Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Jak pewnie zauważyliście, bankowcy od pewnego czasu starają się sprytnie lawirować między darmowymi ROR-ami a zarabianiem pieniędzy na prowizjach za obsługę klientów. Z jednej strony podwyższają wymogi, które trzeba spełnić, by bankowanie było darmowe (przez co część klientów jednak wpada w wyższe lub niższe prowizje za konta, karty lub bankomaty), a z drugiej - podwyższają prowizje za usługi jednorazowe, które w tabelach prowizyjnych są na ostatnich stronach. Wystarczy, że raz na jakiś czas klient się na taką prowizję natknie, a bank już jest do przodu o kilkadziesiąt lub kilkaset złotych.

Sztandarowym przykładem takiej prowizyjnej pułapki są opłaty za wyciągi z konta sprzed lat i za historyczne potwierdzenia transakcji. Jeśli potrzebujesz odgrzebać jakieś stare potwierdzenie transakcji (bo np. żąda tego od ciebie Urząd Skarbowy), to może cię to słono kosztować. Jakiś czas temu napisał do mnie zbulwersowany posiadacz konta w PKO BP. Nie był to "zwykły" klient polskiego banku, lecz "zrepolonizowany", czyli przejęty ze skandynawskiej Nordei, którą PKO jakiś czas temu kupił.

"Poprosiłem o wydruk papierowy jednej operacji na rachunku z 2014 r. Okazało się, że co prawda dane te są w systemie, ale pracownik nie może ich wydrukować i przekazać klientowi tak po prostu. Muszę w tym celu napisać podanie i zapłacić 90 zł. Słownie: dziewięćdziesiąt. A zanim przyszło do płacenia, jeszcze było sporo zamieszania. Najpierw pani z okienka długo szukała czegoś w cennikach, potem poszła do szefowej. Szefowa orzekła, że trzeba mnie skasować za tę jedną karteczkę na 90 zł" - opowiadał mi czytelnik.

Rozumiem, że aby wyszukać operację z 2014 r. przeprowadzoną na koncie klienta będącego wówczas podopiecznym innego banku, trzeba było poświęcić czas pracownika. Uruchomić jakiś inny system (odziedziczony po Nordei), wykorzystać moce obliczeniowe komputera oraz bezcenny papier potrzebny do sporządzenia wydruku. To być może powinno trochę kosztować. Ale 90 zł? Cała operacja zajęła najwyżej pięć roboczominut pracownika. Przeliczywszy to na łączny czas jego pracy, wychodzi na to, że PKO BP wycenia usługi swoich pracowników na ponad 1000 zł za godzinę. Słono.

Uważam, że to nie fair, iż klienci przejmowanych banków muszą ponosić koszty tego, że banki przejmujące nie lubią zaglądać do archiwalnych systemów informatycznych. Klienci będący w tym samym banku od wielu lat prawdopodobnie w ogóle nie płacą za wyciągi, bo mogą je sobie wydrukować z systemu transakcyjnego w internecie. Płacą tylko ci, którzy mieli pecha być w niewłaściwym banku.

Także inny polski bankowy tuz, Getin Bank, nie rozpieszcza swoich klientów. Getin pobrał niedawno od jednego z moich czytelników opłatę za wyciąg z historii spłaty rat kredytu hipotecznego w wysokości... ponad 200 zł. Niejedna rodzina za takie pieniądze musi przeżyć i tydzień, a oni tyle biorą za kilka stroniczek wydrukowanych z systemu! I to zgodnie z regulaminem oraz taryfą opłat i prowizji. Taryfikator przewiduje, że bank może pobrać 150 zł za każdy 12-miesięczny okres uwzględniony na wyciągach oraz 60 zł za półroczny. Wspaniałomyślnie ograniczyli maksymalny poziom prowizji do 600 zł.

W przypadku tego banku wydaje mi się, że nie chodzi o wyjątkową pracochłonność procesu wyciągania historycznych cyferek z systemów informatycznych. Prowizje zostały ustawione na zaporowym poziomie najpewniej dlatego, by ukarać klientów żądających takich dokumentów na potrzeby procesowe. Jeśli chcesz np. żądać w sądzie unieważnienia umowy kredytowej, przewalutowania kredytu albo masz inne roszczenia, to każdy prawnik powie ci, że musisz zacząć od złożenia reklamacji oraz wystąpienia do banku o ewidencję zapłaconych rat. Na tej podstawie przeprowadzasz własne kalkulacje i ustalasz wysokość roszczenia. Bank zapewne nie chciałby ułatwiać klientom szykowania pętli na jego własną, bankową szyję.

Wniosek? Ewidencjonujcie wszystkie otrzymywane z banków e-wyciągi i zestawienia transakcji (albo wyciągajcie je co jakiś czas z internetowego systemu transakcyjnego) oraz trzymajcie w jakimś internetowym archiwum kopie największych wartościowo transakcji. Bo kto wie, ile za kilka lat będziecie musieli zapłacić za uzyskanie tych drogocennych danych od banku. Wiedza, jak wiadomo, w dzisiejszych czasach staje się najcenniejszym aktywem.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.