Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Chyba każdemu, kto zrywa się co rano do pracy, stoi w zatłoczonym autobusie (lub utknął w korku we własnym samochodzie), a następnie osiem godzin spędza w głośnym biurze, zdarza się pomyśleć: "Chciałbym to wszystko rzucić i pracować z domu". Ale i ten typ pracy ma wady. Pracując z domu, trudniej się skoncentrować, przeszkadzają dzieci, rozpraszają domowe obowiązki. To dlatego karierę zaczęły robić w Polsce biura coworkingowe, które oferują wynajęcie miejsca do pracy na godziny. To zwykle biurko we wspólnym pomieszczeniu mającym wszelkie atrybuty biura, ale też często i automat do kawy oraz sprzęt sportowy do relaksowania się po burzy mózgów.

Kto korzysta z oferty biur coworkingowych? Dominują osoby wykonujące pracę związaną z szeroko rozumianą informatyką: programiści, testerzy, ale zdarzają się też tłumacze czy marketingowcy. Maria Wisłocka z krakowskiego biura Offoffice przekonuje, że pojawiają się tam przedstawiciele najróżniejszych profesji. - Np. trenerka gry w ping-ponga, która u nas układa sobie plany treningów, ćwiczeń i załatwia biurowe sprawy w tzw. okienku pomiędzy treningami - podaje przykład Wisłocka.

Z jej obserwacji wynika, że przeniesienie pracy z domowej kanapy do przestrzeni komercyjnej jest dość naturalnym etapem rozwoju małych firm. - Nie da się prowadzić działalności w domu w nieskończoność. W domu może być trudno o odpowiednią atmosferę, nie wspominając o zaproszeniu klienta na spotkanie. Po drugie, w miarę rozwoju firmy coraz trudniej jest wygospodarować przestrzeń do pracy. Kolejnym etapem jest wynajęcie minibiura, a gdy firma odpowiednio się rozwinie - samodzielnego biura.

Aby wyróżnić się na rynku, niektóre firmy otwierają się na potrzeby tylko określonych profesji. Przykładowo, w centrum Warszawy działa biuro, które oferuje stanowiska pracy dla prawników. Chwali się m.in. krótkim czasem dojazdu do śródmiejskich sądów. Niektóre biura oferują udogodnienia dla rodziców - specjalne pokoje do zabawy i obecność opiekunek. W niektórych biurach istnieją także strefy rozrywki, w których znajdują się piłkarzyki czy hamaki. Jeszcze inne proponują zarejestrowanie w nich firmy ("wirtualne biuro"), co jest istotne z punktu widzenia osób, które wynajmują mieszkania, a właściciel nie wyraża zgody na dokonanie rejestracji w swoim lokalu.

Ile kosztuje biurko? Biura coworkingowe różnie konstruują swoje cenniki. Niektóre podają stawkę godzinową za możliwość skorzystania z biurka (zaczynają się od mniej więcej 11 zł w Łodzi do 14 zł w Warszawie), ale częściej podaje się koszt za jeden dzień. O sukcesie firmy świadczą powracający klienci, wobec czego biura oferują abonamenty. Najwięcej dodatkowych opcji jest w abonamentach typu "Pracuj bez limitu" - np. możliwość korzystania przez kilka godzin w miesiącu z sali konferencyjnej albo bezpłatne skanowanie i drukowanie określonej liczby stron. Oferty "bez ograniczeń" kosztują od jakichś 500 zł wzwyż. Z kolei pakiet na dziesięć dni w miesiącu to koszt ok. 210-250 zł.

Tylko niektóre biura mają ofertę skierowaną do osób, które lubią pracować nocą. Większość zamyka drzwi około godziny ósmej wieczorem. I wreszcie: choć przyjętą praktyką jest podawanie cen brutto, prawie wszystkie firmy podawały ceny bez podatku VAT, więc porównując oferty, należy dodać jeszcze 23 proc.

Inne pułapki? Zdaniem Wojciecha Majewskiego z warszawskiego Biurca nie jest to miejsce dla osób, które prowadzą długie rozmowy telefoniczne, bo rozpraszają tym innych, sami zaś nie są w stanie wykorzystać dobrze zalet coworkingu. - Wadą jest brak szefa. Żeby odnieść sukces, coworker musi być bardzo zdyscyplinowany - mówi Maria Wisłocka. Nawet najnowocześniejsze biuro nie pomoże, jeśli wolny strzelec będzie w jego wnętrzu wyłącznie udzielał się towarzysko i przeglądał portale społecznościowe.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.