Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Pan Mariusz zamówił w sieci Media Markt w Katowicach słuchawki kosztujące blisko 200 zł. Miał to być prezent na mikołajki dla jego siostrzenicy mieszkającej w innym mieście. Pan Mariusz jako zamawiającego podał swoją siostrę. Media Markt zamówienie zrealizował, a przesyłkę przekazał kurierowi firmy InPost. Z danych aplikacji śledzenia przesyłki wynika, że 2 grudnia została przyjęta w oddziale InPostu w Katowicach, "wkrótce wyruszy w dalszą drogę". Po przesyłce wszelki ślad zaginął.

Pan Mariusz wielokrotnie mailowo dopytywał o losy paczki. 10 grudnia InPost odpowiedział: "weryfikujemy losy przesyłki z działem operacyjnym" i prosił klienta o cierpliwość. Po kolejnym tygodniu odpowiedz brzmiała: "Oddział odbiorczy został ponaglony w sprawie umieszczenia paczki w paczkomacie. Nie mamy informacji, co mogło być powodem opóźnienia". W międzyczasie pan Mariusz poprosił o pomoc również sprzedawcę. "Sprawa zostanie zgłoszona do kierownika sklepu realizującego zamówienie i oczywiście postaramy się pomóc, jak tylko możemy. Proszę o uzbrojenie się w cierpliwość" - odpowiedział Media Markt. Pan Mariusz w cierpliwość się uzbroił, ale czy ktoś w InPoście czy Media Markcie ruszył palcem w bucie w tej sprawie? Nie ma pewności, gdyż od połowy stycznia nie wiadomo, co się z tą paczką stało.

Co w takiej sytuacji może zrobić konsument? Zapytałem Marka Radwańskiego, powiatowego rzecznika konsumentów w Poznaniu. Jego zdaniem klient może żądać dwóch świadczeń. Po pierwsze: skutecznego wydania rzeczy, z pozwem sądowym o wydanie słuchawek przeciwko Media Markt włącznie. Po drugie: może odstąpić od umowy. W razie opóźnienia dostarczenia zamówionej rzeczy kupujący może wyznaczyć dodatkowy termin, a po jego bezskutecznym upływie - od umowy odstąpić.

Jerzy Sozański, miejski rzecznik konsumentów z Katowic, dodatkowo wskazuje, że winę w tej sprawie ponosi Media Markt:: "Art. 471 Kodeksu cywilnego wskazuje odpowiedzialność dłużnika (Media Markt) za niewykonanie zobowiązania (wydanie przedmiotu umowy) wobec wierzyciela (konsumenta). Zaś art. 474 tegoż kodeksu stanowi, że dłużnik odpowiedzialny jest tak za własne działanie lub zaniechanie, jak i za działania i zaniechania osób, z których pomocą zobowiązanie wykonywał, oraz tych, którym wykonanie zobowiązania powierzył (InPost)".

Uzbrojony w te paragrafy udałem się zarówno do InPostu, jak i do Media Marktu z postanowieniem załatwienia sprawy. I stał się mały cud - od razu po wysłaniu przeze mnie maila z panem Mariuszem skontaktował się kierownik Media Marku z informacją, że zwrócą mu pieniądze i dostanie on od sklepu prezent.

To duży postęp, bo gdy wcześniej kontaktowałem się z siecią, Wioletta Batóg, jej rzecznik prasowy, odpowiadała: "problem nie był zgłoszony w Media Markt i nie mieliśmy wiedzy na temat nieprawidłowości". A Pan Mariusz również do Media Marktu wysłał maila i uzyskał zapewnienie o pomocy. Cóż, najważniejsze, że w końcu klient dostał pieniądze. Rzecznik InPostu Wojciech Kądziołka odpisał mi: "Wspomniana przesyłka została oznaczona jako zaginiona, trwa ustalanie przyczyn". I dodał, że właścicielowi przesyłki po złożeniu reklamacji zostanie wypłacone przewidziane prawem odszkodowanie.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.