Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jest nowe, zaskakujące zjawisko na rynku turystycznym. Nagle zaczęły mocno spadać ceny wycieczek z bliskimi terminami wyjazdów, czyli na pierwszy i drugi tydzień lipca, ale również na pierwszy tydzień sierpnia. To tzw. last minute. Dlaczego to zaskakujące? Bo przez ostatnie lata biura podróży kładły duży nacisk na promowanie swoich ofert first minute wypuszczanych na rynek wiele miesięcy przed terminem imprezy.

First minute zwłaszcza kupowane z dużym wyprzedzeniem nadal są sporo tańsze. Ale różnice się nieoczekiwanie zmniejszyły.

Najbardziej tanieją drogie wycieczki

Jak wynika z danych przygotowanych przez Zespół Instytutu Badań Rynku Turystycznego TravelDATA i www.wczasopedia.pl, za wycieczkę na Wyspy Kanaryjskie tydzień przed wyjazdem zapłacimy o 400 zł mniej niż cztery-pięć tygodni wcześniej. Decydując się na wyjazd do Grecji, zaoszczędzimy 300 zł.

embed

W przypadku Turcji i Egiptu ceny kilka dni przed rozpoczęciem wyjazdu spadają jednak zaledwie o nieco ponad 100 zł.

„Jak łatwo zauważyć, zniżkom cen dość dobrze opierają się w tych przypadkach tańsze kierunki, tzw. budżetowe, które mają wsparcie w rosnącym popycie ze strony mniej zasobnych, ale za to licznych klientów z obszarów tzw. Polski B” – pisze TravelDATA.

Chodzi tu np. o oferty wczasów w Grecji, Albanii oraz Bułgarii.

Największe przeceny ich zdaniem są zaś na kierunkach uznawanych za premium, czyli tych droższych i najdroższych, jak wspomniane Wyspy Kanaryjskie.

Skąd takie zjawisko?

Biura turystyczne dociskają tanie linie lotnicze – cenniki Ryanair i Wizzair są na wielu kierunkach korzystniejsze niż przed rokiem, i to mimo rosnących cen paliwa. Z danych Polskiej Izby Turystyki wynika, że Polacy wolą jeździć częściej, ale na krócej.

Wyjazdy są trzy- albo czterodniowe, city breaks bądź przedłużone weekendy. Wyjazdy dwutygodniowe kupowane są głównie na lipiec i sierpień, zainteresowane są nimi rodziny z dziećmi.

W tym układzie atrakcyjne oferty last minute są po prostu metodą na zachęcenie turystów do powierzania organizacji swoich wczasów biurom podróży zamiast na własną rękę.

To niejedyny powód spadków cen. Zwyczajnie zaostrzyła się konkurencja. Bardzo ofensywną politykę cenową w ostatnich tygodniach zastosowało drugie co do wielkości po Itace biuro podróży w Polsce, czyli TUI Poland. Na to z kolei odpowiedział gracz numer trzy, czyli biuro Rainbow. „A do coraz większej konkurencji cenowej dołączają już kolejni organizatorzy i w konsekwencji spirala presji na spadek cen wycieczek narasta” – ocenia TravelDATA.

Wreszcie zmienia się model podróżowania Polaków. Biura w przeważającej większości oferują wyjazdy typu: plaża, piasek, parasol, słońce. Wśród polskich podróżników zaczyna zaś przybywać osób, które mają szczególne oczekiwania i poszukują wczasów innych niż wszystkie. Czyli sport, rekreację, kursy gotowania, zwiedzanie... Turysta ma być w ruchu i coraz częściej biura szykują także coś dla takich osób.

„Pieniądze Ekstra” poszukały najbardziej wyróżniających się ofert polskich biur podróży – wśród nich nie zabrakło propozycji nawet dla tych, którzy do dyspozycji mają zaledwie kilka dni urlopu.

Oto najciekawsze propozycje.

W modzie jest być fit

Na pomysł zorganizowanych wczasów w Grecji połączonych z opieką trenera wpadła Ewa Chodakowska. Wraz z biurem podróży Grecos przygotowała pakiet treningów, który można wykupić jako „dodatek” do wyjazdu. Ceny wahają się od 129 zł za trzy treningi dla jednej osoby w ciągu tygodniowego wyjazdu do dziesięciu treningów w ciągu dwóch tygodni za 329 zł. W trakcie treningów dorosłych ich dzieci mają zapewnioną opiekę animatorów z Grecosa.

Program nazywa się „Wielkie Greckie Aktywne Wakacje”, a osoby, które na niego wydadzą pieniądze, dostaną broszurę z poradami, jak zadbać o zdrowie i formę na wakacjach, oraz darmowy dostęp do internetowej platformy z autorskimi treningami Chodakowskiej.

Oferta jest dostępna w 29 greckich hotelach, które ma w swojej ofercie biuro podróży. Trenować można m.in. na Zakynthos, Korfu, Krecie, Rodos oraz Kefalonii.

