Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Moda na jakiś konkretny produkt i odpowiadająca na nią podaż z nielegalnych źródeł, mogą być przyczyną bólu głowy osób, które kupiły oryginalną rzecz. - Ja już nie chcę żadnych torebek Michaela Korsa - opowiada "Wyborczej" czytelniczka Joanna. - Wyprzedałam te, co miałam, a teraz już nie kupuję. Mimo że są naprawdę ładne i świetnej jakości, to jest to już passé. Tak orzekłyśmy z koleżankami. No bo po co wydawać tysiąc złotych na torebkę, jeśli wszyscy przywożą z Turcji podróbki z milionem napisów "MK"? - żali się.

Kupić w sieci tanią torebkę z logotypem luksusowej marki jest dziecinnie łatwo. Serwisy sprzedażowe od lat walczą wprawdzie z handlarzami podróbek, informując, że użytkownicy nie mogą sprzedawać przedmiotów nieoryginalnych. Mimo to, szukając towarów niektórych marek, znajdziemy tylko podróbki. Tysiące ofert okazyjnie tanich torebek, perfum, ubrań...

Najczęściej są w podobnych wzorach i kolorach jak oryginały, choć czasem podróbka nie ma swojego odpowiednika w oryginalnej kolekcji projektanta. A czym się różnią? Materiałem, z którego zostały wykonane (zamiast skóry - skóra ekologiczna), starannością uszycia i wytrzymałością. No i oczywiście ceną.

Pseudoluksusowe torebki na Allegro

Przykład? Nasza czytelniczka, pani Basia, szukała na Allegro torebki znanej firmy Moschino. Im dłużej przeglądała oferty, tym bardziej rosła jej irytacja. Sprzedawcy wystawiali na aukcjach torebki używane, ale nawet to nie tłumaczyło ich niskich cen. Oryginalne torebki Moschino kosztują ponad tysiąc złotych, ale na Allegro można je było znaleźć w cenach 100-300 zł. Jedna z aukcji, które znalazła, była nazwana "TOREBKA WOREK MOSCHINO NAJTANIEJ!".

- Postanowiłam zapytać, czy to na pewno oryginalna torebka. Napisał wprost, że to "dobrze zrobiona replika", po czym pouczył mnie, że przecież "oryginalne torebki są ze skóry i kosztują parę tysięcy" - opowiada pani Basia. Nie poprzestała i odpisała, że to nie fair wobec kupujących. Odpowiedź sprzedającego? "O tym, że to replika, sugeruje opis tworzywa".

- Mało kto się zorientuje po informacji o tworzywie skóropodobnym, że to podróbka. Dla mnie to jawne oszustwo - denerwuje się nasza czytelniczka. - Na Allegro nie mogłam znaleźć żadnej oryginalnej torebki z tego modelu, a szkoda, bo marka nie ma przecież sklepu w Polsce.

Okazało się, że niemal wszystkie oferty sprzedaży torebek Moschino na Allegro to podróbki, choć nigdzie w opisach aukcji nie ma o tym mowy. Od oryginałów różniły się jakimś szczegółem albo zgadzało się logo firmy, ale nie istniał taki produkt w oryginale.

Podobnie jest z zakupem kosmetyków. "Kupiłam trzy razy na Allegro kremy Biotherm, z tego dwa razy przysłali mi podróbę. Szukam kogoś, kto ma dojście do oryginalnych kosmetyków (Biotherm, Dior, Lancome itp.) po cenach hurtowych" - skarży się czytelniczka na jednym z modowych forów. "Zamówiłam końcówkę do szczoteczki Clarisonic za 25 zł, przyszła taka żółta, w dziwnym opakowaniu, wyglądała, jakby za chwilę miała się rozpaść" - zwierza się inna forumowiczka. Takich wpisów jest mnóstwo.

Allegro: Walczymy z tym procederem

- Temat ten jest dla nas istotny. Od lat prowadzimy działania chroniące użytkowników i marki. Przede wszystkim w regulaminie, którego przestrzeganie jest warunkiem korzystania z serwisu, zabronione jest oferowanie podróbek - mówi "Wyborczej" Bogna Niklasiewicz, dyrektor działu zaufanie i bezpieczeństwo.

Sprzedawcy podróbek są stale tropieni przez działający w Allegro zespół zajmujący się naruszeniami praw do znaków towarowych, do marki czy patentów. Z zespołem tym współpracuje ponad 100 firm - to m.in. Adidas, Adobe, Bershka, Ford, Gatta, Massimo Dutti czy Disney. Ale firma - jak podkreśla Niklasiewicz - nie ma kompetencji, by oceniać, czy coś jest oryginałem czy podróbką. I dodaje, że kluczowa jest współpraca z właścicielami oryginalnych marek. - Nie jesteśmy w tym odosobnieni, podobnie postępują inni gracze na rynku e-commerce - powszechne jest podpisywanie porozumień, dzięki którym platformy handlowe i właściciele praw wspólnie angażują się w działania.

Jak odsiewać w internecie uczciwych sprzedawców od oszustów?

Dokładnie analizując to, co napisali sprzedawcy w odpowiedzi na pytanie, czy kosmetyki są oryginalne. Często nie odpisują w ogóle (bo nie wiedzą, jak odpowiedzieć, żeby nie skłamać) albo piszą, że towar jest "oryginalnie zapakowany". Nie znaczy to nic.

