Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Coraz więcej jest chętnych do tego, by zachęcać banki do dobrowolnego rozwiązywania problemu kredytów frankowych. Chciałby zachęcać prezydent Andrzej Duda (bo ustawa mu nie wyszła), chciałby Narodowy Bank Polski z Komisją Nadzoru Finansowego (zwiększając bankom "frankowym" wymogi kapitałowe), chciałby zachęcać też minister finansów (zastanawia się nad wyższym podatkiem bankowym "od franków").

A ostatnio akces do grona "zachęcaczy" zgłosił też Marek Niechciał, szef Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Chciałby on podpisywać z bankami indywidualne porozumienia dotyczące pomocy frankowiczom.

Kompromis rzeczywiście mógłby być najlepszym sposobem pogodzenia wszystkich racji. Podrzucam bankowcom kilka pomysłów na takie oferty

Nadpłacanie za obniżkę kursu. Banki mogłyby złożyć klientom następującą ofertę: nadpłacajcie raty kredytu po kursie bieżącym - stopniowo lub jednorazową transakcją - a w zamian jakąś kolejną porcję kredytu bank pozwoli spłacić po kursie startowym.

Nadpłacanie za przewalutowanie. Bank zachęca klienta do przewalutowania części kredytu na złotowy po preferencyjnym kursie pod warunkiem, że ów klient trochę kredytu spłaci szybciej niż w harmonogramie.

Nadpłacanie za money-back. Zamiast 400 franków co miesiąc spłacam np. 440 franków. I tak spłacam, spłacam, spłacam, aż na koniec roku bank podsumowuje skalę moich nadpłat i np. wypłaca mi premię w wysokości jednej czwartej wysokości moich nadpłat.

Nadpłacanie za "czapkę". Nagrodą za to, że klient podejmie finansowy wysiłek i zgodzi się nadpłacać raty kredytu, może być też zagwarantowanie przez bank większego bezpieczeństwa budżetu domowego klienta dla pozostałej części długu. To bezpieczeństwo miałoby postać blokady maksymalnej wysokości raty na jakimś poziomie kursu franka. Im więcej klient nadpłaci - jednorazowo lub w ratach - tym niżej będzie ustawiona granica kursu franka, powyżej której bank dopłaca do rat.

Te wszystkie sposoby nie nadają się dla osób, które ledwo zipią pod ciężarem rat kredytów frankowych. Dlatego one powinny korzystać z innych mechanizmów - upadłości konsumenckiej, programu wsparcia kredytobiorców lub umorzenia części długu w przypadku wykazania nieetycznego zachowania bankowców przy udzieleniu kredytu.

Propozycje bankowców dotyczące zachęt do przyspieszonej spłaty rat w zamian za dopłaty, dotacje i preferencje powinny być ogłoszone dość szybko - zanim Sejm zajmie się ustawą spreadową zaproponowaną przez prezydenta. Pochłonie ona kilka albo i kilkanaście miliardów złotych, nie rozwiązując żadnego problemu. Te same pieniądze, wydane na dopłaty dla osób mogących dobrowolnie nadpłacać swoje kredyty, pomogłyby ograniczyć frankowe ryzyko systemowe.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.