Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Koronawirus SARS-CoV-2 trzy miesiącem temu pojawił się w Chinach i roznosi się po całym świecie. W Europie najgroźniejsza sytuacja jest w północnych Włoszech, ale wirus dotarł już prawie do wszystkich państw na naszym kontynencie. Do biur podróży zgłaszają się osoby, które wykupiły wyjazdy na wakacje do państw, gdzie jeszcze koronawirus nie sieje spustoszenia, a już chcą odwołać podróż.

Dla touroperatorów to duży problem, bo mają zobowiązania finansowe wobec właścicieli hoteli czy przewoźników. Turyści z kolei chcieliby odzyskać wpłacone przez siebie pieniądze, a nie zawsze to jest możliwe.

Kiedy można odwołać wyjazd z powodu koronawirusa?

Od niedawna istnieje w prawie polskim przepis, który pozwala klientom na odstąpienie od umowy i odzyskanie pieniędzy w określonych sytuacjach. Zgodnie z art. 47 ust. 4 ustawy o imprezach turystycznych podróżny może to zrobić przed rozpoczęciem imprezy turystycznej bez ponoszenia opłaty za odstąpienie w przypadku "wystąpienia nieuniknionych i nadzwyczajnych okoliczności występujących w miejscu docelowym lub jego najbliższym sąsiedztwie, które mają znaczący wpływ na realizację imprezy turystycznej lub przewóz podróżnych do miejsca docelowego". Podróżny może żądać wyłącznie zwrotu wpłat dokonanych z tytułu imprezy turystycznej, bez odszkodowania lub zadośćuczynienia w tym zakresie.

Co to jednak znaczy? Jak się okazuje, przepis ten nie jest do końca jasny i pozostawia szerokie pole do interpretacji.

Jak tłumaczy Ministerstwo Rozwoju, podróżny może bezkosztowo odstąpić od umowy dotyczącej udziału w imprezie turystycznej, gdy np. w miejscu, do którego się wybiera, odnotowano wiele przypadków zakażenia koronawirusem lub loty do tego miejsca nie są realizowane, a taki rodzaj przewozu stanowił istotny element imprezy turystycznej. Zwrot poniesionych wpłat można otrzymać również w sytuacji, w której podstawowym elementem imprezy turystycznej jest udział w wydarzeniu kulturalnym (np. wizyta w muzeum) lub sportowym (np. meczu piłkarskim), które zostało odwołane z powodu odnotowanych przypadków zakażenia koronawirusem. Podróżny nie może natomiast bezkosztowo odstąpić od umowy o udział w imprezie turystycznej wyłącznie z powodu stwierdzonych w miejscu, do którego się wybierał, przypadków zakażenia koronawirusem.

Z kolei, jak podkreśla Polska Izba Turystyki, nieuniknione zdarzenie w miejscu docelowym lub najbliższym jego sąsiedztwie musi mieć znaczący wpływ na imprezę turystyczną.

Czy można się wycofać z wakacyjnego wyjazdu z powodu koronawirusa?

- O ile podróż ma miejsce w najbliższym czasie, analizujemy każdy przypadek przez pryzmat art. 47 ustawy o imprezach turystycznych. W wypadku ewentualnej rezygnacji z wyjazdów zaplanowanych np. na lato nie możemy stosować tego artykułu, gdyż odnosimy się do zdarzeń przyszłych, które mogą ustąpić do czasu rozpoczęcia imprezy – tłumaczy Jarosław Kałucki, rzecznik prasowy Travelplanet.pl.

Nie oznacza to, że klienta ktoś zmusi do wyjazdu. „Jeśli klient obawia się wyjazdu, zawsze może zrezygnować z imprezy turystycznej za opłatą, a wielu organizatorów dodatkowo umożliwia klientom możliwość zmiany terminu lub miejsca docelowego” – przypomina Polska Izba Turystyki.

Z drugiej strony touroperatorzy też ryzykują, jeśli wysyłają klientów do miejsc, w których doszło do zakażenia koronawirusem.

- Gdy organizator nie odwoła imprezy, a klient pojedzie i się zarazi, to organizator ryzykuje tym, że będzie ponosił odpowiedzialność z tego tytułu - wyjaśnia dr Piotr Cybula, radca prawny specjalizujący się w prawie turystycznym.

Od tej reguły są wyjątki.

W niektórych przypadkach istnieją jednak pewne furtki, na które zwraca uwagę dr Piotr Cybula. W lepszej niż inni sytuacji są osoby, które kupiły imprezę turystyczną na odległość. Osoby, które zawarły umowę na udział w imprezie turystycznej poza lokalem przedsiębiorstwa, mogą w terminie 14 dni od dnia jej zawarcia odstąpić od niej bez podawania przyczyny i ponoszenia kosztów, chyba że negocjacje ustne, na podstawie których została zawarta umowa, były prowadzone na podstawie wcześniejszego zamówienia złożonego przez konsumenta.

Drugim rozwiązaniem jest możliwość odstąpienia od umowy, jeśli organizator jest zmuszony zmienić główne właściwości usług turystycznych. W takim przypadku turysta ma prawo odstąpienia od umowy o udziale w imprezie turystycznej ze zwrotem wszystkich wniesionych wpłat i bez obowiązku wniesienia opłaty za odstąpienie od umowy. Takie sytuacje ostatnio często mają miejsce, gdy touroperator musi znacząco zmienić godzinę wylotu czy chce ulokować turystę w innym hotelu albo zmienić trasę wycieczki objazdowej.

