Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Choć wielokrotnie ogłaszano już rychłą śmierć programów typu money-back, to jednak na niektórych kontach jeszcze funkcjonują. Najczęściej zniżki przyznaje się tylko nowym klientom i tylko przez ograniczony czas, ale... one wciąż są. Coraz częściej są to zwroty dotyczące tylko poszczególnych kategorii, a nie za wszystkie transakcje. Przykładowo: są banki, które zwracają kasę tylko za paliwo kupowane na stacjach. Są takie, które oddają niewielki procent wydatków na sport i wyuzdaną rozrywkę. Zdarzają się banki płacące za zakupy spożywcze oraz takie, w których money-back przysługuje za zakup leków.

Takie ograniczenie refundacji może oznaczać nieczytelność całego przedsięwzięcia. Sęk w tym, że oddzielanie transakcji, za które przysługuje money-back, od tych, za które nie przysługuje, odbywa się na poziomie tzw. kodów MCC. Każdy terminal płatniczy jest wyposażony w kod MCC w zależności od tego, w jakiej branży działa dany punkt handlowy. A bank, rozliczając zakupy klienta opłacane kartą, w zależności od kodu MCC, zalicza je do grupy premiowanych bądź też nie.

Sklepy działają wielobranżowo

Ale coraz więcej sklepów działa wielobranżowo, co może powodować u klientów niepewność: czy dany zakup zostanie doliczony do premiowej puli, czy też nie? Tak jest np. z aptekami i drogeriami, które ostatnio niebezpiecznie zaczęły się przenikać. W drogeriach coraz częściej możemy kupić leki bez recepty, zaś w aptekach - kosmetyki o charakterze leczniczym.

Napisała do mnie pani Wanda, czytelniczka emerytka, która skusiła się na szeroko reklamowane w telewizji konto dla emerytów w Banku BPH. Najważniejszym benefitem są właśnie zniżki na leki. Można zaoszczędzić 5 proc. wydatków opłaconych kartą, do 30 zł miesięcznie. "Wraz z mężem jesteśmy schorowanymi emerytami. Na leki wydajemy nie mniej niż 700 zł miesięcznie, a czasem znacznie więcej. Zauważyłam, że bank nie liczy zwrotu od niektórych zapłaconych kartą kwot w aptekach. Nie została mi nawet uznana płatność kartą za leki na receptę w aptece w szpitalu przy ul. Czerniakowskiej w Warszawie. To dla nas zupełnie niezrozumiałe".

Pani Wanda to jedna z tych bardzo uważnych klientek, dla których 30 zł miesięcznie więcej w kieszeni to ważna sprawa. Zawsze sprawdzała przed zakupem leków, czy dana apteka widnieje w krajowym rejestrze aptek, czy posiada zezwolenia na sprzedaż leków na receptę, czy wystawia klientom faktury. I oczekiwała, że za każdy zakup leków będzie jej zwracane 5 proc.

Kiedy apteka może być drogerią?

Pani Wanda napisała do banku reklamację, ale w odpowiedzi bank oświadczył jej, że "akceptuje jedynie transakcje dokonane w aptece z kodem MCC 5912", a pani Wanda dokonywała części płatności w punktach z kodem MCC 5499 (tym kryptonimem oznaczone są przez organizacje płatnicze "sklepy spożywcze, sklepy pierwszej potrzeby, sklepy specjalne") i 5977 ("sklepy kosmetyczne, drogerie"). Jeśli więc pani Wanda kupowała leki w szpitalnej aptece, to mogła to być nie apteka, tylko "sklep pierwszej potrzeby", a jeśli w jakiejś aptece typu SuperPharm - to byłaby to "drogeria".

Zastrzeżenie dotyczące wyłączenia aptek niemających kodu MCC 5912 jest w regulaminie. Ale sprzedawca w banku o tym nie wspomniał. Pani Wanda pyta mnie, w jaki sposób ma sprawdzić, którym kodem MCC posługują się okoliczne apteki. Kiedyś kod znajdował się na każdym potwierdzeniu transakcji kartowej, które dostawał klient. Teraz jednak już go tam nie ma. Niektóre banki pokazują go dopiero w historii transakcji, w szczegółach konkretnej płatności.

Kiepsko. Mamy więc sytuację, w której banki obiecują nam zwrot części pieniędzy za transakcje w określonych kategoriach sklepów, ale klient nie ma szans skutecznie korzystać z tych możliwości. Pani Wanda ma do Banku BPH (dziś już w zasadzie do Alior Banku, który przejął klientów BPH) pretensje, że nie uprzedzał o takich problemach, a więc - można powiedzieć - wprowadził klientów w błąd. W ulotce (a i chyba w reklamach) rzeczywiście nie ma mowy o konieczności spełniania dodatkowych warunków (czyli o tym, że leki trzeba kupować w aptekach "obdarzonych" określonym kodem MCC).

Pani Wanda odgraża się bankowi - który po złożeniu reklamacji jednorazowo uznał niektóre z jej transakcji za "apteczne" - że nadal będzie oczekiwała naliczania nagród od tych transakcji. I tak przez najbliższe półtora roku (aż do zakończenia dwuletniego okresu promocji).

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.