Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Otwieram drzwi. Na wycieraczce od 7 rano czeka na mnie wielki karton. W środku pięć szczelnie zamkniętych plastikowych tacek, a na nich całe moje dzienne pożywienie. Testuję popularny teraz catering dietetyczny. - Niedługo nie będę miała z kim chodzić na lunch - żali się Marta pracująca w jednej z warszawskich korporacji. - Wszyscy moi znajomi z firmy jedzą "pudełka" - mówi.

Do sylwestra pozostało tylko kilka tygodni. Ostatni dzwonek, by zacząć zrzucać zbędne kilogramy. Dlatego firmy cateringowe przeżywają teraz prawdziwe oblężenie.

Dieta pudełkowa - bez zakupów i gotowania

Na czym to polega? Zgłaszamy się do firmy, tam dietetyk lub odpowiednio przeszkolony pracownik zbiera od nas podstawowe informacje (waga, wzrost, cel diety), następnie dobiera dietę - pełnowartościową (gdy zależy nam tylko na zdrowym odżywianiu), redukcyjną (gdy chcemy schudnąć), specjalną (np. bezglutenową) lub leczniczą (gdy mamy jakieś schorzenia). Potem już tylko wystarczy zapłacić i czekać na dostawy.

Każdego ranka kurier przywozi pod wskazany adres paczkę z posiłkami na cały dzień. Są też oferty skierowane do pracowników biur, gdzie można wybrać opcję trzech posiłków dziennie. Rola klienta sprowadza się do podgrzania i konsumpcji "pudełek". Z założenia nie powinno się jeść nic więcej poza tym, co dostaje się w paczce.

- Mamy więcej pieniędzy, ale niestety, o wiele mniej czasu. Więc coraz chętniej szukamy sposobów, aby ułatwić sobie życie i takim sposobem jest na pewno dieta pudełkowa - tłumaczy popularność cateringu Łukasz Sot, współzałożyciel Cateromarket.pl, pierwszej w Polsce porównywarki cateringów dietetycznych. - Ten biznes jest naprawdę dochodowy. Marże oscylują na średnim poziomie 25-30 proc. Trudno się więc dziwić, że powstaje coraz więcej firm. Najwięksi gracze w Polsce dochodzą w szczytowych momentach do 2500-3000 pudełek dziennie - dodaje.

Ile kosztuje catering dietetyczny?

Cena dziennego zestawu waha się od 50 do 76 zł i zależy od firmy, długości abonamentu i kaloryczności diety. Im więcej kalorii, tym droższe "pudełka". Za miesięczny zestaw zapłacimy 1-1,5 tys. zł.

- Na cenę zestawu składa się, oprócz produktów spożywczych, wynagrodzenie pracownika, który sporządza listę zakupów, tego, który przygotowuje zestawy, oraz dostawcy, a także koszt opakowań, prądu i gazu - tłumaczy Katarzyna Milczarkiewicz, właścicielka firmy Przełom w Odżywianiu. - Przygotowanie pudełek to czasochłonny proces, bo wszystko musi być odważone i ładnie podane. Wbrew pozorom marże w cateringu nie są tak wysokie jak w gastronomii - opowiada Milczarkiewicz.

Melchior Karpiński, prezes firmy cateringowej LightBox, zauważa natomiast, że często tylko nam się wydaje, że za catering zapłacimy dużo więcej niż za samodzielne odżywianie.

- Jeśli policzymy, ile wydajemy na zakupy, ile czasu poświęcamy na przygotowanie jedzenia, i weźmiemy pod uwagę, ile żywności się u nas marnuje, to okaże się, że catering wcale nie jest taki drogi - mówi. - Często ludzie, idąc na lunch i kupując kawę z ciastkiem, wydają ok. 25 zł, a za niewiele więcej można zamówić pięć pełnowartościowych posiłków - dodaje.

Jak mówi Łukasz Sot, najdroższe są diety dla osób z problemami zdrowotnymi.

- Wysoki koszt diety wynika z trudności przygotowania - zazwyczaj takie diety wiążą się z dużą liczbą wykluczeń produktów i alergenów, przez co są bardzo czasochłonne w przygotowaniu. Firmy muszą też do takich diet używać najwyższej jakości składników - zaznacza.

Przykładem może być chociażby dieta bezglutenowa. - Aby przygotowywać posiłki wchodzące w skład takiej diety, potrzebne jest osobne pomieszczenie, inne naczynia i ubrania, by wykluczyć możliwość dostania się do diety glutenu - przyznaje Karpiński.

W niektórych przypadkach klienci mogą liczyć na zniżki. - Firmy chętnie udzielają rabatów dla stałych klientów. Kolejnym częstym rabatem jest rabat za zamówienie co najmniej dwóch posiłków pod ten sam adres - wyjaśnia Sot.

Pułapki diety pudełkowej

Asia, prawniczka, źle wspomina swoją przygodę z cateringiem. - Zamówiłam na próbę tygodniowy catering. Niestety, zatrułam się kolacją z jednego dnia. Nie jadłam absolutnie nic innego, więc to na pewno catering był przyczyną moich dolegliwości - opowiada.

