Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Kupowania biżuterii Polacy nie traktują już jak niedostępnej dla zwykłego zjadacza chleba ekstrawagancji. W dużych centrach handlowych działa po kilka sklepów jubilerskich i przeważnie jest w nich ruch. - Nie znam danych, które wiarygodnie oddawałyby wartość rynku jubilerskiego. Szacunki wahają się od 500 mln do 3 mld zł rocznie - mówi Marta Andrzejczak z miesięcznika branżowego "Polski Jubiler". Najważniejszymi graczami w sprzedaży detalicznej są trzy firmy: YES, W.Kruk oraz Apart. - Szacuje się, że kupujemy w nich łącznie prawie połowę biżuterii. Obok nich funkcjonują małe warsztaty jubilerskie, galerie autorskie, salony złotnicze - dodaje Andrzejczak.

Ile złota w złocie

Biżuterię najlepiej jest kupować w tych sklepach, gdzie kamienie szlachetne opatrzone są certyfikatami potwierdzającymi ich oryginalność. Kupowanie biżuterii od osoby prywatnej, w niesprawdzonym sklepie internetowym lub na przypadkowym stoisku na targu może się skończyć dużym rozczarowaniem. Niewprawne oko raczej się nie zorientuje, że nieuczciwy sprzedawca sprzedał tombak zamiast złota albo że pierścionek jest złoty, ale gorszej jakości, niż to wynikało z opisu.

O jakości złota informuje nas próba, czyli obowiązujący na całym świecie standardowy system oznaczeń zawartości złota w danym przedmiocie. Czyste złoto określa się jako 24-karatowe.

Aby nie dać się oszukać, warto samodzielnie odczytać próbę, a nie tylko wierzyć zapewnieniom sprzedawcy. Każda próba ma przyporządkowany tylko dla niej znak graficzny, który jest umieszczony w tabeli polskich cech i znaków probierczych. Oznaczenia można sprawdzić na stronie internetowej Głównego Urzędu Miar. Należy nie tylko porównać znak wybity na biżuterii z piktogramem z tabeli Urzędu, lecz także sprawdzić, do której części biżuterii odnosi się znaczek. Sprzedawca może zachwalać łańcuszek jako wykonany z 24-karatowego złota (próba 999), podczas gdy ta wartość odnosić się będzie wyłącznie do zapinki, zaś reszta wykonana będzie z gorszej jakości kruszcu.

Im mniejsza próba złota, tym mniejszy jego procent w biżuterii. W sklepach można znaleźć ozdoby ośmio- czy dziesięciokaratowe, ale prawdopodobnie nie będą one długo służyły, bo złoto niskiej próby szybciej się utlenia i w efekcie szarzeje.

Perły - czy na pewno naturalne?

Po raz pierwszy perły pojawiły się w sprzedaży w sklepie Jacques'a Cartiera przy nowojorskiej Fifth Avenue w 1916 r. W ciągu kilku lat zrobiły zawrotną karierę na salonach od Nowego Jorku po Moskwę, stając się obiektem pożądania kobiet.

Rozczaruje się kobieta, która zapragnie posiąść naszyjnik z pereł naturalnych. Ich uzyskiwanie wiąże się z koniecznością otwierania tysięcy perłopławów, więc zostały wyparte przez perły hodowlane. Jeśli zatem sprzedawca zapewnia, że oferuje naturalne perły, które do tego kosztują mniej niż kilka tysięcy złotych, jest to próba wprowadzenia nas w błąd.

W sklepach jubilerskich najwięcej jest pereł hodowlanych, które z powodzeniem są stosowane w wyrobie wysokiej jakości biżuterii (choć nie mają takiego połysku jak naturalne). Tylko wprawne oko odróżni jedne od drugich. Proces ich powstawania jest taki sam, różny jest tylko sposób, w jaki ziarnko piasku dostaje się do płaszcza małży (w przypadku pereł hodowlanych wprowadza je człowiek). Następnie małże są przechowywane w drucianych klatkach pod powierzchnią wody.

Od czego zależy cena?

Na cenę pereł ma wpływ wiele czynników, przede wszystkim ich gatunek, wielkość, kształt. Rzecz jasna, najcenniejsze są perły naturalne, które zdarzają się w starej biżuterii. Jeśli chodzi o perły hodowlane, tańsze są perły słodkowodne. Mają w sobie mniej blasku niż słonowodne, są od nich mniejsze i z reguły mają mniej regularne kształty.

W sklepach możemy znaleźć koraliki, które wprawdzie przypominają perły, lecz zostały na masową skalę wyprodukowane ze szkła czy plastiku, a następnie pokryte wieloma warstwami bezbarwnego octanu celulozy i celuloidu, co daje efekt optyczny zbliżony do tego występującego w prawdziwych perłach. Co ciekawe, w wytwarzaniu imitacji wcale nie przodują Chiny - europejski rynek zalewają podróbki pochodzące z Majorki ("perły Majorka").

Imitacją są także "perły" występujące pod nazwami Seashell, Shell, South Sea Shell (nie mylić z South Sea, czyli wspomnianymi wcześniej perłami mórz południowych, które są perłami hodowlanymi), a także perły Swarovskiego lub perły Swarovski elements).

Nie jest łatwo zwrócić prezent

A jeśli prezent od jubilera się nie spodoba obdarowanemu? Do biżuterii kupionej w sklepie stacjonarnym stosuje się te same zasady zwrotów co do każdego innego produktu, a więc, jeśli produkt jest pełnowartościowy (nie jest uszkodzony), sprzedawca nie ma obowiązku dokonania wymiany. Co innego zakupy w sklepie internetowym: każdy produkt może zostać zwrócony w terminie 14 dni od daty doręczenia. Nie trzeba przy tym podawać powodu zwrotu.

Większość sklepów (nie tylko jubilerskich) umożliwia odbiór zamówienia złożonego przez internet w punkcie stacjonarnym. Daje to klientowi tę przewagę, że może obejrzeć produkt przed zakupem i zrezygnować, jeśli uzna, że w rzeczywistości dana rzecz nie prezentuje się tak, jak oczekiwał. Tyle tylko, że jeśli nie wczyta się w regulamin, może nie mieć świadomości, że decydując się na samodzielny odbiór, nie korzysta już z dobrodziejstwa zakupów na odległość.

Tak sprawę rozwiązuje salon W.Kruk. Zakup towaru z możliwością samodzielnego odbioru powoduje, że nie będzie on podlegał zwrotowi (bo jest nie tyle kupowany, co "rezerwowany"), trzeba jednak oddać sprawiedliwość sklepowi - klient jest o tym informowany przy składaniu zamówienia.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.