Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Paulina z Warszawy, gdy tylko dowiedziała się, że jest w ciąży, od razu rozpoczęła poszukiwania osoby, która mogłaby jej towarzyszyć przy porodzie. Mąż nie wchodził w grę – panicznie boi się krwi, mama mieszka poza Warszawą, a najlepsza przyjaciółka często jeździ w delegacje, nie było więc pewności, że będzie na miejscu, gdy rozpocznie się poród. Paulina nie miała zaufania do personelu medycznego. Bała się być sama na porodówce. – Nie chodziło o to, że potrzebowałam kogoś, kto będzie mnie trzymał za rękę, tylko kogoś, kto będzie trzeźwo myślał i miał na oku to, co się dzieje wokół mnie, a i pomoże fizycznie, łagodząc ból czy wycierając pot z czoła. Wtedy usłyszałam od znajomej, że powinnam zatrudnić doulę – wspomina.

Dobra dusza przy porodzie

Paulina wtedy nie miała nawet pojęcia, kto to jest. Faktycznie, mało kto to wie. Doula to zawód, który został zarejestrowany w Polsce dopiero w 2015 r.

Doule działają jednak w naszym kraju już kilkanaście lat, a w 2011 roku powołały nawet stowarzyszenie. Kim są? W starożytnym języku greckim słowo to oznaczało służącą. Dziś to asystentki kobiety w okresie okołoporodowym. Ich zadaniem jest udzielanie kobiecie oraz jej rodzinie wsparcia w trakcie ciąży, porodu i po rozwiązaniu. Często mylone są z położnymi. W przeciwieństwie do nich doule nie mają jednak wykształcenia medycznego, są to doświadczone matki, które przeszły odpowiednie kursy przygotowania do wykonywania zawodu. Doule w przeciwieństwie do położnej o wiele łatwiej znaleźć. Położne rzadko decydują się na prywatne usługi. Na pełne zaangażowanie i bycie na wyłączność nie pozwalają im szpitalne grafiki.

Paulina swoją doulę znalazła na jednym z portali ogłoszeniowych. Umówiła się na spotkanie i od razu zaiskrzyło. – To była fantastyczna pani w okolicach pięćdziesiątki mająca troje własnych dzieci, dysponująca niezwykle cenną, ale życiową wiedzą – opowiada.

Dziś wspomina, że kiedy rozpoczęła się pierwsza faza porodu, doula przyjechała po nią do mieszkania i pomagała walczyć ze stresem. Później ułatwiła rozmowy z personelem medycznym. – Pomagała zrozumieć te fachowe, medyczne hasła, jak np. amniotomia [przebicie dróg płodowych], czy wyjaśniała, do czego służy tens [urządzenie do terapii bólowej] – opowiada.

Paulina skorzystała jeszcze z kilku wizyt douli po porodzie. Dowiedziała się, jak opiekować się noworodkiem, jak go kąpać, przewijać i jak nosić w chuście. – Nie negowała nigdy mojego zdania, szanowała każdą decyzję, zawsze pokazywała mi dwie strony medalu. Tak było na przykład z karmieniem piersią. Nie mogłam poradzić sobie z przystawianiem dziecka do piersi, byłam bliska temu, by się poddać. Doula krok po kroku wyjaśniała, jak ważne jest mleko matki, zachęcała delikatnie do prób, pomagała przystawiać dziecko do piersi i podtrzymywała na duchu. Dzięki niej się udało – opowiada.

Za cały pakiet opieki w ciąży, podczas porodu i po rozwiązaniu zapłaciła 1,5 tys. zł. – Szczerze mówiąc, wydaje mi się to niewiele, jeśli wziąć pod uwagę, jak duże wsparcie emocjonalne otrzymałam. Mój mąż był tak wdzięczny za pomoc, której sam nie mógł mi ofiarować, że dodatkowo wynagrodził wysiłek naszej douli kwiatami i czekoladkami – mówi Paulina.

Żyć się z tego nie da

Choć zainteresowanie takimi usługami rośnie, szczególnie w dużych miastach, to wciąż nie jest to zawód, z którego da się utrzymać. – U mnie jako samotnej matki tym bardziej jest to problem, bo budżet domowy to tylko to, co ja zarabiam. Tak więc doulowaniem zajmuję się dodatkowo – mówi Marta Siwińska, doula w trakcie stażu certyfikacyjnego stowarzyszenia Doula w Polsce, prywatnie mama dwóch córek. – Być może za pięć-siedem lat będzie dało się z tego żyć, zakładając, że robi się dodatkowo różne okołoporodowe czy okołorodzicielskie rzeczy, jak np. dietetyka, chustonoszenie, masaż, warsztaty edukacyjne itp. Tej myśli się trzymam – dodaje.

