Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
- Jestem po kilku operacjach, pracuję na dwóch etatach i dalej mam problemy finansowe. Teraz jeszcze to - mówi Beata Modzelewska.

W 2007 roku sprzedała w Radomiu mieszkanie, w którym miała zarejestrowany odbiornik telewizyjny. W zamieszaniu związanym z przeprowadzką zapomniała go wyrejestrować. - W nowym mieszkaniu nie miałam telewizora, uznałam, że i tak nie mam czasu na oglądanie - dodaje.

Ale 30 maja 2016 r. Poczta Polska wystawiła dokument informujący, że jej zadłużenie z tytułu niezapłaconego abonamentu to już ponad 1500 zł - czyli suma pięcioletnich składek plus ustawowe odsetki. Pismo przyszło na adres mieszkania, w którym Modzelewska nie mieszkała od 10 lat. A o jego istnieniu dowiedziała się dopiero w dzień ściągnięcia jej zadłużenia przez urząd skarbowy, czyli 8 września 2016 r. Nowy właściciel mieszkania, jak twierdzi Modzelewska, zarejestrował pod jej dawnym adresem swój telewizor.

Jeden lokal, dwie opłaty?

- Czyli z jednego lokalu mieszkalnego KRRiT pobierała dwie opłaty abonenckie - dodaje kobieta. - Po licznej wymianie pism i dokumentacji wyjaśniającej zaistniałą sytuację udało mi się wyrejestrować odbiornik, ale dopiero z początkiem listopada.

Kobieta myślała, że wraz ze sprzedażą mieszkania abonament przechodzi na nowego lokatora. Ale jak wyjaśnia Biuro Prasowe Poczty Polskiej w e-mailu przesłanym do redakcji, abonament jest niejako przypisany do osoby. "Zgodnie z zapisami Rozporządzenia Ministra Administracji i Cyfryzacji z dnia 17 grudnia 2013 roku w sprawie warunków i trybu rejestracji odbiorników radiofonicznych i telewizyjnych abonent niezwłocznie powinien powiadomić o zmianie danych zawartych w zgłoszeniu przy rejestracji odbiorników RTV. Zatem do abonenta należy obowiązek powiadomienia placówki Poczty Polskiej SA o zmianie nazwiska, nazwy firmy, miejsca zamieszkania, siedziby, miejsca używania odbiorników, zagubienia lub zniszczenia dowodu rejestracji czy o fakcie zaprzestania używania odbiorników. Samowolne zaprzestanie wnoszenia opłat abonamentowych i niedopełnienie formalności w powyższym zakresie powoduje powstanie zaległości w opłatach abonamentowych".

Pani Beata wymienia korespondencję z Pocztą Polską i Krajową Radą Radiofonii i Telewizji, prosząc o ewentualny zwrot pieniędzy. Najpierw wysłała pismo do KRRiT, ale ta odesłała ją do Poczty Polskiej, tłumacząc, że to ona jest wierzycielem. Poczta skierowała panią Beatę z powrotem do KRRiT: "Należy oczekiwać na decyzję Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, w przypadku pozytywnej decyzji można ubiegać się o zwrot pobranych środków pieniężnych". Beata Modzelewska raz jeszcze napisała listy i do KRRiT, i do Poczty Polskiej z zapytaniem, czy odzyska niesłusznie zajęte jej zdaniem pieniądze. Odpowiedziała tylko Poczta. "Dział Obsługi Abonentów nie otrzymał informacji z Krajowej Rady Radiofonii i TV dotyczącej umorzenia zaległości w opłatach abonamentowych. W związku z powyższym Pani wniosek dotyczący zwrotu wyegzekwowanych środków pieniężnych nie znajduje w chwili obecnej uzasadnienia i nie może zostać pozytywnie rozpatrzony" - pisze w liście Poczta Polska.

Pani Beata może zrobić jeszcze jedną rzecz. Zgodnie z prawem w wyjątkowych sytuacjach, jeżeli przemawiają za tym szczególne względy społeczne lub przypadki losowe (np. śmierć członka rodziny, długotrwała choroba, skutki klęski żywiołowej itp.), Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji może umorzyć lub rozłożyć na raty zaległości w płatności opłat abonamentowych oraz odsetki.

Wniosek wysyła się na adres: Biuro Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, departament budżetu i finansów, skwer Kardynała Stefana Wyszyńskiego 9, 01-015 Warszawa.

W sytuacji podziału płatności na raty KRRiT zazwyczaj przychyla się do otrzymanej prośby.

Prezes zapowiada nowe przepisy

Polacy abonamentu nie chcą płacić. I udają, że żadnych telewizorów nie mają. W sumie na 13,5 mln gospodarstw domowych zarejestrowane odbiorniki ma 6,5 mln, z czego połowa jest zwolniona z tej opłaty (bo np. ma ponad 75 lat).

