Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Zamknięte pomieszczenie, para lub grupa znajomych, zagadki i tykający zegar. To najważniejsze elementy zabawy w tzw. escape roomie – pokoju zagadek. Na czym to polega?

Kilkuosobowa grupa zostaje uwięziona w pokoju. Aby się wydostać, należy wspólnymi siłami rozwiązać łamigłówki. Poprawnie rozszyfrowane w odpowiedniej kolejności pozwolą otworzyć wyjściowe drzwi. Trzeba być spostrzegawczym, sprawnie łączyć fakty i współpracować z innymi. A to wszystko w ograniczonym czasie – zwykle w ciągu 60 minut. Rekordziści wychodzą z pokojów o własnych siłach mniej więcej w połowie przewidzianego czasu.

Natomiast ci, którzy utkną w martwym punkcie, mogą liczyć na pomoc „mistrza gry” obserwującego ich poczynania przez kamery. Jego głos z głośników naprowadza uczestników na właściwy trop.

A wszystko to w realistycznej scenografii i dopisanej do każdego pokoju historii. Uczestnicy biorą więc udział w ucieczkach z więzienia, wcielają się w detektywów czy przenoszą się do przeszłości, na przykład do czasów starożytnych Majów.

Brak spójnej fabuły zmniejsza szanse na popularność danego pokoju. Skąd brać na nią pomysły? Kto wymyśla zadania dla uczestników?

– Wokół escape roomów powstał już cały rynek branżowy – istnieją firmy konstruujące pojedyncze zagadki, ale także całe kompletne pokoje do gry. Są też osoby, które piszą na zamówienie scenariusze – tłumaczy Grzegorz Cholewa, współwłaściciel wrocławskich escape roomów Exit19.pl

Koszt zabawy jak bilet do kina

Za wynajęcie na godzinę całego pokoju w największych miastach w Polsce płacimy w granicach 114-147 zł. W przypadku większej grupy cenę tę dzieli się przez liczbę osób. Im mniej osób, tym nie tylko trudniej, ale i drożej. Średnia cena za jednego gracza to od 20 do 80 zł. W zabawie najczęściej biorą udział pary i grupy złożone od trzech do ośmiu osób. Jeśli w grze uczestniczy powyżej trzech graczy, średni koszt od osoby wyniesie od około 40 zł w dół.

– Koleżanka organizowała swoje urodziny w escape roomie – opowiada pani Joanna. – Musiałyśmy w ciągu godziny uciec z więzienia. Kiedy nie wiedziałyśmy, co zrobić, głos prowadzącego mówił nam, gdzie szukać kolejnych wskazówek. Czas minął bardzo szybko, ale nie jestem pewna, czy zapłaciłabym za to 50 zł, idąc tylko z jedną osobą – kwituje.

Miliony graczy w Polsce

Czy Polacy chętnie spędzają wolny czas w pokojach zagadek? Według badań przeprowadzonych przez serwis Lockme.pl w 2017 r. polskie escape roomy odwiedziło ponad 4,1 mln osób, zostawiając w nich ok. 200 mln zł. Taką rozrywkę znajdziemy niemal we wszystkich większych miastach w Polsce. Najwięcej pokoi jest w Warszawie – 121, na drugim miejscu jest Poznań, a dalej są Kraków i Wrocław.

Jeszcze parę lat temu, by postawić pierwsze kroki w tym biznesie, wystarczyło mieć nawet kilka tysięcy złotych i jeden pokój. Dzisiaj, jeśli właściciel chce mieć profesjonalne pomieszczenia i dorównać konkurencji, musi się przygotować na inwestycję 80-90 tys. zł. W przypadku dobrych jakościowo pokojów kwota ta powinna jednak zwrócić się już po kilku miesiącach.

Horror czy kryminał?

Pokoje można zarezerwować telefonicznie lub przez internet. Decydując się na określoną firmę, warto przejrzeć, jaką fabułę oferują określone pomieszczenia. Niektórzy mają w sobie żyłkę detektywna, inni wolą klimat horroru. W statystykach królują pokoje przygodowe, za nimi plasują się pokoje kryminalne i thrillery.

Warto także wiedzieć, że w niektórych firmach pomieszczenia są co pewien czas całkowicie zmieniane. W ten sposób osoby, które były już we wszystkich pokojach w danym miejscu (a zwykle pokoi jest od dwóch do pięciu), będą mogły tam wrócić i rozwikłać nowe zagadki.

Ciekawą opcją jest także skorzystanie z wyszukiwarki escape roomów – Lockme.pl, która zbiera w jednym miejscu większość dostępnych ofert. Pozwala też na podzielenie się opiniami o danym pokoju, zarezerwowanie konkretnego terminu czy porównanie cen.

– Escape roomy to bardzo dynamiczna branża i pokoje cały czas się zmieniają– mówi Jakub Caban, współzałożyciel Lockme.pl. – Dążymy więc do tego, aby ranking na stronie odzwierciedlał jak najbardziej aktualny stan na danym rynku. Branża wciąż jest bardzo zróżnicowana. Niektóre pokoje tak bardzo odstają od siebie jakościowo, że ciężko wrzucać je do jednego worka – dodaje.

Złych doświadczeń z pokojami nie uniknęła pani Magdalena.

– Bywałam we wielu pokojach zagadek. Te gorsze mają łamigłówki polegające na przykład tylko na otwieraniu kłódek, co po chwili robi się nudne. Niektóre też mają słabą scenografię – jeden plakat na ścianie i to wszystko. Żadnych rekwizytów – zauważa.

Wybierając escape room, warto więc kierować się opiniami innych. To właśnie dobrze wykonana scenografia i ręcznie robione rekwizyty potrafią przesądzić o dobrej sławie danych pokojów. A uczestnicy szybko zauważają na rynku te mniej udane pomieszczenia.

– Sukces tej branży polega głównie na marketingu szeptanym. Widać to po statystyce rezerwacji – po świętach albo po weekendzie jest ich dużo więcej. Ludzie się wtedy spotykają i dzielą wrażeniami, co zachęca innych do wypróbowania swoich sił w danym pokoju – wyjaśnia Cholewa.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.