Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Banki szykują się do zmiany modelu działania. Zamiast zarabiać głównie na pośredniczeniu między właścicielami depozytów a potrzebującymi kredytów, będą czerpały dochody również z kojarzenia swoich klientów ze sprzedawcami różnych dóbr i usług.

Pomoże w tym smartfonowa rewolucja, czyli przenoszenie się banków z komputerów do naszych kieszeni. Banki, mając dostęp do ogromnej liczby konsumentów, potrafiąc ich w bezpieczny sposób zidentyfikować, czerpiąc ogromną wiedzę z historii ich rachunków i mogąc ich zlokalizować oraz "uzbroić" w pieniądze na jeden klik, są dla handlowców złotym partnerem. I jest tylko kwestią czasu, kiedy my, klienci banków, staniemy się kartą przetargową w ich interesach.

Dlatego banki zachęcają nas do płacenia smartfonem (a nie kartą) i tworzą najróżniejsze programy lojalnościowe oraz rabatowe. Model biznesowy wygląda tak: sklep daje rabat klientom banku, klienci mają tańsze zakupy, a bank bierze działkę od obrotu i czasem jeszcze kredytuje te zakupy.

Bank Millennium robi Goodie

Ostatnio dwa banki zrobiły rzeczy znamienne. PKO BP kupił sobie firmę ZenCard, która stworzyła "zdecentralizowany" program lojalnościowy. Każdy sprzedawca może sam zdefiniować, jakiego rabatu będzie udzielał lojalnym klientom przy kolejnych zakupach, a klienci mogą zapisać się już przy sklepowym terminalu - uczestnictwo w programie jest "przywiązane" do karty płatniczej (niekoniecznie z PKO). Nasz największy bank ma przy tym udziały w spółce eService zarządzającej terminalami płatniczymi, więc pewnie zaoferuje firmom korzystającym z jej usług możliwość lojalizowania klientów i będzie brał za to pieniądze.

Z kolei Bank Millennium zrobił nieco inną, ale też nietypową rzecz: kilkanaście dni temu uruchomił aplikację, która ułatwia znalezienie zakupowych okazji. Aplikacja nazywa się Goodie i jest otwarta dla wszystkich, a nie tylko dla klientów banku (żeby się zapisać, wystarczy podać numer telefonu, e-mail i hasło). Nie wymaga się spełniania żadnych warunków (przepisywania kodów, skanowania pasków, wysyłania SMS-ów). Ot, po prostu nowoczesny "słup ogłoszeniowy", na którym każdy może sobie nalepić ogłoszenie: "Dziś u mnie rabat 25 proc. na to i tamto".

Po co bank stawia w internecie "słupy ogłoszeniowy"? Goodie podchodzi do zakupów od bardzo praktycznej strony. Wszystkie promocje, które się w nim pokazują, są posegregowane na trzy sposoby. Po pierwsze, "okolicznościami". Właśnie pojawiły się "Okazje na walentynki". Ponieważ jest zima, to jest dział "Zimowe wyprzedaże". Jest też dział "Jestem głodny" oraz "Okazje w okolicy" (dla tych, którzy pozwolą się zgeolokalizować) i osobna szuflada na najnowsze promocje.

Chodzi o to, żeby wyrobić w użytkowniku nawyk pt. "Jeśli mam jakikolwiek dylemat dotyczący zakupów, to idę do Goodie". Nie mam pomysłu na prezent? Idę do Goodie. Nie wiem, co bym zjadł, a nie chcę przepłacać? Zaglądam do Goodie.

Okazje są pokazywane też pod innym kątem: każdy użytkownik może jednym kliknięciem wskazać marki, które aplikacja ma śledzić. Jeśli pojawi się jakaś okazja zakupowa - wyświetli się w smartfonie wraz z adresem najbliższego sklepu. W połączeniu z geolokalizacją robi się z tego całkiem solidna - a przy tym przyjazna w użytku - baza danych o okazjach w okolicy.

Na razie dla Banku Millennium jest to projekt non profit, czyste dopłacanie do interesu. Oczywiście - tylko do czasu. Platforma wygląda na prostą jak drut, ale na zapleczu czai się baza danych, która zbiera potężne porcje informacji o każdym użytkowniku. Co prawda nie podaje on imienia i nazwiska, adresu zamieszkania i numeru konta bankowego, ale... nie musi. Wystarczy, że aplikacja z czasem "się dowie", gdzie właściciel danego telefonu chodzi w czasie zakupów, do jakich marek ma słabość, a których nie trawi, które promocje obserwuje, a których nie.

To z czasem pozwoli bankowi obciążać sieci handlowe prowizjami za dopasowane do konkretnego profilu klienta kampanii promocyjnych. A z czasem zapewne w Banku Millennium "przypomną sobie", że przecież za Goodie stoi licencja bankowa, więc uruchomią model płatności i zaczną wydawać użytkownikom platformy jakieś karty płatnicze (a w zasadzie dorzucą je do tej aplikacji jako karty wirtualne), może pojawi się przycisk "Weź szybką pożyczkę". Niewykluczone, że pojawi się płatne członkostwo premium.

Sprawdź rabaty w Galerii Mokotów

Sprawdziłem Goodie. Zdefiniowałem kilka ulubionych marek, wrzuciłem do "wirtualnego notesu" kilka ofert, ale aplikacja wciąż wysyła mi mocno ogólne powiadomienia w rodzaju "Sprawdź rabaty w Galerii Mokotów", gdy przejeżdżam obok niej. Prawdopodobnie wynika to z faktu, że aplikacja niewiele o mnie wie (aczkolwiek mogłaby przynajmniej kusić rabatami na produkty moich ulubionych marek). Ale przecież im rzadziej będę otwierał Goodie, tym mniejsza będzie baza danych na mój temat. Im mniej danych, tym mniej kuszące powiadomienia. I tym rzadziej będę zaglądał do aplikacji. Albo w Banku Millennium znajdą sposób na to, bym częściej przypominał sobie, że mam w smartfonie Goodie, albo będzie to jeszcze jedna z kilkudziesięciu nieużywanych przeze mnie aplikacji.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.