Jarosław Kaczyński obiecał na antenie TVP Wrocław, że w ciągu kilku tygodni w Sejmie znajdzie się więc projekt ustawy uszczelniającej płacenie abonamentu.

Jeżeli nie Poczta, to kto może być skutecznym nadzorcą? - Urzędy skarbowe. Urząd skarbowy ma w sobie pewną powagę, którą każdy szanuje. To rozwiązanie jawi się jako najlepsze - wyjaśniał kilka dni później Krzysztof Czabański, przewodniczący Rady Mediów Narodowych, na antenie Radia ZET.

Ile wyniesie nowy abonament? Teraz to 22,70 zł miesięcznie.

- Zakładamy, że wszyscy mają telewizory. Jest jednak problem polityczny, bo obywatele nie będą zadowoleni. Nikt nie lubi płacić podatku - mówił.

Skoro płaciliby go wszyscy, mógłby być dużo mniejszy. Prawdopodobnie będzie to między 6 a 8 zł miesięcznie.

Abonament ściągałyby urzędy skarbowe, wykorzystując prawdopodobnie bazy ewidencyjne PIT, CIT oraz dane z KRUS. 

Ustawa wejdzie w życie raczej szybko. TVP ma bowiem poważne problemy finansowe.

Kto musi dziś płacić?

Gospodarstwo domowe, bez względu na to z ilu odbiorników korzysta.

Gospodarstwem domowym w rozumieniu ustawy o opłatach abonamentowych jest zespół osób mieszkających i utrzymujących się wspólnie lub jedna osoba utrzymująca się samodzielnie.

Trzeba pamiętać, że opłata dokonywana na rzecz telewizji kablowej, satelitarnej czy platformy cyfrowej nie zwalnia z obowiązku opłacania abonamentu.

Podobnie nie zwalnia z tego obowiązku fakt, że nie podoba nam się to, co w radiu czy telewizji jest nadawane.

Kto jest zwolniony z opłat?

Płacić nie muszą: inwalidzi (w tym inwalidzi wojenni i wojskowi, poszkodowani weterani oraz kombatanci będący inwalidami wojennymi i wojskowymi wraz z rodzinami), niepełnosprawni, osoby po 75. roku życia, osoby z rentą socjalną, osoby niesłyszące, niewidome, emeryci, bezrobotni, osoby otrzymujące zasiłek rodzinny.

Jeśli znajdujemy się na liście osób uprawnionych do zwolnienia, możemy z odpowiednim dokumentem stawić się na poczcie ( tabela zwolnień).

Komu grożą kary?

Abonament muszą płacić wszyscy, którzy nie znajdują się w grupie zwolnionych z opłat. Za zwłokę w płatnościach zostają naliczone odsetki podatkowe.

Jeżeli ktoś zarejestrował odbiornik, ale przestał płacić, może do niego przyjść zawiadomienie z Poczty z nakazem zapłaty. Maksymalnie może to być naliczenie kary do pięciu lat wstecz, czyli około 1,4 tys. zł.

Jak wyrejestrować odbiornik?

Zrobimy to na miejscu lub przez internet. Trzeba udać się do urzędu Poczty Polskiej i wypełnić formularz, w którym deklaruje się, że nie mamy w domu ani odbiornika radiowego, ani telewizyjnego. Po wypełnieniu deklaracji od następnego miesiąca jesteśmy zwolnieni z obowiązku dokonywania opłat. Można też dokonać tego poprzez stronę internetową, wpisując swój numer identyfikacyjny, e-mail i hasło.

Czy kontrolerzy mogą wejść do domu?

Poczta wysyła swoich kontrolerów, nie mylmy ich z listonoszami. Na celowniku znalazły się mieszkania, w których ktoś wyrejestrował telewizor lub nigdy go nie zarejestrował.

W teorii, gdy kontroler stwierdzi, że ktoś używa niezarejestrowanego odbiornika RTV (radia lub telewizora), wyda nakaz rejestracji oraz nałoży karę w wysokości 30-krotności miesięcznej opłaty abonamentowej. Oznacza to, że kara wyniesie ponad 680 zł. W praktyce, nawet jeśli kontroler dziwnym trafem zapuka do drzwi Kowalskiego, ten po prostu może nie wpuścić go do lokalu. I ma do tego prawo. Tak przynajmniej wynika z korespondencji między Rzecznikiem Praw Obywatelskich a Kazimierzem Smolińskim, sekretarzem stanu w Ministerstwie Infrastruktury i Budownictwa. Wiceminister napisał, że taka kontrola jest możliwa tylko pod warunkiem, że zgodzi się na to właściciel mieszkania.




Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.