Kto płaci za pobyt w przypadku kwarantanny z powodu koronawirusa?

Zdarza się tak, że turyści zostają zatrzymani w hotelu, pensjonacie czy na statku z powodu kwarantanny. Wtedy powstaje pytanie, kto ma zapłacić za pobyt. W przypadku wyjazdów organizowanych przez biuro podróży za pierwsze trzy noce płaci organizator, powstaje jednak kwestia, co z kolejnymi nocami. W przypadku wyjazdów indywidualnych taka sytuacja w ogóle nie jest uregulowana. Dużo zależy od przepisów państwa, które zarządziło kwarantannę. Teoretycznie najuczciwiej by było, gdyby ten, kto decyduje o kwarantannie, czyli służby państwowe, poniósł związane z tym koszty. W wielu państwach, np. w Niemczech, tak to działa, ale też trudno jakikolwiek kraj zmusić do stosowania tej reguły. Zdarza się też, że hotelarze nie żądają pieniędzy za noclegi w przymusowych przypadkach albo biuro podróży pokrywa koszty.

Nie ma też jasnych regulacji dotyczących sytuacji, gdy z powodu kwarantanny turysta musi zrezygnować z przelotu do domu. Jak wskazuje UOKiK, przy zakupie biletów lotniczych nie ma szczególnych przepisów w zakresie możliwości odstąpienia w przypadku „nadzwyczajnych okoliczności”. Do czasu wykonania usługi można – co do zasady – dokonać zmiany terminu lotu lub nawet zwrócić bilet lotniczy. Przewoźnik może jednak zastrzec, że pasażer ponosi konsekwencje finansowe takich zmian.

- Linie lotnicze nie ponoszą odpowiedzialności odszkodowawczej w przypadku braku możliwości wykonania lotu ze względu na występowanie koronawirusa. Jednak w takim przypadku pasażerom przysługuje zwrot kosztów biletu. Należy również zwrócić uwagę na treść regulaminów konkretnych przewoźników i taryf, jakie wybrali podróżni, ponieważ zależnie od kraju, z którego pochodzi linia lotnicza, powyższe może być uregulowane odmiennie - mówi Magdalena Bursa Łapińska, starszy radca prawny AirHelp.

Co daje polisa w przypadku koronawirusa?

Ubezpieczyciele stosują różne zapisy co do ochrony na wypadek koronawirusa, ale niezależnie od polisy władze państw zapewniają opiekę zdrowotną osobom zakażonym, zatem chory bez względu na to, w jakim kraju się znajdzie i jaki zakres ochrony zapewni mu ubezpieczyciel, trafi na leczenie do odpowiedniej placówki.

- W przypadku ogłoszenia epidemii firma ubezpieczeniowa niewiele może zrobić, ponieważ to służby państwowe wprowadzają własne procedury i sposób prowadzenia pacjenta. Podróżni, którzy przebywają za granicą w momencie zauważenia u siebie objawów chorobowych takich jak kaszel, duszności, bóle mięśniowe oraz gorączka, powinni niezwłocznie skontaktować się z centrum operacyjnym w celu pomocy w umówieniu wizyty lekarskiej. Od momentu pojawienia się wirusa z rodziny koronawirusów odnotowaliśmy duży wzrost liczby telefonów do naszego centrum operacyjnego – mówi Piotr Ruszowski, dyrektor sprzedaży i marketingu w Mondial Assistance.

Towarzystwa ubezpieczeniowe najczęściej wprowadzają zasadę, że ochrona ubezpieczeniowa obowiązuje na terenach, które nie są objęte epidemią. Natomiast jeżeli klient wykupi polisę i uda się w miejsce, w którym oficjalne ogłoszono epidemię, czyli świadomie narazi się na niebezpieczeństwo, wówczas ochrona ubezpieczeniowa nie będzie działać. Jeśli pojedziemy w rejon, w którym epidemia ne została ogłoszona przed nasza podróżą, a stanie się tak, gdy będziemy na miejscu, to ochrona zwykle zadziała.

- Jeśli klient rezygnuje z wyjazdu, ma prawo do zwrotu składki za ubezpieczenie – tłumaczy Aleksandra Kowalczyk, dyrektor Biura Ubezpieczeń Turystycznych "Signal Iduna".

Są jednak ubezpieczyciele, którzy zapewniają pełną ochronę na wypadek zachorowania.

- Nasze polisy turystyczne chronią na wypadek zakażenia się wirusem podczas pobytu za granicą w regionie, w którym ogłoszono epidemię, jak również tam, gdzie do tej pory nie zidentyfikowano wystąpienia wirusa. Nie ma przy tym znaczenia, kiedy doszło do zakażenia, pokrywamy koszty nagłego zachorowania w podróży. Zachorowanie będzie traktowane jak każda inna choroba zakaźna – podaje Magdalena Oszczak, menedżer ds. oceny ryzyka w AXA.

Wyłączeń odpowiedzialności związanych z epidemią nie ma również w Warcie.

Nie ma niestety ubezpieczenia, które pozwalałoby na zwrot kosztów wyjazdu odwołanego z powodu epidemii, czy to w miejscu, do którego się wybieramy, czy w naszym miejscu zamieszkania. Ubezpieczyciel nie pomoże także, gdy będziemy chcieli odwołać opłacony wyjazd czy bilet lotniczy z powodu lęku przed wirusem. Polisa kosztów rezygnacji zadziała natomiast w przypadku naszej choroby.

Napisz do nas: Interwencje@wyborcza.biz

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.