Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Już od kilku tygodni trwa piłkarsko-świąteczna ofensywa banku BZ WBK. W telewizyjnych spotach z udziałem bramkarza reprezentacji Łukasza Fabiańskiego oraz komentatora Mateusza Borka bank zachęca do wzięcia małej pożyczki, tj. maksymalnie 4000 zł, najwyżej na rok. Jeśli zaciągnąć ją w oddziale lub przez telefon - w wersji internetowej jest niestety mniej korzystna - może być rzeczywiście niedroga. Oprocentowanie jest niskie - ledwie 4 proc. w skali roku. Do tego trzeba zapłacić 5,5 proc. prowizji.

Przykład: pożyczając 2000 zł na rok, zapłacisz 43 zł odsetek i 110 zł prowizji. Do zwrotu masz o 153 zł więcej, niż pożyczysz. Oczywiście cena zależy od asertywności klienta - do pożyczki bank może dorzucić ubezpieczenie, które znacznie podbiłoby jej cenę. Ale polisa nie jest obowiązkowa.

W telewizji ofensywę reklamową prowadzi też Alior Bank. Przestał jednak reklamować oferty drogich kredytów konsolidacyjnych spod znaku "pożyczkowca", a zamiast tego wystawił "Tanią pożyczkę na dowód". Oprocentowanie wynosi 4,9 proc. w skali roku. Obniżono też do sztywnych 6 proc. prowizję i... nawet nic nie wspominają o ubezpieczeniu. Do 14 tys. zł Alior pożyczy bez konieczności przynoszenia zaświadczeń o dochodach, wystarczy mieć przy sobie dowód osobisty.

Przykład: Gdybyś chciał pożyczyć 2000 zł na rok, to zapłaciłbyś na starcie 120 zł prowizji, a potem w ratach 52 zł odsetek. W sumie koszt wyniósłby 170 zł w skali roku. Trochę więcej niż w przypadku oferty BZ WBK.

I tu wskazana jest czujność, bo przecież nie można wykluczyć, że mimo braku obowiązkowych elementów dodatkowych bankierzy je wciskają klientom. A jak? Może się okazać, że jeśli nie weźmiesz "darmowego" konta albo ubezpieczenia, to nagle okaże się, że nie masz zdolności kredytowej. Albo że masz ją, ale musisz zapłacić 16 proc. prowizji.

Na święta z ofertą specjalnej pożyczki wyszedł też Bank Millennium. Promocję skierował wyłącznie do swoich klientów, czyli posiadaczy "millennijnych" ROR-ów. I to tylko do tych, którzy w dodatku ostatnio nie pożyczali w tym banku pieniędzy.

Promocja polega na tym, że kto pożyczy pieniądze maksymalnie na rok, zapłaci za udostępnione przez bank pieniądze tylko 3 proc. odsetek i 2 proc. prowizji. Jest też mała pułapka - w ramach promocji trzeba wykupić ubezpieczenie spłaty kredytu, które poza promocją jest fakultatywne.

Cena ubezpieczenia wynosi 0,3 proc. kwoty kredytu miesięcznie. Oznacza to, że przy rocznym terminie spłaty jest to dodatkowe 3,6 proc. "prowizji".

Przykład: Pożyczając w Banku Millennium 2000 zł na rok, zapłacisz 33 zł odsetek i 112 zł kosztów dodatkowych. W sumie: 145 zł. Nawet ciut mniej niż w BZ WBK.

Tańsze, ale nie tanie pożyczanie

Podsumujmy więc: w czasach, gdy do każdej pożyczki gotówkowej banki dokładają obowiązkowo kilkunastoprocentową prowizję, a konsolidacja kredytu wiąże się obowiązkowo z zamianą mniejszego kredytu na większy, niżej oprocentowanego na wyżej oprocentowany oraz z zapłatą za to wszystko dodatkowej opłaty, pojawiają się oferty, które można polecić nie tylko najgorszemu wrogowi.