Pewniej też kupować kosmetyki z niższej półki, których nie opłaca się podrabiać, np. L'Oréal albo Max Factor. Droższe lepiej kupować w sprawdzonych perfumeriach.

W każdym przypadku trzeba jednak wykonać kilka obowiązkowych kroków, aby sprawdzić przedsiębiorcę. Najpierw najlepiej sprawdzić opinie na forach, żeby zobaczyć, czy firma jest rzetelna. Warto też zweryfikować, od jak dawna firma funkcjonuje na rynku. A pierwsze zakupy zrobić na niską kwotę, aby zminimalizować ryzyko straty.

A jeśli mimo to natniemy się na podróbkę? Wtedy klient może zażądać wymiany produktu na oryginalny lub wycofać się z umowy i domagać się zwrotu pieniędzy.

Inna sprawa, że bardzo łatwo dajemy się nabierać na podróbki. Wystarczy sam kolor i podobny napis i skuteczne, warte miliony oszustwo gotowe.

Kary i procesy za handel podróbkami

Mimo że serwisom sprzedażowym trudno walczyć ze sprzedawcami podróbek, sądy na świecie bywają bezwzględne.

W 2008 r. francuski sąd uznał, że eBay ponosi odpowiedzialność za handel podróbkami m.in. luksusowymi skórzanymi torebkami Louis Vuitton. Ocenił, że dziewięć na dziesięć produktów na aukcjach to podróbki i że eBay nieskutecznie walczy ze sprzedawcami fałszywek. Mimo że eBay bronił się, że jego pracownicy nie są w stanie monitorować milionów towarów i usuwają takie aukcje, kiedy je znajdą, to i tak sąd nakazał mu zapłacić 40 mln euro.

To drugi taki wyrok, bo w czerwcu 2008 r. sąd nakazał eBayowi zapłatę 20 tys. euro odszkodowania za wystawienie na aukcji dwóch podrobionych torebek firmy Hermes.

W Polsce handel zaczął kwitnąć także na Facebooku, w grupach poświęconych pozbywaniu się zbędnych rzeczy ze swoich szaf. Administratorzy tych grup, którzy działają charytatywnie, nie mają czasu, aby usuwać oszukańcze oferty sprzedaży.

Zapytaliśmy administratorów i handlujących podrobionymi towarami o proceder. Najczęściej nie dostawaliśmy żadnej odpowiedzi. Jedna osoba odpowiedziała nam, że niektóre posty usuwa, ale jeśli ktoś odsprzedaje swoje podróbki, to już nie. Z kolei sprzedająca przyznała, że nie boi się odpowiedzialności karnej za sprzedaż podróbek torebek Michaela Korsa, które kupiła w Turcji i sprzedaje za 20 zł.

W Polsce handel podróbkami jest zakazany

Jeśli handlarz świadomie wprowadzi do obrotu podrobione towary, grozi mu kara grzywny, ograniczenia wolności lub kara do dwóch lat pozbawienia wolności na okres do dwóch lat. Jeśli sąd uzna, że sprzedaż podróbek była głównym źródłem utrzymania, możesz podwyższyć karę do pięciu lat więzienia.

To nie koniec. Handel podróbkami może zostać uznany za czyn nieuczciwej konkurencji. W takim przypadku na drodze cywilnej handlarza podróbkami może pozwać przedsiębiorca, który sprzedaje oryginalne egzemplarze.

Mimo to przedsiębiorcy ryzykują, bo popyt na podrobione produkty rośnie. Na całym świecie w 2013 r. sprzedano nieoryginalne produkty za 461 mld dol. To 2,5 proc. wartości światowego handlu - podawała niedawno Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD).

Podróbki jadą do nas z Chin

W 2008 r. - kiedy to OECD publikowało poprzednie badanie - wartość podróbek wynosiła 200 mld dol., co stanowiło 1,9 proc. wartości światowego handlu. Ponad 63 proc. podrobionych towarów powstaje w Chinach. Na drugim miejscu plasuje się Turcja z 3,3-procentowym udziałem.

Negatywny wpływ podróbek na gospodarkę jest silniejszy w bogatszych krajach, gdzie więcej firm produkuje towary wyższej jakości. Do samej Unii Europejskiej w 2013 r. trafiły podróbki o wartości 116 mld dol. W czołówce krajów, na których gospodarkę najbardziej wpływają podrabiane towary, otwierają Stany Zjednoczone, Włochy, Francja i Szwajcaria.

Podrabiane są wszystkie rodzaje produktów. Od torebek czy perfum po części do maszyn i środki chemiczne. Najczęściej podrabianym produktem są jednak buty. OECD wskazuje jednak, że naruszone zostały nawet prawa własności przy produkcji truskawek czy bananów.

RAMKA

Ustawa Prawo własności przemysłowej

Art. 305. 1. Kto, w celu wprowadzenia do obrotu, oznacza towary podrobionym znakiem towarowym, zarejestrowanym znakiem towarowym, którego nie ma prawa używać lub dokonuje obrotu towarami oznaczonymi takimi znakami, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

2. W wypadku mniejszej wagi, sprawca przestępstwa określonego w ust. 1 podlega grzywnie.

3. Jeżeli sprawca uczynił sobie z popełnienia przestępstwa określonego w ust. 1 stałe źródło dochodu albo dopuszcza się tego przestępstwa w stosunku do towaru o znacznej wartości, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 5.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.