Wybierając catering, nie myślmy tylko o pieniądzach, ale sprawdźmy, za jakiej jakości jedzenie płacimy firmie, która nam je dostarcza.

- Bardzo rzadko niska cena idzie w parze z jakością i niestety, wiele cateringów oferuje produkty wątpliwej jakości. Jeśli widzę niską cenę za dzień, to zastanowiłabym się, co jest w tym pudełku. Mogą to być na przykład produkty z dyskontów - przestrzega Katarzyna Milczarkiewicz z firmy Przełom w Odżywianiu.

- Nie da się obniżyć ceny bez uszczerbku na jakości - wyjaśnia Karpiński. - Dobrego jedzenia po prostu nie da się kupić taniej - dodaje.

Co oznacza dobra jakość jedzenia?

- Można kupić jajko za 30 gr albo jajko od kury z wolnego wybiegu za 1,50 zł. Można smażyć na najtańszej margarynie albo na oleju kokosowym lub ekologicznym smalcu. Wysoka cena cateringu nie oznacza zatem, że ktoś nas oszukuje. Mocno wzbraniam się przed ocenianiem cateringów tylko na podstawie ceny - zauważa Sot.

Właściciele porównywarki Cateromarket.pl incognito zamawiają zestawy cateringowe, a następnie wystawiają im ocenę. Podobnie robią także właściciele firm, by przekonać się, jaką jakością może się pochwalić ich konkurencja. Wrażenia? Czasami niemiłe.

- Zdarzyło się, że dostawałam w pudełku biały chleb tostowy, a to jest trucizna, sama chemia - opowiada Milczarkiewicz. - Wielokrotnie spotykam się z bardzo małą ilością jedzenia. Menu powinno być tak skomponowane, żeby klient nie głodował, ale to oznacza większe koszty - wyjaśnia.

Podobne doświadczenia ma Karpiński. - Chodzi o to, żeby dostarczyć klientom przemyślany, pełnowartościowy posiłek, a nie garść płatków kukurydzianych i kartonik z mlekiem. Przecież każdy może iść do sklepu i sobie kupić taki zestaw - opowiada.

Na czym jeszcze, poza jedzeniem, próbują oszczędzić firmy? Na przykład na opakowaniach.

- Tacka, na której podany jest posiłek, powinna mieć atest do kontaktu z żywnością. Czasami widać, że jedzenie znajduje się w opakowaniu cukierniczym, takim, w jakie np. pakowane jest ciasto w zwykłym sklepie - podkreśla Karpiński.

Najpierw przetestuj catering dietetyczny

Dlatego wybierając firmę cateringową, najlepiej zamówić sobie zestaw testowy i zwrócić uwagę na ilość i jakość jedzenia, a nawet na opakowanie. Do tych czynników Milczarkiewicz z Przełomu w Odżywianiu dodaje jeszcze świeżość.

- Zdarzało mi się, że jedzenie w paczce od konkurencyjnej firmy było jeszcze zamrożone...Wiele firm w piątek dostarcza jedzenie na cały weekend. Ja polecam wybieranie opcji dostawy siedem dni w tygodniu, bo wtedy wiadomo, że produkty są świeże - mówi Milczarkiewicz.

Melchior Karpiński z LightBoxu z kolei podkreśla, by zwracać uwagę na menu. - U większości firm kupowanie diety to jak kupowanie kota w worku. Na stronie firmy podane jest tylko przykładowe menu na 1-2 dni. Klient tak naprawdę nie wie, jaką potrawę dostanie, dopóki jedzenie do niego nie dotrze - zaznacza.

Lepiej więc sprawdzać, czy firma podaje na stronie rzeczywisty jadłospis z co najmniej tygodniowym wyprzedzeniem. Wtedy mamy bowiem szansę dokonania zmian w menu, jeśli czegoś nie lubimy.

Karpiński ma wątpliwości co do franczyzy w cateringu dietetycznym. - Jeśli firma ma kilka oddziałów w Polsce, to właścicielowi trudno jest kontrolować jakość tego, co jest wkładane do tacek. Może być więc tak, że te same dania tej samej firmy, ale w różnych miastach będą się od siebie różnić. Na przykład ktoś w Szczecinie dostanie makaron z dużą ilością kurczaka, a w Lublinie makaron z jednym kawałkiem mięsa - opowiada.

Z drugiej strony, jeśli jedzenie rozwożone jest z jednego miejsca w Polsce, czas przejazdu może wpłynąć na świeżość jedzenia.

- Warto sobie pooglądać na Facebooku zdjęcia posiłków danych firm. Ale muszą to być zdjęcia realne, a nie pochodzące np. z sesji zdjęciowych. Widać wtedy też ilości i można porównać różne cateringi - radzi Milczarkiewicz.

Wiele cateringów dietetycznych działa lokalnie i jest opartych na zapleczu gastronomicznym różnych restauracji.

Kto korzysta z cateringu?

Wbrew pozorom nie tylko ci, którzy walczą z nadprogramowymi kilogramami, korzystają z diet pudełkowych. - Odchudzający się klienci to około 60 proc. całości - wyznaje Karpiński.

