Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Pierwsze czytanie projektu Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej (ton nadaje mu NSZZ "Solidarność") odbyło się w Sejmie na początku października. Posłowie z projektem się jednak nie spieszyli i przez miesiące leżał on właściwie nietknięty. Teraz posłowie czekają na stanowisko rządu, które ma się pojawić w ciągu najbliższych dni. Wtedy prace nad ustawą powinny przyspieszyć.

1. Po co wprowadzany jest zakaz handlu w niedzielę? To "Solidarność" obficie tłumaczy w uzasadnieniu projektu. Poza dobrem pracowników sklepów chodzi o osiągnięcie korzystnych skutków społecznych. "Na znaczeniu nabierze rodzina rozumiana jako podstawowa jednostka społeczna, a ograniczony zostanie konsumpcjonizm, który w Polsce w ostatnich latach stał się główną formą zaspokajania potrzeb ludności". Zdaniem związkowców konsumenci z centrów handlowych "przeniosą swoje zainteresowania i potrzeby na korzystanie z lokali gastronomicznych, parków, przestrzeni miejskich, ożywiając w ten sposób przestrzeń centrum, a nie peryferii miast, gdzie najczęściej zlokalizowane są placówki handlowe".

2. Kiedy zakaz handlu wejdzie w życie?

Alfred Bujara z "Solidarności" w rozmowie z "Wyborczą" mówi o początku lipca. To jednak tylko życzenie.

Projekt ustawy w wielu punktach będzie poprawiany. Wiele wskazuje na to, że zakaz handlu w niedziele wejdzie w życie najwcześniej na początku przyszłego roku.

3. Na czym dokładnie będzie polegał zakaz?

Handel w niedzielę co do zasady byłby zakazany. Byłyby jednak wyjątki. Zgodnie z projektem bez przeszkód nadal można byłoby handlować w siedem niedziel w roku. Sklepy mogłyby być otwarte w dwie niedziele przed Bożym Narodzeniem, tydzień przed Wielkanocą, jedną w trakcie zimowych wyprzedaży, dwie w czasie letnich wyprzedaży oraz ostatnią w sierpniu (przed początkiem roku szkolnego).

Rząd jednak jest bardziej ostrożny i chce zakazu handlu w łagodniejszej wersji. Politycy zastanawiają się przede wszystkim, czy zakaz się opłaci. Na Węgrzech wycofano go po roku ze względu na protesty społeczne.

Firma doradcza PwC wyliczyła, że po wprowadzeniu zakazu pracę w branży handlowej straci 36 tys. osób, obroty sklepów zmniejszą się prawie o 10 mld zł, a budżet straci 1,8 mld zł. W te prognozy PiS wierzy umiarkowanie, bo sam raport PwC powstał na zlecenie centrów handlowych. Ale negatywnego wpływu przepisów wykluczyć nie można. A jeśli zamknięcie sklepów w niedziele odbije się na jednym, ciągle świetnie działającym silniku naszej gospodarki, czyli konsumpcji?

Dlatego PiS coraz mocniej chce kompromisu w sprawie projektu. Zarówno wśród posłów PiS, jak i w samym rządzie (głównie resorcie pracy) pojawiły się głosy, że na wszelki wypadek zakaz powinien być wprowadzany stopniowo. Na przykład w pierwszym roku przez dwie niedziele w miesiącu, w drugim przez trzy, a w trzecim przez cztery. Chodzi o to, żeby przetestować, czy zamknięcie sklepów spowoduje większe bezrobocie i spadek PKB. Gdyby tak było, zakaz wprowadzano by stopniowo, ograniczając godziny otwarcia sklepów w niedziele.

Jest rozważany jeszcze inny scenariusz. O tym, czy handel byłby dopuszczony w niedziele, decydowałyby samorządy, biorąc pod uwagę lokalne potrzeby. W żyjącym z turystów Zakopanem potrzeby handlu są zupełnie inne niż w miastach żyjących np. z przemysłu.

Podobne rozwiązanie sprawdziło się w Niemczech (tam czynne mogą być sklepy położone w pobliżu atrakcji turystycznych), które są często przywoływane przez zwolenników zakazu jako wzór rozwiązania tego problemu.