Przyszła moda na „ekstremalne” wakacje

W tym segmencie klientów szukają Itaka oraz Lidl Podróże. Opcje są różne – od tanich po bardzo drogie. W chwili oddawania tego artykułu do druku w programie „No Limits by ITAKA” były jeszcze ostatnie miejsca na wyjazd między 20 a 28 lipca do Maroka. W ofercie między innymi przejazd samochodami do Tafraoute – najbardziej wysuniętego na południe pasma górskiego, trekking doliną rzeki Mizan i wejście na szczyt Dżebel Tubkal (4,2 tys. m nad poziomem morza!). Za taki tydzień trzeba zapłacić 4020 zł od osoby. Istnieje także możliwość przedłużenia wyjazdu o tydzień „spokojnego” wypoczynku w jednym z hoteli z oferty biura. Itaka proponuje wyjazdy na pięciu poziomach trudności – imprezy na pierwszym poziomie wymagają jedynie podstawowej sprawności fizycznej i są na nie zaproszone także dzieci. Poziom piąty wymaga z kolei dobrego zdrowia, bardzo wysokiej sprawności fizycznej i przygotowania na intensywny, wielogodzinny wysiłek. Na takie wakacje mogą pojechać wyłącznie osoby pełnoletnie. Połączony z trekkingiem i wędrówkami po górach wyjazd do Maroka jest na trzecim poziomie trudności – organizatorzy zapraszają na niego osoby z przygotowaniem kondycyjnym, które są gotowe na ciągły, pięciogodzinny wysiłek fizyczny w ciągu dnia.

Z kolei w Lidl Podróże możemy pojechać na wczasy połączone z trekkingiem, wycieczkami rowerowymi lub spływem kajakowym. Propozycje są tak samo różnorodne jak rozpiętość cenowa – za trzydniowy spływ kajakowy w województwie pomorskim zapłacimy 350 zł, za dwutygodniowy wypoczynek na Zanzibarze połączony z trekkingiem na Kilimandżaro zaś co najmniej 11,8 tys. od osoby.

Statkiem wycieczkowym w rejs

Ostatnimi czasy do łask powróciła również forma wypoczynku, która dekady temu była popularna w tak zwanych wyższych sferach. Ci, którym niestraszne jest otwarte morze/ocean, mogą spędzić wakacje nie w hotelu, lecz na statku. Komfortowe kajuty, bogata oferta kulturalna, spa, kompleks basenowy – to wszystko znajdziemy na współczesnych promach. Decydując się na wakacje na statku, można liczyć na standard zbliżony do tych oferowanych przez cztero- i pięciogwiazdkowe hotele.

Ceny za rejs czterogwiazdkowym statkiem MSC „Orchestra” po Morzu Śródziemnym z przystankami we Włoszech, Francji i w Hiszpanii wahają się od 1,2 do 3,4 tys. od osoby (biuro Adventure & Cruises). Bilet lotniczy do Włoch, gdzie rozpoczyna się rejs, to kilkaset złotych. Rejsy znajdziemy również w ofercie biura podróży Itaka, z którym możemy się wybrać na podróż po Oceanie Atlantyckim połączoną ze zwiedzaniem Wysp Kanaryjskich. Lidl Podróże proponuje rejs pomiędzy Grecją a Chorwacją z przystankami we Włoszech i w Wenecji. Ceny za tygodniowy pobyt na czterogwiazdkowym statku, zakwaterowanie w wewnętrznej kabinie i przelot w obydwie strony zaczynają się od 4,5 tys.

Wreszcie Adventure & Cruises proponuje tygodniowy rejs po Karaibach Zachodnich i Meksyku na pokładzie „Oasis of the Seas”, czyli jednego z największych na świecie statku, o standardzie hotelu czterogwiazdkowego. Statek wyrusza z portu Canaveral na Florydzie, a w kolejnych dniach zatrzymuje się na Haiti, Jamajce i w Meksyku. Nie jest drogo, jest bardzo drogo. Ceny zaczynają się od 3 tys. zł (760 euro) od jednej osoby w dwuosobowej kabinie wewnętrznej – bez okna ani balkonu. Najdroższy jest apartament, ok. 7,1 tys. za tydzień od osoby. Do tych cen trzeba jeszcze doliczyć opłaty portowe w wysokości ok. 450 zł (112 euro) i bilet lotniczy do USA – koszt przelotu do Stanów Zjednoczonych to zazwyczaj nie mniej niż 2 tys. od osoby.

Z dzieckiem, ale bez dziecka

Od kilku lat organizowane są obozy z rodzicami, które stanowią opcję pośrednią między samodzielnym wyjazdem dziecka na kolonię a typowym, rodzinnym wyjazdem. Krakowskie biuro podróży EcoTravel proponuje wyjazdy dla rodziców i dzieci w wieku od 5 do 12 lat. Zasady są proste – dziecko mieszka w pokoju z rodzicami i to z nimi spędza noc, a dzień spędza wraz z innymi dziećmi i pod opieką wychowawców uczestniczy w zaplanowanych dla najmłodszych atrakcjach. Dorośli mogą w tym czasie zwiedzać czy odpoczywać.

EcoTravel proponuje wyjazdy w góry, nad jezioro, morze i pod Warszawę. Ceny wahają się od 950 zł od osoby za kilkudniowy pobyt w Małym Cichym do 1,8 tys. za 11-dniowy pobyt w nadmorskiej Łebie. Wyjazdy rodzinne na podobnych zasadach organizuje Portal Turystyki Dziecięcej „Kogis”. Na Maluszkową Kolonię z Mamą i Tatą do Stegny mogą pojechać z rodzicami już czterolatki. Za 10-dniowy pobyt między 16 a 26 lipca zapłacimy 1,3 tys. od osoby.

Nadal brakuje jednak tego typu zagranicznych wycieczek, gdzie dzieci mogłyby się cieszyć zabawą w tropikach, a dorośli zwiedzać odległe zakątki świata. Hotelowe minikluby działają zazwyczaj przez kilka godzin dziennie i trudno jest samodzielnie znaleźć ofertę całodniowej opieki nad dziećmi.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.