Reszta chce się po prostu zdrowo odżywiać.

- Ja mam niedowagę, więc nie zależało mi na odchudzaniu. Chciałam po prostu zaoszczędzić czas - przyznaje Asia, która zatruła się cateringiem.

Łukasz Sot za największą zaletę diety pudełkowej uznaje jednak poprawę nawyków żywieniowych. - Spożywanie pięciu zbilansowanych posiłków każdego dnia to ukłon w stronę naszego organizmu, który na pewno odwdzięczy się lepszą kondycją psychiczną i fizyczną - stwierdza.

Zajęci pracownicy korporacji to niejedyni klienci firm cateringowych.

- Często zwracają się do nas mamy, które mają problem z utrzymaniem diety u swoich dzieci. Staramy się więc walczyć z otyłością u dzieci i młodzieży powyżej 14. roku życia - tłumaczy Milczarkiewicz.

Komu dieta pudełkowa się nie spodoba?

Nie dla wszystkich catering dietetyczny będzie dobrym rozwiązaniem. - Alergicy powinni pamiętać o swoich alergiach i zaznaczać, na co są uczuleni - mówi Anna Kalarus, dietetyczka z centrum Dietical we Wrocławiu. Wtóruje jej Melchior Karpiński, szef LightBoxu. - Osoby, które mają alergie lub nietolerancje pokarmowe, powinny uważać przy wyborze diety. Ważne, by mieć pewność, że w diecie nie znajduje się nawet niewielka ilość tego, na co jest się uczulonym - kwituje.

Przeciwnikom mikrofalówek także catering może nie przypaść do gustu. - Niektórzy skarżą się na to, że posiłki nie są prosto z garnka, tylko że samemu trzeba je odgrzewać w kuchence mikrofalowej lub piekarniku. W tym restauracje mają nad cateringiem przewagę. Z drugiej strony, jeśli sami w domu robimy jedzenie do pracy, to też je pakujemy w pudełka i musimy je w pracy odgrzać - zauważa Sot.

Catering traci też sens, gdy podjadamy. - Mamy klientów, którzy oszukują, jedząc nadprogramowo. To wyrzucanie pieniędzy w błoto - twierdzi Milczarkiewicz. I dodaje: - Należy mieć świadomość, że to kuchnia uniwersalna, a nie indywidualna. Dlatego może się zdarzyć, że potrawę trzeba będzie doprawić. Każdy ma inny smak, nie jesteśmy w stanie dogodzić każdemu - mówi.

Antoni korzysta z usług cateringowych od roku, a za ich największą wadę podaje "nierówność" posiłków. - Niektóre dania są bardzo dobre, inne, delikatnie mówiąc, bardzo słabe. I nie uważam, żeby to była tylko kwestia mojego gustu - opowiada Antoni.

- Catering nigdy nie będzie w 100 proc. dostosowany do nas. Stosując go, będzie trzeba się trochę nagiąć, czy to do godzin posiłków, czy do potraw - danego dnia mamy na coś ochotę, a dostajemy coś innego - zauważa Kalarus. Według Sota ta różnorodność ma jednak swoje zalety.

- Bardzo często dostajemy produkty, których sami nigdy byśmy nie zastosowali w swojej kuchni, jak na przykład bataty, topinambur czy nasiona chia. Spotkałem się nawet ze stwierdzeniem, że catering pudełkowy to trochę jak Mikołaj dla dorosłych. Codziennie rano otwierasz z podekscytowaniem paczkę i patrzysz, co nowego dzisiaj zjesz - żartuje.

Abonament diety pudełkowej

Przeciętny klient firmy cateringowej je "pudełka" od trzech do sześciu miesięcy. Tylko co potem?

Łukasz Sot z Cateromarket.pl otwarcie przyznaje, że catering może być jak narkotyk. - Po dwóch latach korzystania z pudełek nie wyobrażam sobie powrotu do samodzielnego gotowania. Najgorsze jest to, że sam potrafię i lubię gotować. Jednak wygoda rozleniwia - przyznaje.

Jak mówi dietetyczka Anna Kalarus, nie jesteśmy w stanie cały czas odżywiać się tylko "pudełkami".

- W pewnym momencie pudełkowe jedzenie staje się monotonne - wyjaśnia Kalarus. - Poza tym catering dietetyczny przynosi wiele korzyści, ale nie rozwiązuje zasadniczego problemu, jakim jest umiejętność samodzielnego przygotowania posiłków - tłumaczy.

Aby zapobiec przybieraniu na wadze przez klientów, którzy przestali się odżywiać jedzeniem pudełkowym, niektóre firmy umożliwiają klientom konsultację z dietetykiem nawet po zakończeniu abonamentu. - My wypuszczamy klienta z informacją, jak powinien wyglądać talerz i czego najlepiej unikać. Nie wolno zapominać o obsłudze posprzedażowej - zaznacza Milczarkiewicz.

Kalarus podkreśla: - Jeśli dieta nie będzie poparta mocnymi nawykami żywieniowymi, nie utrzymamy jej efektów. Chodzi o to, by nauczyć się samodzielnie planować i przygotowywać zdrowe jedzenie.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.