Pożyczając na rok 2000 zł w BZ WBK, oddasz o 153 zł więcej, niż pożyczysz. W Banku Millennium - 145 zł więcej. W Alior Banku - 170 zł.

Wciąż nie można powiedzieć, że są to pożyczki bardzo tanie. Taniość zaczyna się dla 2000 zł pożyczki od sumy kosztów rzędu 100 zł. Jednak bankowcy wreszcie zaczynają dostrzegać, że jak będą się dalej ścigać z firmami pożyczkowymi na drożyznę, to zabrną w ślepy zaułek.

1000 zł kosztów w firmie pożyczkowej

Te trzy pożyczki świąteczne - niskokwotowe, krótkoterminowe i do wzięcia bez formalności - są próbą odparcia przez banki ofensywy firm pożyczkowych. Kto umie liczyć, wie, co z tą wiedzą zrobić. Dla porównania: 12-miesięczna pożyczka w wysokości 2000 zł w firmie Wonga.com to już nie 145-170 zł dodatkowych kosztów, lecz 970 zł, w Providencie identyczna pożyczka będzie kosztowała 1070 zł w opłatach, w Zaplo.pl - 1210 zł. Firma Profi Credit nawet nie pokazuje ceny, żeby nie przerażać potencjalnych klientów, tylko każe im zostawić adres e-mail.

Jeszcze jakiś czas temu firmy pożyczkowe chwaliły się, że u nich jest szybciej, wygodniej i bardziej uczciwie, bo przejrzyście. Jeśli w bankach - przynajmniej w segmencie drobnych pożyczek na krótki termin - będzie równie szybko, tylko trochę mniej wygodnie, równie przejrzyście i dość tanio, to w firmach pożyczkowych zbiorą się przy choince sztaby kryzysowe.

Zwrócą połowę odsetek. Albo całe. Okazja czy trik?

W tym roku firmy pożyczkowe mają wyjątkowo trudne życie, bo program "Rodzina 500 plus" podobno zniszczył dużą część popytu na pożyczki chwilówki. Na domiar złego do gry wchodzą też banki. W telewizji można zobaczyć reklamy nie najgorszych pakietów pożyczkowych na święta. Pożyczkodajnie też mają przedświąteczne promocje. I to jakie!

Nie, tym razem nie chodzi o słynną "pierwszą pożyczkę gratis", która za darmo jest tylko przez 30 dni. Ani o obietnice typu "dzienny koszt tylko 1,3 zł od każdego pożyczonego tysiąca". Pożyczkodajniom wydaje się, że klienci nie wiedzą, że rok ma aż 365 dni, a 1,3 zł dziennie to ponad 470 zł rocznie od pożyczonego 1000 zł.

Firma pożyczkowa Zaplo, specjalizująca się w wyższych, bardziej długoterminowych pożyczkach (należy do tego samego właściciela co Vivus), opowiada w reklamach, że już od początku spłacania rat umarza klientom połowę odsetek. A jak przez pół roku grzecznie spłacasz, to umarzają je wszystkie. I co, pożyczka jest gratis?

Nie. W firmie pożyczkowej odsetki to tylko drobna część łącznych kosztów. Główną ich częścią jest prowizja, której dziwnym trafem Zaplo nie zwraca.

Pożyczając 2000 zł na pół roku, musisz oddać o 860 zł więcej, niż wziąłeś. Z tego najwyżej 56 zł stanowią odsetki, bo wyższe być nie mogą - tak działa ustawa antylichwiarska.

Z promocji Zaplo.pl wynika wprost, że jeśli będziesz spłacał grzecznie raty pożyczki, to na starcie z 860 zł kosztów firma umorzy... 27 zł. Cóż, "ulga" w postaci możliwości płacenia tylko połowy odsetek, czyli zaoszczędzenia np. kilkudziesięciu złotych z grubych setek złotych łącznych obciążeń, nie wygląda kusząco. Notabene nie jest to jedyna firma oferująca tego typu karesy. Podobną promocję znalazłem w innej pożyczkodajni - Profi Credit.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.