Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Przed tygodniem prześwietlałem najbezpieczniejsze kategorie funduszy inwestycyjnych - gotówkowe i pieniężne oraz te inwestujące w obligacje. To dobry wybór dla każdego, kto jeszcze nigdy nie miał nic wspólnego z lokowaniem pieniędzy w funduszach inwestycyjnych. Ryzyko straty jest niewielkie, więc można dzięki nim bezpiecznie poznać zasady "działania" tego sposobu lokowania oszczędności.

Zasadniczo jednak większość osób inwestujących w funduszach trzyma tam pieniądze ze względu na możliwość w miarę bezpiecznego - a więc z rozproszeniem ryzyka - inwestowania w akcje spółek z całego świata. Istnieją proste sposoby w miarę bezpiecznego, spokojnego lokowania oszczędności za pośrednictwem funduszy akcji. I zarabiania na tym - długoterminowo - więcej niż w banku. Sam stosuję je od ponad 20 lat, inwestując w funduszach akcji z całego świata część moich prywatnych oszczędności. Kilka patentów zdradzę już za tydzień.

Fundusze z ochroną kapitału

A dziś dwa słowa do tych, którzy chcieliby ten etap "funduszowej edukacji" pominąć i woleliby, żeby ryzyko "ograniczało się samo". A więc: niech część moich pieniędzy będzie ulokowana w akcjach, ale niech ten fundusz nie przyprawia mnie o palpitację serca ani nadmierną wahliwością, ani informacjami o dużych stratach - nawet jeśli są tylko przejściowe.

Z myślą o takich inwestorach, którym już nie wystarczają fundusze pieniężne i obligacyjne, ale nie są jeszcze gotowi na powierzenie pieniędzy funduszom akcji, wymyślono fundusze absolutnej stopy zwrotu oraz fundusze ochrony kapitału. Czym różnią się od funduszy akcji?

Fundusz ochrony kapitału, jak sama nazwa wskazuje, powinien się zajmować przede wszystkim ochroną pieniędzy włożonych przez swoich klientów, a jednocześnie próbować "wykręcić" lepszy wynik, niż dałby bankowy depozyt.

To oznacza, że część pieniędzy jest kierowana na rynek kapitałowy (np. na zakup udziałów największych, najpewniejszych firm), ale tylko w okresach "najbezpieczniejszych". Takie fundusze nie "łapią dołków", nie starają się wycisnąć jak najwięcej z dobrej koniunktury na rynku akcji, lecz "wsiadają" jako ostatnie i "wysiadają" z akcji jako pierwsze, po wypracowaniu kilkuprocentowego zysku.

Fundusze tego typu często zapewniają swoich klientów, że w kolejnych, np. dwuletnich okresach działania będą się starały utrzymać wartość inwestycji klientów na poziomie co najmniej 80-90 proc. najwyższego poziomu. A więc: starają się wypracować zysk wyższy niż w banku, a potem działają już tylko tak, by go zabezpieczyć. W ciągu ostatnich pięciu lat najlepszym tego typu funduszem z działających na polskiej giełdzie był Quercus Ochrony Kapitału, który zarobił 18 proc. (czyli 3,6 proc. w skali roku), oraz Pioneer Zabezpieczony Rynku Polskiego (prawie 10 proc. w ciągu pięciu lat). A z funduszy inwestujących w ten sposób na całym świecie - PZU Sejf+ (15 proc. zarobku, czyli 3 proc. w skali roku).

Fundusz absolutnej stopy zwrotu - jak zarabia?

Fundusz absolutnej stopy zwrotu to taki rodzaj funduszu inwestycyjnego, który ma zarabiać w każdych okolicznościach. Nie obstawia jednego scenariusza (np. wzrostu akcji), lecz wszystkie po trochu. Ma w portfelu instrumenty finansowe zarabiające i na wzrostach, i te, które zysk przynoszą w złych czasach. Oczywiście to oznacza, że taki fundusz nigdy nie osiągnie wysokiego zysku, bo jak zarobi na czymś jednym, to straci na drugim. Jego celem jest tak manewrować strukturą portfela inwestycji, by komponentów zarabiających było zawsze więcej niż tracących na wartości. Nie każdemu funduszowi się to udaje.

Wśród funduszy otwartych, dostępnych dla każdego i z niewielkim limitem wpłaty, najlepsze w ciągu ostatnich pięciu lat były fundusz Quercus Absolutnego Zwrotu (zarobił w tym czasie 48 proc., czyli prawie 10 proc. w skali roku) oraz BPH Selektywny (36 proc. zysku w ciągu pięciu lat, czyli 7,4 proc. średniorocznie).

Żaden fundusz - ani ochrony kapitału, ani absolutnej stopy zwrotu - nie zagwarantuje nigdy ani osiągnięcia zysku, ani realizacji założonego celu. Niektórym funduszom się to udaje, a niektórym nie. Dlatego nie wolno traktować tego typu funduszy jako ekwiwalentu lokaty bankowej. To jest inwestycja o pewnym stopniu ryzyka, ale w zamierzeniu zarządzających to ryzyko ma być jak najbardziej minimalizowane.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.