Do negocjacji, choć oficjalnie tego nie przyzna, gotowa jest "Solidarność". Związkowcy mogą się zgodzić na podniesienie limitu do jednej pracującej niedzieli w miesiącu. Ale z niechęcią patrzą na włączenie w proces decyzyjny samorządów. Jak twierdzą, skończy się to korupcją.

4. Zakaz nie oznacza, że wszystkie sklepy będą w niedziele zamknięte.

Czynne mają być piekarnie i ciastkarnie, ale tylko te, przy których jest zakład produkcyjny, i tylko do godz. 13. To gest wobec ludzi, którzy chcą kupić w niedzielę świeże pieczywo.

W niedziele pracować mogłyby także apteki i kioski z prasą - chodzi o jednokondygnacyjne lokale, nieprzekraczające 50 m kw. powierzchni użytkowej, w których sprzedaż prasy, biletów komunikacji miejskiej, wyrobów tytoniowych i zakładów Totalizatora Sportowego stanowi minimum 30 proc. miesięcznego obrotu.

Ma być to zabezpieczenie przed przekształcaniem takich miejsc w sieciowe sklepy.

Działać mogłyby również sklepy z pamiątkami i produktami regionalnymi w miejscowościach turystycznych. Ale sprzedaż tych produktów musiałaby stanowić minimum 30 proc. miesięcznego obrotu placówki rozumianego jako przychód ze sprzedaży. Rodzi to jednak niekończące się pytania typu: czy oscypek to pamiątka, czy nie, i czy można go włączyć do obrotu, czy nie?

W niedziele mogłyby być również otwarte sklepy w hotelach, przychodniach oraz szpitalach, a także na lotniskach i dworcach - w placówkach handlowych nieprzekraczających 25 m kw. powierzchni użytkowej. Handel dalej mógłby się odbywać w strefach wolnocłowych. Podobnie jak w więzieniach, garnizonach, urzędach pocztowych (Poczta Polska miałaby argument za otwieraniem placówek w niedzielę) oraz podczas festynów organizowanych przez jednostki samorządu terytorialnego, organizacje społeczne czy instytucje kościelne bądź pomocy społecznej.

Działać mogłyby także kwiaciarnie, ale nie większe niż 50 m kw., a sprzedaż kwiatów musiałby stanowić minimum 30 proc. miesięcznego obrotu. Można też będzie sprzedawać w niedzielę trumny oraz worki na zwłoki.

5. Co z pracą małych sklepów w niedziele? Małe placówki prowadzone przez drobnych kupców również mogłyby być otwarte w niedziele, pod warunkiem jednak, że za ladą stałby właściciel, nikt więcej.

I tu jest kolejny warunek - chodzi o sklepy niezrzeszone w żadnych sieciach (franczyzowych czy ajencyjnych). Wynika z tego, że Żabki byłyby w niedzielę zamknięte. Jaki jest sens tego, aby jeden prywatny właściciel sklepu mógł handlować, a drugi prywatny właściciel, ale działający w sieci, już nie? To pozostaje tajemnicą pomysłodawców.

6. Centra handlowe będą zamknięte Teoretycznie w niedziele czynne byłyby kina i restauracje w galeriach handlowych (projekt na to zezwala). Możliwość działalności w niedziele przysługiwałaby nie więcej niż 10 proc. sklepów w obiektach handlowych. Według przedstawicieli centrów handlowych to jednak oznacza, że koszty eksploatacyjne będą dzielone na dziesięciokrotnie mniejszą liczbę najemców, co w konsekwencji oznacza ich sześciokrotny wzrost. Wobec wzrostu czynszu i oczekiwanej niższej sprzedaży należy się spodziewać, że najemcy nie zdecydują się na działalność w niedziele. Galerie i obiekty handlowe będą więc zamknięte. Do wzrostu czynszów w galeriach handlowych doszło podczas rocznego obowiązywania zakazu handlu w niedziele na Węgrzech. Nieliczne sklepy prowadzące handel tego dnia musiały się liczyć z wyższym czynszem za wynajęte powierzchnie niż najemcy, którzy nie prowadzili wówczas handlu.