Marta Siwińska douluje na terenie Siedlec i w promieniu 80 km od miasta. W swojej ofercie ma kilka różnych pakietów dla rodziców. Pełen, kosztujący 900 zł, obejmuje dwa trwające po dwie godziny każde spotkania, na których omawia z przyszłymi rodzicami plan porodu, rozwiewa wątpliwości związane z ciążą, porodem i opieką nad dzieckiem, omawia techniki łagodzenia bólu porodowego. Pakiet ten obejmuje też towarzystwo przy porodzie. – Od początku 38. tygodnia ciąży do samego porodu jestem w gotowości, co oznacza, że przez 24 h na dobę jestem dla kobiety i w każdej chwili, kiedy zadzwoni, jestem gotowa jechać towarzyszyć w porodzie, a także w pierwszej fazie porodu w domu kobiety, jeśli jest takie jej życzenie. Gotowość oznacza też, że nie wyjeżdżam dalej niż 60-80 km od miejsca zamieszkania, nie piję alkoholu, zawsze mam ze sobą ubrania do przebrania do porodu oraz torbę doulową z gadżetami, które czasami przy porodzie się przydają, a czasami nie – mówi. W tym pakiecie są także dwa spotkania po porodzie, na których doula Marta uczy masażu niemowlęcego, chustonoszenia, omawia pojawiające się problemy związane z aktualną opieką nad niemowlęciem.

Na podobnej zasadzie działają co najmniej 172 kobiety. Tyle obecnie członkiń liczy stowarzyszenie Doula w Polsce. – Na razie w Polsce nie ma mężczyzny wykonującego ten zawód, ale wiem, że w Stanach Zjednoczonych, na Węgrzech i w Wielkiej Brytanii są panowie, którzy przeszli szkolenie na doulę. Trudno też powiedzieć, ile doul jest w Polsce. Możemy się opierać jedynie na szacunkach naszego stowarzyszenia, a trzeba pamiętać, że są kobiety niezrzeszone, które wykonują ten zawód – mówi Małgorzata Sikora-Borecka, pierwsza doula w Polsce, pedagożka, założycielka i prezeska stowarzyszenia Doula w Polsce.

Aby zostać doulą

Trzeba przejść szkolenie podstawowe. Można je odbyć w stowarzyszeniu Doula w Polsce lub w organizacji partnerskiej stowarzyszenia. Następnie jest proces certyfikacyjny, czyli staż pod opieką doświadczonej douli mentorki. Później doule powinny uczestniczyć w szkoleniach i konferencjach, stale poszerzając swoje kompetencje.

W tym zawodzie oprócz szkoleń ważne są także konkretne cechy osobowości. – Bardzo ważna jest empatia, wrażliwość, uważność na drugiego człowieka, umiejętność wspierania, wspierania nie według własnego pomysłu, ale potrzeb klientki. To jest wspólny rys kobiet, które przychodzą do nas na szkolenia – mówi Małgorzata Sikora-Borecka. Kobiety, które szukają douli, zachęca, by zajrzały najpierw na stronę stowarzyszenia. – Jest tam mapka „Znajdź doulę”. Warto sprawdzić, czy w swojej okolicy lub ościennych województwach są doule, i z nimi nawiązać kontakt – mówi.

Poleca kontakt jeden na jeden. Między doulą a klientką powinno zaiskrzyć. – Zawsze zachęcam kobiety, jeśli mają taką możliwość, by spotkały się z kilkoma doulami i wybrały dla siebie tę, z którą czują się najlepiej. Ja bardzo lubię nazywać doulowanie matkowaniem matce. Ale nie niańczenie jej, tylko wypuszczanie w świat, wzmacnianie kompetencji. Doula pokazuje możliwości, jakie są w danej sytuacji, a to kobieta wybiera i decyduje, co dla niej będzie najlepsze – mówi.

Ile kosztuje poród na NFZ?

Udział w szkole rodzenia – 350-650 zł

Towarzystwo douli – 1,5 tys. zł

Porady laktatorki – 70-150 zł

Ile kosztuje prywatny poród?

Pakiet standard – 5,5-9,1 tys. zł:

opracowanie planu porodu

poród drogami natury lub przez cesarskie cięcie

indywidualna opieka położnej i lekarza ginekologa położnika

znieczulenie zewnątrzoponowe

pobyt w pokoju jednoosobowym

konsultacja laktacyjna

wizyta kontrolna położnej

Pakiet premium – 8,4-16,9 tys. zł:

opracowanie planu porodu

badania KTG przed porodem

wizyta u anestezjologa oraz neonatologa

poród drogami natury lub przez cesarskie cięcie

indywidualna opieka położnej

opieka dedykowanego lekarza ginekologa położnika

pobyt mamy i dziecka w apartamencie

znieczulenie zewnątrzoponowe

konsultacja laktacyjna

wizyta kontrolna położnej

wizyta kontrolna lekarza-ginekologa cztery-sześć tygodni po porodzie

poród w wodzie na życzenie

kompleksowa, całodobowa opieka medyczna po porodzie

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.