Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Część klientów pierwsze kroki kieruje do swojego operatora komórkowego. To najprostsza opcja – niezależne od tego, skąd mamy telefon, i tak konieczne będzie kupienie karty SIM i dobranie pakietów minut czy SMS-ów.

Lepiej być jednak nowym klientem, niż przedłużać umowę. Tak przynajmniej uważają klienci przepytani przez firmę badawczą ARC Rynek i Opinia. I nie jest to opinia wyssana z palca. Operatorzy najczęściej obejmują promocjami nowych klientów albo tych, którzy „zagrożą odejściem”. Klient, który przedłuża umowę, nie powinien właściwie nigdy się zgadzać na pierwszą zaproponowaną ofertę. Kolejne są najczęściej bardziej korzystne cenowo. Zawsze pod koniec umowy warto też rozejrzeć się za ofertami konkurencji.

W teorii telefon da się kupić już za złotówkę, a w Orange nawet za darmo – przy zakupie za telefon nie płacimy nic, od pierwszej faktury operator doliczy nam jednak ratę za sprzęt.

Każdą ofertę trzeba dokładnie przeliczyć. Im tańszy telefon, tym zapłacimy większy miesięczny abonament. Najczęściej telefony u operatorów kupowane są na raty. To, ile będzie nas kosztował telefon, będziemy widzieć na comiesięcznej fakturze. Z operatorem najczęściej trzeba się będzie związać na dwa lata. Kupiony w Orange w ofercie za 0 złotych LG K10 LTE oznaczać będzie w praktyce miesięczną opłatę 85 zł. Z kolei telefon za złotówkę (Huawei P9 lite) to koszt 165 zł miesięcznie, z czego abonament to 129,99 zł, a rata za telefon – 35,01 zł.

Warto iść do sklepu?

Wspomniany smartfon Huawei P9 lite to według danych porównywarki Ceneo.pl w sklepie koszt pomiędzy 2,1 tys. zł a 2,7 tys. zł. Do tego trzeba doliczyć abonament. Jeśli rozmawiamy niewiele lub upolujemy dobrą ofertę rozmów, ma to sens.

Na przykład łączny koszt telefonu Huawei P10 u jednego z operatorów to ponad 3,7 tys. zł (łącznie abonament i cena aparatu). Jeśli uda nam się znaleźć telefon w sklepie internetowym za 2,2 tys. zł (co nie jest wcale trudne), nasz abonament będzie mógł wynieść około 60 zł. Łączna cena (oddzielnie telefon, oddzielnie abonament) będzie niższa niż w sieci komórkowej, ale niewiele. Jednak ofertę bez limitu na kartę z dość dużym pakietem danych można znaleźć już w cenie 30-40 zł. Wtedy różnica robi się całkiem pokaźna.

A może sprowadzić z Chin?

Część konsumentów stara się obniżyć koszty nowego urządzenia, sprowadzając je bezpośrednio od producentów, na przykład korzystając z chińskiego portalu Aliexpress. Nie różni się to wiele od kupna telefonu przez Allegro. Można zapłacić kartą czy poprzez konto na PayPal.

Warto jednak dokładnie sprawdzić poszukiwany model. Część sprzedawców ma w swojej ofercie telefony, które nie będą działały w europejskich sieciach. Wybrany telefon niekoniecznie musi obsługiwać język polski. O tę kwestię warto dopytać sprzedawcy lub wiedzieć, w jaki sposób zmienia się system operacyjny telefonu.

Sporym minusem potrafi być też czas dostarczenia urządzenia. Może się wahać od miesiąca do nawet dwóch.

Paczkę najprawdopodobniej zatrzyma urząd celny. Przy jej odbiorze należy zapłacić 23 proc. podatku VAT – od telefonów komórkowych nie płaci się cła.

Różnica w cenie? Huawei P9 lite (z dodanym VAT) to koszt 1,6-1,7 zł.

Używany czy nowy?

Strony takie jak OLX czy Allegro pełne są ogłoszeń od osób, które chcą sprzedać używany telefon. Używane w porównaniu z nowymi aparatami są tańsze są o 500-1000 zł.

Minusy? Trudno przewidzieć, w jakim stanie będzie sprzęt. Sprzedawcy zazwyczaj informują, że telefon był „normalnie używany”. Ze zdjęć trudno jednak ocenić jego stan.

Warto uważnie czytać ogłoszenia – zdarza się, że sprzedawane są sprzęty uszkodzone. Sprzedawcy często o tym uprzedzają, ale ludzie nie czytają całego ogłoszenia. Część z nich udostępnia aparaty razem z dokumentami gwarancyjnymi, część nie.

Używane telefony można też kupić od operatorów komórkowych w ich sklepach oraz na stronach internetowych. To najczęściej te aparaty, które zostały oddane przez poprzednich klientów, na przykład kupione w sklepie internetowym i oddane w ramach prawa do zwrotu w ciągu 14 dni.

Jak twierdzą sprzedawcy, urządzenia są doprowadzone do stanu „jak nowy”, a dodatkowo są one objęte odpowiedzialnością sprzedawcy za towar niezgodny z umową oraz odpowiedzialnością z tytułu rękojmi. Stan „jak nowy” najczęściej oznacza możliwość wystąpienia drobnych rys, nowy system operacyjny i wymianę wszystkich niedziałających części na nowe. Oczywiście aparaty są odpowiednio tańsze.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.