7. Czy w niedziele będzie można robić zakupy na stacjach benzynowych?

Projekt pod tym względem dzieli stacje na lepsze i gorsze. Handel w niedziele mogłyby prowadzić tylko stacje benzynowe o powierzchni sprzedaży do 80 m kw. "Solidarność" chce, aby markety miały zakaz otwierania sklepów przy punktach sprzedaży paliwa. Związek nie wziął jednak pod uwagę, że trzy czwarte stacji już teraz ma więcej niż 80 m kw. powierzchni sprzedaży. Niektóre sieci, jak np. BP, z ponad pół tysiąca stacji w Polsce w wyznaczonym limicie ma tylko 55.

W przypadku stacji przy autostradach powierzchnia sprzedaży nie może być większa niż 150 m kw. W tym limicie mieści się mniej więcej połowa z nich.

Czy to znaczy, że stacje przekraczające limit w niedziele byłyby zamknięte? Niekoniecznie. Można sobie wyobrazić, że stacje zaczną na niedziele odgradzać część sklepową np. ścianami przesuwanymi. Tyle że sprzedaż pozapaliwowa ma olbrzymie znaczenie dla utrzymania niskich cen paliw w Polsce. Dzięki temu jest ono tańsze o 40-50 groszy na litrze. Stacje byłyby więc pewnie otwarte, ale paliwo na nich byłoby droższe.

Na wprowadzenie tych ograniczeń (80 i 150 m kw. powierzchni sprzedaży) nalega członek Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej - Polska Izba Paliw Płynnych - która zrzesza małe stacje benzynowe. Członkowie PIPP mogliby w niedziele handlować w przeciwieństwie do sieciowych stacji.

Jak ten pat się skończy? "Solidarność" proponuje zachować status quo. Stacje, które istnieją, mogłyby być w niedziele otwarte. Każda nowa stacja benzynowa musiałaby się jednak już mieścić w limicie 80 m kw. powierzchni sprzedaży bądź 150 m kw. przy autostradach. Niemal na pewno jednak rząd na takie dzielenie stacji na lepsze i gorsze się nie zgodzi. Raczej wszystkie stacje benzynowe będą otwarte w niedziele.

8. Czy sklepy internetowe będą czynne w niedziele? Czy w niedziele będzie można złożyć zamówienie?

Towar będzie można kupić tak jak do tej pory. Prawdopodobnie sklep nie będzie go jednak mógł tego dnia przygotować do wysyłki, bo wolne tego dnia chcą mieć pracownicy logistyki. W trakcie niedawnego posiedzenia zespołu na rzecz wspierania przedsiębiorczości i patriotyzmu ekonomicznego ich przedstawicielka pytała: - Na ile społecznie potrzebne jest wysłanie butów, majtek czy innego tego typu rzeczy w niedziele, żeby klient dostał to w poniedziałek? Nikt z nas, nikt z klientów nie ma tak, że nie ma pary majtek w domu - mówiła. Alfred Bujara z "Solidarności" odpowiadał, że nie ma to sensu, bo majtki wędrują nawet nie do polskiego klienta, tylko do klienta w Niemczech i Holandii.

Tymczasem jeśli taki zakaz pakowania wejdzie w życie, w dużo lepszej sytuacji będą sklepy zarejestrowane za granicą, bo w niedziele będą mogły działać bez ograniczeń.

9. Co z karą więzienia za kupowanie i sprzedawanie w niedziele?

W pierwotnej wersji projektu za nielegalną sprzedaż w niedziele groziła kara więzienia nie tylko dla sprzedających, ale i dla kupujących. "Solidarność" złoży w tej sprawie autopoprawkę. W projekcie znajdzie się zapis, że handel to proces polegający na wymianie dóbr na środki pieniężne i że jest prowadzony przez przedsiębiorcę. Dzięki temu w niedziele sąsiad będzie mógł sprzedać sąsiadowi np. samochód (wcześniej interpretowano, że jest to zakazane).

Związek wycofuje się też z karania więzieniem za handel w niedziele. Kara więzienia zostanie zamieniona na grzywnę, która nie będzie mogła przekroczyć 10 proc. wartości obrotu osiągniętego przez sieć handlową w poprzednim roku podatkowym.




Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.