 20 proc. wydatków zaoszczędzisz, jeżdżąc ekonomicznie. I to bez zmniejszania liczby przejeżdżanych kilometrów - przekonują eksperci Santander Consumer Banku. Jeżeli miesięcznie tankujesz za 300 zł i będziesz "spożywał" tę benzynę ekonomicznie, w kieszeni zostanie ci 60 zł, czyli rocznie ponad 700 zł!

Jak jeździć oszczędnie? Bądź dynamiczny. Zdecydowanie przyspieszaj, aby jak najszybciej osiągnąć żądaną prędkość przelotową. Unikaj jazdy na niskich biegach, utrzymuj określoną prędkość.

Pamiętaj, że średniej klasy samochód z silnikiem benzynowym może spalać nawet o 4 litry paliwa na 100 km więcej przy prędkości 150 km/godz. niż przy 120 km/godz. Biorąc pod uwagę limity prędkości na polskich drogach podwójnie więc opłaca się jeździć bez szaleństw. Można zaoszczędzić i na mandatach, i na paliwie.

Oszczędności da ci też wcześniejsze zaplanowanie trasy. Dzięki aplikacjom internetowym ominiesz korki i wyznaczysz optymalną drogę.

7. Zamontuj instalację gazową

Jak podaje firma analityczna Reflex, średnia cena litra najpopularniejszej "95" wynosi aktualnie ok. 4,6 zł. Za litr gazu LPG zapłacisz dzisiaj niecałe 2 zł. Może więc warto pomyśleć o instalacji gazowej w samochodzie.

Ponad połowę zaoszczędzisz na paliwie, choć musisz wziąć jeszcze pod uwagę koszt instalacji. W zależności od samochodu i zastosowanej technologii może cię to kosztować od 2 do nawet 10 tys. zł. Rzecz więc opłaca się pod warunkiem, że wykręcasz samochodem dość dużo kilometrów.

8. Koła zmieniaj sam

Sezonowa wymiana opon to koszt rzędu 60-100 zł. Za dwie wymiany w roku możesz więc zapłacić nawet 200 zł. Do tego może dojść kilkadziesiąt złotych kosztów przechowywania opon, o ile nie masz zamykanego na klucz garażu, jakiegoś schowka albo dużej piwnicy.

Zamiast dwóch kompletów opon (letnich i zimowych) rozważ kupno dwóch kompletów kół (opon i felg) i zmieniaj koła sam. Wyjdzie taniej, no i nie będziesz musiał stać w kolejce do wulkanizatora, gdy nagle sypnie śniegiem.

Jeśli nie czujesz się na siłach, by samemu zmienić koła, skorzystaj z usług wulkanizatora. I tak zaoszczędzisz, bo wymiana kół jest z reguły o połowę tańsza od wymiany opon.

9. Części szukaj w internecie

Nie ma sensu korzystać z usług autoryzowanych serwisów, gdy samochód jest już po okresie gwarancyjnym. W takich punktach usługi są po prostu droższe. Zwykle ceny są dwukrotnie wyższe niż u przysłowiowego pana Janka z warsztatu osiedlowego. Dlatego warto znaleźć jednego sprawdzonego mechanika, który będzie znał historię twojego pojazdu i potrafił fachowo go naprawić.

Kupując części do samochodu, ważne jest to, żeby były one odpowiedniej jakości. Za jakość trzeba jednak zapłacić, a sklepy narzucają dodatkową marżę. Dlatego - podobnie jak w przypadku wielu innych produktów - warto poszukać ich w internecie. Tam zazwyczaj są o co najmniej kilka procent tańsze. Ale - jak zawsze przy zakupach internetowych - sprawdzaj też ceny wysyłki towaru, bo w niektórych sklepach bywają one na tyle wysokie, że pożerają całą oszczędność na kosztach samych części.

10. Przesiądź się na rower

Pomyśl jednak, czy zawsze i wszędzie musisz jeździć samochodem. Może w podróż do innego miasta warto się wybrać pociągiem. Stojąc w korku, nie tylko przepłacasz, bo bilet na autobus czy tramwaj wyjdzie taniej niż koszt spalonego w tym czasie paliwa. Tracisz też czas i nerwy. Używając auta nawet wtedy, gdy nie jest to najbardziej ekonomiczny środek transportu, weź pod uwagę koszty amortyzacji, czyli zużycia auta. Im więcej kilometrów wykręcisz samochodem bez sensu, tym szybciej czeka cię wymiana części, a i wartość rynkowa samochodu - jeśli będziesz chciał go sprzedać - będzie coraz niższa wraz z coraz wyższym stanem licznika.

Wiosną i latem zostaw samochód na parkingu i przesiądź się na rower. Zyska nie tylko twój portfel, ale też zdrowie.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.